Media Polityka

Wybory, czyli odległy termin kolonoskopii

wybory do europarlamentu

No to jak? Wybory za nami. Ulało się już wszystkim? Już wszyscy rzuciliśmy kurwą i obraziliśmy sąsiada, bo nie głosował jak my? Była już odpowiednia dawka pogardy? To może teraz wspólnie zastanówmy się, dlaczego jest jak jest. A nie jest dobrze.

To czwarte z kolei wybory, które wygrywa PiS i czwarte, które przerżnęła Platforma Obywatelska. Wcześniej PO wygrywała osiem razy, a PiS osiem razy poległo. Niby nic nowego, a jednak wszyscy popadliśmy dziś albo w jakieś apokaliptyczne wizje, albo w radosny szał, w którym umysł zatrzaskuje się na cztery spusty.

Patrzę na te wszystkie emocjonalnie pokaleczone tuzy redaktorskie, które już dawno zapisały się do jednej z dwóch partii. I smutno mi się robi i straszno widząc, jak próbują analizować wyborczy wynik. Po stronie PiS wiadomo – „dziennikarze” są z łapanki, bez doświadczenia, warsztatu i umiejętności więc o analizach takiego Pereiry, czy młodego Wildsteina (którego mój kolega nazywa hańbą polskiej ortodoncji) nie ma co się rozpisywać. Ale są też przecież ci z obozu Platformy. Ci zasłużeni, z ogromnym doświadczeniem, którzy zapisali się do PO „w obronie demokracji”, czy jak tam uzasadniali swoje partyjne zaangażowanie, które dziennikarzowi po prostu nie przystoi. Ci, którzy w swojej willi w Konstancinie wciąż próbują zrozumieć dlaczego ich ogrodnik nie zagłosował tak, jak kazała mu „Gazeta Wyborcza”.

To może ja odpowiem za tego ogrodnika, bo chociaż nie roszczę sobie prawa do nieomylności, to jakieś tam przemyślenia mam. Do tego w przeciwieństwie do Panów i Pań z Elity Warszawskiej sam muszę się podcierać, a nawet sam kupuję ziemniaki (Uwaga! Elito! Nigdy nie robimy tego jednocześnie!). I ogrodu nie mam, tak samo jak guwernantki.

Ale właściwie, co tam ja – skromny media worker. Przecież najlepiej umie to wszystko wyjaśnić były prezydent Rzeczypospolitej, Bronisław Komorowski.

Więc (zdania nie zaczyna się od „więc”) wujek Bronek o bystrym umyśle w rozmowie z Onetem tak wyjaśnił przyczyny wygranej PiS: – Jest charakterystyczne i warte przeanalizowania to, że PiS wygrywało w tych kręgach wyborczych, które nie płacą podatków. Dla Koalicji Europejskiej kierunkiem prawidłowym jest skierowanie swojej oferty do tych, którzy płacą podatki.

I tu, jak na dłoni macie droga Platformo przyczynę. Wy chcieliście, by zagłosowali na was ludzie, którymi gardzicie i których wciąż obrażacie. Ludzie, dla których nie macie żadnej, ale to absolutnie żadnej oferty. Wy oprócz poczucia wyższości wobec tych, którzy na „mojito” mówią „modżajto” mieliście tylko wielką, czerwoną kartkę z napisem „anty-PiS”.

To już czwarte wasze przejebane wybory, a do was dalej nie dotarło, że nie wystarczy być „anty”. „Anty” to jestem przecież nawet ja, a nie pretenduję z tego powodu do rządzenia ani moim krajem, ani do zasiadania w europarlamencie.

Wypuszczajcie na wolny wybieg więcej takich Komorowskich, Millerów i Cimoszewiczów, których ludność mojego kraju szczerze znienawidziła do tego stopnia, że – przypominam – wolała zagłosować na Andrzeja Dudę o twarzy ulepionej z plasteliny niż choć przez chwilę dłużej oglądać wujka Bronka w pałacu prezydenckim.

Mówcie więcej o tym, jak pasożyty żrą 500+ i kupują sobie za to skrzynki wódki. Piszcie w swoich tygodnikach opinii, że pasożyty 500+ ośmielają się wyjechać z dziećmi na wakacje, czym przeszkadzają celebrytkom i redaktorom chcącym w spokoju i elitarnie sączyć swoje mojito (nie modżajto!). Że taka Dorota Zawadzka – podobno znana jako jakaś Superniania – przeżyła z powodu spotkania ze zwykłymi Polakami „największy szok”.

Powiedzcie jeszcze kilka razy w TVN, że Polacy nie dorośli do demokracji i nie umieją wybierać. Napiszcie w „Gazecie Wyborczej”, że „głosowanie zgodnie z sumieniem to luksus, na jaki nas nie stać” i postarajcie się zmusić Polaka siłą do głosowania na Platformę z Millerem na dokładkę.

Ta genialna strategia – którą kontynuujecie od wielu lat – przyniosła wam na razie serię sromotnych porażek. Ale wy dalej robicie to samo, bo koledzy na wieczornych rautach mówią wam, że macie rację. Chuj tam, że koledzy mają albo zarzuty za defraudację, albo jacht w raju podatkowym. Jedno z dwóch. Słuchajcie ich – bo oni wiedzą, co gra w duszy zwykłego ogrodnika zapierdalającego na czarno u pana redaktora w Konstancinie.

Nie umiecie też liczyć i nie rozumiecie, że wasze media czyta jakiś niewielki ułamek Polaków. W ogóle mały ułamek z nas potrafi czytać, ale to temat na inny tekst.

Wasz apel w papierowej „Wyborczej” dociera do 90 tysięcy ludzi – taka jest średnia sprzedaż tej gazety. Nawet, jeśli posłucha was połowa – która również gardzi współobywatelami – przekonacie do głosu 45 tysięcy już przekonanych osób. W dzisiejszych czasach byle 12-latek, który gra w gry na YouTube ma 20 razy większe zasięgi.

Ale wy tego nie rozumiecie. Wy myślicie, że skoro kilkadziesiąt tysięcy ludzi w 38 milionowym kraju lubi słuchać o tym, że są lepsi od innych to wygracie wybory. I dlatego – na pogardzie – przegraliście kolejny raz.

Czy głosy na PiS to efekt 500+? W części na pewno. Czy PiS ma największe poparcie wśród niewykształconych i najbiedniejszych Polaków? Oczywiście. Ale to nie jest powód, by obrażać tych ludzi. A właśnie zarzucanie każdemu wyborcy PiS, że głosuje za kasę i jest niemożebnym debilem sprawiło, że wasza mobilizacja i koalicja dały dupy. Bo śmiem zauważyć, że w żadnym społeczeństwie nie ma obowiązku bycia inteligentem i posiadania w szufladzie regału papierka z napisem „magister”. Bo przypomnę, że w Polsce większość ludzi mieszka jednak poza wielkimi miastami, w których lubią przebywać panowie politycy i państwo redaktorstwo. Bo nikt nie zagłosuje na polityka wyzywającego go od pasożytów. Prędzej na przekór zrobi – taka polska dusza.

Bo ludzie niekoniecznie lubią, jak się nimi gardzi.

Dodatkowo – droga Platformo celująca w tych „bardziej świadomych politycznie” niż ogrodnik willi w Konstancinie – zrobiłem sobie dwa testy, bo byłem ciekaw jak też chcecie mnie zachęcić do głosowania. Jestem przecież dla was targetem idealnym: młody (powiedzmy), z wielkiego miasta, interesujący się stanem państwa i bolejący nad stanem demokracji. To przecież ja!

Chciałem poznać wasz program i jego zgodność z moimi poglądami, dlatego zrobiłem sobie test Latarnika Wyborczego. Okazało się, że większą zgodność niż z wami mam… z PiS, co sprawiło, że doznałem mikroudaru. A dlaczego tak wyszło? Bo jako jedyna partia w moim kraju nie potrafiliście nawet wypełnić tego testu i nie udzieliliście jakiejkolwiek odpowiedzi! Prawdopodobnie dlatego, że nie macie żadnych poglądów i programu, ale tylko tak strzelam.

Chyba jednak strzelam celnie, bo jak pamiętam wspomniany już wujek Bronek przed starciem z Andrzejem Dudą również wzbraniał się przed odpowiedziami na pytania „co myśli o…”. Tak samo zrobiliście zresztą w teście „Mam Prawo Wiedzieć”, gdzie spora część waszych kandydatów na każde pytanie odpowiedziała „nie mam zdania”.

I teraz tak: co z tego, że w rozmaitych Latarnikach PiS kłamie odpowiadając, jak bardzo kocha Unię, skoro Platforma nie odpowiada w ogóle?

Ale jebać Latarniki, bo przecież mieliśmy rozmawiać o ogrodnikach i tej całej biomasie – jak ludzi niegłosujących na PO był łaskaw nazwać Walter Chełstowski, były członek rady nadzorczej TVN i współtwórca KOD.

Ta biomasa to ludzie, którymi gardzicie i gardziliście przez wiele lat waszych rządów. Licząc jednocześnie, że biomasa zagłosuje na was, gdy krzykniecie „konstytucja!”. Przyznam, że jest to paradoks logiczny, którego nie umiem ogarnąć.

Wzięliście sobie też na pokład Leszka Millera, Włodka Cimoszewicza. Wzięliście sobie wszystkich, których daliście radę skusić i co się okazało? Że nie macie absolutnie żadnego programu. Nie macie żadnej kampanii. Że nie macie zdania na absolutnie żaden temat poza jednym: precz z Kaczorem dyktatorem.

Tylko, że to nie wystarczy. Wy chcecie zdobyć m.in. mój głos. Chcecie zdobyć głosy ludzi, którzy nie głosują na PiS, ale nie zagłosują też na PO. I nie zadaliście sobie do tej pory jednego, prostego pytania: dlaczego oni nie głosują na was?

Grzegorz Schetyna – od którego bardziej charyzmatyczni są nawet (w tej kolejności) kostka chodnikowa, mielonka turystyczna po terminie ważności i Mariusz Błaszczak – ma na to oczywiście odpowiedź. Pytany dziś w TVN24 o to, jaki ma pomysł na zwycięstwo w jesiennych wyborach parlamentarnych odpowiedział: – Uważam, że ten pomysł jest. Tylko trzeba go znaleźć.

Ja wiem, jaki będzie wasz pomysł, jak go już znajdziecie. To będzie dalsze szczucie i pogarda dla wyborcy, którego chcecie pozyskać.

Kiedy wy się nauczycie, że ludzie – owszem – gardzą politykami, ale nie cierpią, gdy polityk gardzi ludźmi?

I nie chce mi się słuchać o „dużej frekwencji”. Jeśli ja coś robię na 45 proc. to znaczy, że mi się nie chce i się opierdalam. 45 procent to nie jest dużo – i wynika to nie tylko z matematyki, ale ze zwykłej oczywistej oczywistości. Więc przestań droga Platformo pieprzyć, że frekwencja ogromna, że PiS zmobilizował i przekupił ludzi, którzy na niego do tej pory nie głosowali. Bzdura. PiS poparli po prostu jego starzy wyborcy plus jakaś garść nowych, których partia zdobyła przez cztery ostatnie lata. Platformę razem z naroślami poparło za to mniej ludzi niż w przegranych wyborach parlamentarnych.

Oczywiście mam na to liczby.

Ja wiem, że wy w Platformie liczyć nie umiecie, za to uwielbiacie spijać mądrość z wąsów Bronka Komorowskiego, ale skupcie się na chwilę. W wyborach parlamentarnych w 2015 roku na PiS głosowało 5,71 mln. Polaków. Teraz zagłosowało 6,14 mln. Jakieś ledwo 400 tysięcy ludzi więcej – podpowiadam.

Na Platformę razem z naroślami (SLD, Nowoczesna i PSL) głosowało w 2015 roku 6,74 mln ludzi. Teraz głos na Koalicję Europejską oddało 5,16 mln. Zgubiliście w ciągu 4 lat ponad 1,5 miliona wyborców! I jedyne co macie teraz do zaprezentowania, to ten bełkot odklejonego od rzeczywistości wujka Bronka, który gada coś, że 6 mln. Polaków nie płaci podatków. I gryzie się w ten wąsaty język, aby nie krzyknąć „pasożyty!”. Bo jakiś doradca z Konstancina powiedział mu, że aż tak to byłemu prezydentowi nie wypada.

No kurwa mać. Właśnie przez takich jak wy jestem skazany na oglądanie Morawieckiego od rana do nocy.

Ale, ale – wy się tak nie cieszcie Prawi i Sprawiedliwi, bo do was też mam słów parę. Wyznawcy partii, która powie wszystko, obieca każdemu i zagrozi mu nieistniejącą opresją ze strony – wiadomo! – obcych. Wy się nie śmiejcie, bo sami z siebie się śmiejecie. Kto to powiedział? Prawdopodobnie już nie wiadomo, dzięki Annie Zalewskiej, którą za zasługi w szerzeniu polskiego analfabetyzmu i za niszczenie polskiej edukacji właśnie wysłaliście na stołek wart 37 tysięcy 568 złotych i 96 groszy gołej pensji.

Wy się tak kurwa nie cieszcie, bo wprowadziliście do Parlamentu Europejskiego takie znakomitości, jak mający problemy z ojczystym językiem Patryk Jaki, asystent egzorcysty z chamowatym obyciem Dominik Tarczyński, odkrywca San Escobar Witold Waszczykowski i nie wykonująca absolutnie żadnej pracy Beata Szydło.

Na Szydło głosował co trzeci wyborca w jej okręgu. CO TRZECI PANIE BRONISŁAWIE.

Wy, wyborcy PiS nie cieszcie się tak, bo problem jest taki, że na waszym wyborze przejadę się i ja i wy. Czy Patryk Jaki wynegocjuje w Brukseli korzystne dla nas regulacje? Czy Beata Szydło będzie potrafiła powiedzieć coś poza „jes, okej”? Czy Witold Waszczykowski odkryje kolejny niezbadany ląd?

ksiązka nienawiśc.pl

Wy się cieszycie, bo z wami zrobiło się to samo co z Platformą. Wy uważacie, że dla was korzystne będzie, gdy Patryk chapnie te 37 klocków. Że interes partii będzie waszym interesem. Wy będziecie siedzieć ze mną, ścianę w ścianę po sąsiedzku, na tych 36 metrach kwadratowych w gierkowskim bloku i cieszyć się, że Zalewską stać wreszcie na sztuczną szczękę z diamentów.

A wasze własne zęby będą gnić, bo kolejka w NFZ daje wam termin na marzec 2030 roku, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Beata Szydło nauczy się trzeciego w swoim życiu słowa po angielsku, a Patryk Jaki – czternastego po polsku.

Wy naprawdę nie rozumiecie, że to pisowskie „jesteśmy jedną drużyną” wcale was nie dotyczy? Że PiS pogardza wami tak samo, jak Platforma, tylko ma lepszych doradców i lepiej udaje? Że wy i my przestaliśmy się trzymać razem, Polska pękła sobie na pół i teraz już nikt nie będzie dbał o interes człowieka, który sam musi pracować na swoje utrzymanie?

Ale przynajmniej lewaków dupa boli, co?

Was też zaboli.

Bo w tym 2030 roku, kiedy wreszcie będziecie mieli wizytę u dentysty z NFZ też pewnie będzie kampania wyborcza. Opozycyjne wobec JBPiS (Jeszcze Bardziej Prawo i Sprawiedliwość) ugrupowanie „Tu Jest Polska” z Bronisławem Komorowskim i Beatą Szydło na czele wesprze w głosowaniu (po długich negocjacjach o stołki) opcję „Polska Jest Nasza” z Grzegorzem Schetyną i Krzysztofem Bosakiem. Rozłamowcy z „Polska Dobra Jak Chlep” z Patrykiem Jakim (Patryk wymyślał i rejestrował nazwę), Zbigniewem Ziobro i Romanem Giertychem będą języczkiem u wagi, a wielu Polaków zadeklaruje głos na młodego, obiecującego polityka z partii antysystemowej „Polski Klub Niepodległych” Andrzeja Dudę wspieranego przez równie młodego i równie obiecującego Radosława Sikorskiego i Donalda Tuska. A w sondażach nadal prowadzić będzie Mniejszość Niemiecka.

Pierdolę głupoty? To sobie wrzućcie w Google hasło AWS, bo nikt już chyba w Polsce nie pamięta, że wszyscy, w każdych wyborach głosujecie na dokładnie tę samą partię.

Wtedy – drodzy wyborcy PiS – może zrozumiecie, że żaden polityk nie jest waszym przyjacielem. I wtedy was również zaboli dupa. Tylko na kolonoskopię zapiszą was już na 2088 rok.

Prawdopodobnie Czechy będą mieć już wtedy kolonię na Księżycu.

 


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.


118 Responses

  1. Drogi Borsuku
    Piszę pod tym artem bo nie wiem gdzie to napisać. Jasne wielkie sprawy określają naszą codzienność (konstytucja, kodeks karny i jeszcze wiele innych). Są jednak oprócz nich sprawy codzienne. Może Ty lub inni czytający tę stronę mają pomysł na listę spraw, które byłyby testem dla kandydatów. Choćby para podatki. Kupiłem używany samochód, stary poszedł na złom. Za decyzję o złomowaniu 10 PLN. Za rejestrację – nowy dowód 187 PLN (około) a przecież jest karta pojazdu. Po co 2 dokumenty. Wystarczył by wpis w tej karcie. Nowe tablice rejestracyjne – po co? Przy OC i tak stawka zależy od miejsca zamieszkania. Podatek od kupna starego samochodu? Niech płaci sprzedający jeśli na tym zarobił (i tylko wtedy). Gotów jestem zapłacić podatki lecz wymyślanie powodów na krojenie zwykłych ludzi to może być test przed wyborczy. Pewnie jest wiele takich spraw. Taki test na okradanie ludzi i niech partie deklarują albo kandydaci. Może zamiast wybierać hasła – niech zadeklarują najprostsze rzeczy np. VAt od tego co nie jest luksusem lecz koniecznością: energia elektryczna, woda itd. Jeśli uznasz to za zaśmiecanie śmiało usuwaj i tak będę czytał tę stronę bo najbliżej mi do siedzenia okrakiem.

  2. Tekst jest fascynujący.
    Dwie trzecie stanowi analiza – tyleż furiacka co trafna – powodów, dla których Platforma przegrywa.
    A jedną trzecią – wyrazisty autoportret zwolennika Platformy, który nie ma bladego pojęcia, dlaczego PiS wygrywa. I solidna porcja nierozumnej pogardy dla PiS, mocno podobnej do nierozumnej pogardy dla jego wyborców, jaką autor zarzuca Platformie.

  3. Borsuku, zapomniałeś o tym, że Wiosna podle przebrała głosy i jak ten Biedroń śmiał rozbijać duapol monopolu 😉

  4. Mimo teoretycznie słuszncy spostrzeżeń nadal nie wiesz dlaczego PO zostało wykopane od władzy. Nie tylko z powodu pogardy dla obywatela ale też za niespotykane złodziejstwo i antypolską postawę. Nie Polski interes był dla PO ważny lecz niemiecki. I nic tego nie zmieni bo to partia niemiecka a nie polska. Ojcowie chrzestni PO zza granicy nie działają na rzeczPO bezinteresownie. Ja się dziwie że taki światły podobno człowiek jak ty nie widzi tej podstawowej różnicy. PIS działa na rzecz Polski co dla klubu zachodniego jest szokiem bo my mieliśmy być wieczną dla nich kolonią. PO była w stanie coś negocjować w UE? Coś znaczyła? Tyle co pies w budzie. Wstyd dla cieb ie i całej tej ślepej elity że z takim pomiotem jak PO wiążą jakąś przyszłość Polski. Jedyna jej przyszłość to śmietnik historii. Bez żalu

    1. Naprawdę wierzysz w to, co piszesz? „PIS działa na rzecz Polski”?
      Jarosław Kaczyński działa w sposób zaplanowany, wyrachowany, w swoim własnym celu.
      Powiedział to w wywiadzie dawno temu, kim chce być i tego się trzyma.
      Cena, jaką za to zapłaci Polska, będzie wysoka.

      >>Ja się dziwie że zwykły Polak<< nie potrafi sam ocenić sytuacji.

      Nie czytałeś wypowiedzi Morawieckiego (2016 rok), iż 500+ jest na kredyt?

      Naprawdę uważasz, że "wystarczy nie kraść" i można pomagać/rozdawać ile dusza zapragnie?

      Wiesz, dlaczego minister finansów została zdymisjonowana? Mówi Ci coś "podatek PIT"?
      Słyszałeś, że nawet w okrojonej wersji proponowanej przez Teresę Czerwińską wszystkie zmiany w PIT oznaczają ubytek w przyszłorocznych dochodach budżetu na poziomie 10 mld zł, a w wersji zaproponowanej przez premiera uszczerbek w finansach publicznych będzie o kilka miliardów wyższy?

      Słyszałeś, że od 2020 będzie wyższa płąca minimalna? Wiesz, kto płaci te pensje? Pracodawca.
      Co to dla niego oznacza? Albo kogoś zwolni, albo zatruni na 3/4 etatu, albo odbije sobie straty w wyższych cenach za jego usługi. Bo myślę, że rosnące ceny chyba widzisz?

      Słowo honoru, naprawdę jestem zaskoczona, że można żyć w takiej bańce, nie sprawdzając samemu wszystkich informacji. Nie zaskoczyło Cię, że w 2015 roku Polska była "w ruinie" , ale TYLKO podczas kampanii wyborczej, a potem "od ręki" się jej poprawiło? Nie sądzisz, że gdyby rzą PiS przejął Polskę w złym stanie gospodarczym, to najpierw musiałby naprawić tę sytuację?

      Państwowa gospodarka nie zmienia się w czasie kilku miesięcy czy nawet roku-dwóch. Dość spora bezwładność układu powoduje, że dzieje się to powoli. I teraz zauważ, jak Pawłowicz się wypowiedziała wczoraj (muszę przepisać, bo screena nie wstawię tutaj):
      "A na jesieni MUSIMY uzyskać większość KONSTYTUCYJNĄ by poprowadzić naprawę Polski dalej…By ją zabezpieczyć a zmiany utrwalić…By móc wreszcie uchwalić dla Polski nową,polską konstytucję,by uporządkować media,sądownictwo itd. "

      Masz świadomość, że podczas zmian w Konstytucji można zmienić wszystko?
      Domyślam się z treści Twoich słów, że zapewne uważasz, iż obecna Konstytucja jest zła, bo napisana przez komuchów. Niech Ci będzie, ale postaraj się nie zapomnieć moich słów.

    2. Powyższy komentarz to czysty przykład analfabetyzmu wtórnego. Drogi Polaku przeczytaj ten tekst jeszcze raz. Tylko może powoli i ze zrozumieniem? A Tobie Borsuk dzięki za tekst!

    3. „zwykły Polak”- racja. Mam nadzieję, że PO zniknie wkrótce i nieodwołalnie. A Gospodarz niech sobie przypomni, jak kształtowała się scena polityczna przed wyborami w 2005 r. Gdyby projekt pt. „PO” był skierowany na dobro naszego Kraju, wszystko ułożyłoby się wtedy, po tamtych wyborach 2005 r., inaczej. A tak, to tyle lat dla Polaków i Polski straconych 🙁
      Mam nadzieję, że jeszcze nie jest zbyt późno i prawdziwi Politycy (patrioci) zdążą nadrobić ten stracony czas.
      Pozdrawiam Gospodarza i życzę więcej refleksji…

      1. Tu nie można patrzeć na scenę polityczną z 2005 roku. Borsuk ma rację, że odsyła do czasów działania AWS-u, a ja bym poszedł nawet jeszcze dalej, bo uważam, że aby w pełni zrozumieć specyfikę polskiej sceny politycznej, należy się w zasadzie cofnąć do okrągłego stołu i od tego momentu prześledzić powstawanie partii i ich dalsze losy, jak również losy ich twórców. Wielu by się zdziwiło, gdyby nagle dowiedziało się kto z kim w jednej partii przy jednym stoliczku siedział.

  5. żałosny bełkot przegranego wyborcy, który po wyborach próbuje zdiagnozować porażkę, jednak z marnym skutkiem (trochę jak Dulkiewicz po marszu równości), nie zrozumienie poparcia społecznego dla PIS mniej więcej na takim samym poziomie jak w KE (od której niby próbujecie się odciąć, a piszecie dokładnie tym samym językiem!) , ale jak ktoś się nie zna na polityce i na nastrojach społecznych nie powinien zabierać publicznie głosu, no ale blogerzy, celebryci już tak mają.

    1. Komentarz nie za długi (in plus), ale zarzuty bezpodstawne (in minus).

      „ale jak ktoś się nie zna na polityce i na nastrojach społecznych nie powinien zabierać publicznie głosu, no ale blogerzy, celebryci już tak mają.”

      „żałosny bełkot przegranego wyborcy, który po wyborach próbuje zdiagnozować porażkę”

      1. Każda próba zrozumienia tego, co nas otacza, jest dobra.
      2. Nie ma na świecie człowieka świadomego, który by powiedział: „znam się na polityce”, z bardzo prostego powodu. Ilu ludzi (zabierających się do polityki), tyle pomysłów. Można próbować się z tym zmierzyć, ale „znać się”???
      3. Bełkot? Bełkot oznacza treść pozbawioną sensu. Ja go widzę, bardzo klarownie. Nie każdy ma dar czytania i rozumienia 🙂

      P.S.
      Pisać komentarz, który nic nie wnosi, to Twój szczyt możliwości?
      A może dla odmiany coś na temat? Chętnie PODYSKUTUJĘ.

    2. Skoro nie powinien, to proszę nie zabieraj głosu. W tekście wprost jest powiedziane, że nie głosował na PO to jaki przegrany wyborca?

    3. Nie podałeś kontrargumentów, więc w sumie ty bardziej bełkoczesz, niż Borsuk.

  6. Troszkę się Borsuk oplułeś, dodałeś zabarwienia uczuciowe i obraziłeś bez sensu prezydenta Komorowskiego.
    W wielu sprawach nie masz racji, co do takich stwierdzeń ze w 2015 głosowało tyle na tych a tyle na tamtych to lipa, bo nie policzyłeś tych wyborców którzy odeszli w zaświaty, ani też tych którzy uzyskali w ciągu tych 4 lat prawa wyborcze.
    Tak jak nie uwzględniłeś że wyborcy mają swoje autorytety i tych także ubyło sposród żywotnych na łez padole.
    To wszystko nie kłóci się z Twoją słuszną tezą, że kandydat powinien mieć program polityczny i do tego programu powinien przekonać wyborcę.
    Zawartość intelektualna przekonywujących powinna być dopasowana do tłumu, dla chama kasa,
    dla ekonomisty analiza możliwości rozwojowych w oparciu o wzrost gospodarczy, dla filozofa poszanowanie idei.
    Światopogląd też ważna rzecz. Człowieki polityczne to banda spod ciemnej gwiazdy i jest mi wszystko jedno kto się dorwie do żłobu,
    tak czy siak będą oszukiwać najpierw naród potem siebie a w końcu za łby się złapią i sami poduszą.
    Wprowadzenie przez pisiorów jawnej korupcji polityczno-wyborczej nie jest takie złe, bo dzieciakom i pijakom się przyda te pare groszy.
    Jako emeryt też się cieszę, a pietruszkę posadzę w ogródku i będę podlewał.
    Czy całe państwo na tych wygłupach coś zyska lub straci – nie wiem, jak mówią pisowscy fani abo bydzie dysc, abo nie bydzie.

    1. Cieszysz się jako emeryt, a masz dzieci? Wnuki? Czy one też się mają z czego cieszyć w perspektywie emerytury? Masz jakieś dzieci idące w tym roku do szkoły średniej może? Będą się cieszyć? Lubisz konie? Te w Janowie rżą z zachwytu? Lubisz przyrodę? Może po puszczy lubisz chodzić i podziwiać? Mało brakowało, żebyś nie miał po czym….. Kornik jej jakoś nie zniszczył. Szyszce się prawie udało. Pewnie nie masz astmy bo byś się nie cieszył z umiłowania do węgla.. Zapewne nie jesteś też nauczycielem. I na wózku inwalidzkim też nie jeździsz ani się nie opiekujesz dorosłą osoba niepełnosprawną… Bo trudno byłoby się cieszyć…. Zapewne nie jesteś też sędzią…. Ani pracownikiem sądu ani rolnikiem, ani rehabilitantem…..

    2. Co do tej korupcji, to się akurat z panem nie zgodzę, bo tworzy nam w społeczeństwie kastę, którą nauczono, że pracują tylko frajerzy i z socjalu da się żyć. Jakoś nie szczególnie mi się to podoba. Nie jest to wcale mit. Mieszkam w okolicy, gdzie takich ludków jest sporo i dużo widzę. Może mi pan uwierzyć, że pracy znaleźć taki nie chce (nie umie), ale kreatywność w staraniu się o świadczenia jest u nich na poziomie wybitnym. Bydzie dysc abo nie bydzie… Bydzie proszę Pana, bo to nie meteorologia, tylko ekonomia. Nie wróżbiarstwo, tylko nauka ścisła. Wiele rzeczy można naginać, niektóre bardzo mocno, ale w końcu pękną. Nie dziś, to jutro. Dysc bedzie, pytanie kiedy.

  7. DEMOS + KRATOS
    Ten tekst powinien czytać sobie przed snem każdy kandydat na posła/senatora.
    W KE chyba tylko Arłukowicz zrobił kampanię jak należy. Szkoda😉 bo TU nam trzeba takiego lidera.
    Najlepsze zdanie z powyższego tekstu „W żadnym społeczeństwie nie ma obowiązku bycia inteligentem”.
    A KAŻDY ma głos.
    Nam dari nequit vera democratia, nisi dignitas QUISQUE personae agnoscitur eiusque iura vindicatur.
    Nie może istnieć prawdziwa demokracja, jeżeli nie uznaje się godności KAŻDEGO człowieka i nie szanuje jego praw.

    1. Problme u nas polega na tym, że nasza „demokracja” jest tak młoda, rachityczna…
      Nigdy nie cierpiałam historii, ale czytam teraz książkę „Buntowniczki. Niezwykłe życie Mary Wollstonecraft i jej córki Mary Shelley” siłą rzeczy się wciągnęłąm w temat, sprawdzam fakty…
      Najbardziej mnie zdumiało (podkreślę, że jestem abnegatem w temacie), co się działo w roku (około) 1770 + w Anglii, we Francji iw Polsce. Przepaść 🙁
      Dlatego trudno mi się pogodzić z Twoim komentarzem…

  8. Przecież cały te wypociny również są przesiąknięte pogardą!

    1. Myślę, że są raczej przesiąknięte wkurwieniem, a nie pogardą. ewidentnie nie czaisz niuansów wypowiedzi.

  9. Wypociłam przydługi komentarz odnośnie genezy tego, dlaczego tak się dzieje ten odrażający, brudny zły PoPis i reszta tego tałatajstwa. I go skasowałam, bo stojąc okrakiem między moją prowincją a czymś większym, widzę, że nadal wiele osób, twoich borsuczych stałych czytelników czy przypadkowych odwiedzających, nie rozumie dlaczego stało się jak się stało, kolejny raz. i nie zanosi się na zmianę.

  10. W wielu miejscach się zgadzam ale w jednym się nie zgadzam….. Przeczytałam, że za porażki PO czy tam koalicji, czy tam ogólnie pozycji odpowiedzialna jest pogarda dla pewnej części społeczeństwa – tej części, która głosuję na PiS… No ale jak to? PiS otwarcie gardzi ta drugą częścią społeczeństwa, nazywa ją „lewakami”, „gorszym sortem”, komunistami, złodziejami, zdrajcami i nie przeszkadza mu to wygrywać…..! pogarda nie jest receptą na przegraną. Nie chodzi o pogardę… Ta jest z całą pewnością obustronna choć po stronie PiSu mocniejsza i bardziej otwarta. Chodzi o coś innego. PiS w czasie swojej ośmioletniej smuty zrobiło dogłębną diagnozę społeczeństwa. I z tej diagnozy wyszło jak szydło z worka, jakich ludzi jest w Polsce więcej. Postępowych czy konserwatywnych? Bogatych czy biednych? Wykształconych czy…. mniej wykształconych? Po diagnozie przyszła pora na uszycie kostiumu w którym tej większej części społeczeństwa będą się wydawali wielce atrakcyjni. W ten kostium, na samej piersi też jest wszyta pogarda! Bo tak wyszło z badań i tego uczy nas historia. Popatrzmy na czasy zamierzchłe, tuż po drugiej wojnie… Na początki narzuconego nam agresywnego komunizmu. Jak to się stało, że to się udało? Otóż komuniści zrobili to samo… Odwołali się do „prostego ludu”, do biomasy… I uczynili z braku wykształcenia i ogólnie z prostoty aut. Nibilitowali klasy poniżej elity, którą zepchnęli do rynsztoka. A ponieważ robotników i chłopów było więcej, i ponieważ bardzo im się spodobało bycie nobilitowanymi, ważniejszymi, bardziej wartościowymi od zgniłej elyty to mieliśmy to, co mieliśmy. I teraz mamy to samo. Bo „nie elity” jest zwyczajnie więcej! Mamy nawrót „miernokracji”. Zanim obrzucisz mnie łajnem za pogardę dla biomasy przeczytaj do końca… Ja nie gardzę tymi ludźmi. Bardzo jestem tylko zła na mechanizm opisany powyżej, bo jest….uwsteczniający? Tak. Z krzywej Gaussa wynika, że przeciętności ( w każdym aspekcie) jest więcej niż ekstremów. Więcej niż patologii i elit razem wziętych… Ale wyniesienie przeciętności (zwyczajnej, bez pejoratywnego nacechowania) na piedestał zawsze skończy się tym samym…. Ciągnięciem w dół. Może i nie za ładnie jest o tym mówić… Bo elitom nie wypada. PiSowi wszystko wypada, bo znieśli świadomie granicę tego, co wypada. Wupada uciekać przed niepełnosprawnym na wózku błagającym o chwilę rozmowy?? Im to nie zaszkodziło….. Nie pogarda jest przyczyną przegranej koalicji. I nie da się tych wyborców odzyskać okazując im tą samą atencję co PiS bo oni są już emocjonalnie zaspokojeni… Jesteśmy w fazie miernokracji i jakiś czas w niej pozostaniemy….. Bo jest nas mniej. To wszystko.

    1. Z tym, że PiS zrobił sobie analizę co się mu opłaca to się zgodzę. Tylko zauważę, że w byciu przeciętnym nie ma absolutnie nic złego. Ja jestem całkowicie przeciętny. Większość z nas jest przeciętna – co przecież wynika z definicji. Nie każdy może być wyjątkowy – co też wynika z definicji. Z tym że PiS gra na pogardzie nie będę dyskutował, bo to jest przecież prawda. Tylko powtórzę: to, że ktoś jest szują nie uprawnia innego ktosia do tego samego. Zwłaszcza, że inny ktoś opisuje siebie jako „anty-szuję”.

      1. Nie w tym rzecz… Pojawiła się teza, że opozycja przegrywa z powodu okazywania pogardy „biomasie co nie płaci podatków”. Ale to nie okazywanie pogardy stoi na drodze do wygranej bo PiS okazuje jeszcze więcej pogardy i wygrywa…. Czy zanim PiS doszedł do władzy w 2005 roku i wyskoczył z „wykształciuchami”, których trzeba wziąć w kamasze, żeby ich ustawić do pionu ktoś okazywał publiczna pogardę całym grupom społecznym? Za drugim podejściem byli lepiej przygotowani. Wykształciuchów zastąpili brutalniejszymi określeniami, jak zdrajcy czy najgorszy sort… Wmówili prostym ludziom, że są pogardzani i że mają prawo do „odzyskania godności”, której ktoś im rzekomo odmawiał…..
        Nie ma nic złego w byciu przeciętnym czy prostym. Złem jest cyniczne żerowanie na prostocie…. PiS wygrywa, bo jako grupę docelową wybrał te większą i bardziej podatną na manipulację. Grupę, której bez problemu da się wmówić, że łobuzy w kominiarkach to kwiat patriotycznej młodzieży, że elyty ich zdradziły przy okrągłym stole….. Mimo że Komorowski nie chciał przy nim usiąść a Kaczyński pił wódkę w Magdalence…

        1. Idąc dalej tym tokiem myślenia. Pogarda dla elit, którą propaguje PiS i arystokratyczna pogarda dla plebsu, którą okazuje część zwolenników PO mają inny wymiar ilościowy. Dlatego PiS może sobie na pogardę pozwolić bo mniej ludzi czuje się przez nich obrażana. Jak ktoś powie, że profesorowie to głupie ciule to straci głosy paru tysięcy wyborców, ale jak powie wieśniacy to tępe ćwoki to straci setki tysięcy głosów. Dlatego PiS obcałowuje po rękach rolników i w ogóle mieszkańców wsi, a nauczycieli obrzuca propagandowym gównem. Tyle tylko, że na dłuższą metę taka polaryzacja i dzielnie nic dobrego całej społeczności nie przyniesie bo dzieci potrzebują szkół, a chorzy szpitali.

  11. Trudno dziwić się ludziom, których do tej pory nikt nie zauważał bądź też zauważał, bo nie pracują, że zagłosowali ponownie na PiS. Poprzedniej ekipy nie interesowało nic poza czubkiem własnego nosa, łatwiej było więc atakować i wyśmiewać od nierobów czy też dzieciorobów tych, którzy częstokroć pracy nie podejmowali, bo na ich terenie po prostu jej nie było. Że niewykształceni? Że nieudacznicy? Często zastanawiam się, jak bym sobie poradziła po utracie pracy? Czy mimo wyższego wykształcenia potrafiłabym wykazać się kreatywnością? Wcale mnie nie dziwi oddanie partii PiS na terenach dotychczas zapomnianych przez nasze „elyty”. Historia świata uczy, że należy zadbać o każdego, bo gdy tzw. lud się wkurzy, to jego siła równa się sile tsunami. Najgorsze jest to, że w naszym kraju od wielu lat mamy do czynienia z dwupartyjnością i to się niestety nie zmienia!

    1. PIS tych ludzi na dole też ma w dupie, tylko że nie mówi tego otwarcie. Dla PIS-u jest ważny ich głos, więc dał im 5 stówek i szafa gra. Przekaz poszedł. Przecież ci ludzie nie myślą o tym, że jak to wszystko jebnie, a jebnie, to oni pierwsi oberwą i ich zaboli najszybciej i najmocniej. Jak więc można mówić, że PIS o nich dba, skoro zasadniczo szykuje im piekło na ziemi?

  12. Człowieku! Jak to jest napisane!!!! Też chcę tak pisać! A poza smarowaniem mam uwagę, że ten lekko socrealistyczny obrazek : „prosty chłop który tyra u bogacza nie słucha wybiórczej bo swoje wie” jest trochę za sielski. Bardzo duży wpływ na opinię wielu wyborców pis, nie tylko „ogrodników” ma kościół. Dawni wyborcy LPR głosują teraz na PIS, nie wiem jak to się przekłada na liczby, ale przypuszczam że znaczna część tej nadwyżki wyborców pis to polacy – katolycy. Radio ma ryja ma zasięg znacznie lepszy niż wyborcza, co więcej nie trzeba go czytać tylko można słuchać. Tak tylko mowię

    1. Człowieku! Nie zawstydzaj mnie, bo się zaczerwienię. Dziękuję 🙂 Co do roli Kościoła: tak, oczywiście. Ale gdybym miał postawić pieniądze na zakład, to nie wiem czy zaryzykowałbym tezę, że powiedzmy 50 proc. wyborców PiS słucha księdza i dlatego trwa przy partii

    2. Dobrze mówisz. A co do roli kościoła? Przecież prawa strona sama przyznała (choć przypadkiem), że ma on wielki wpływ na wybory. Jak? Po premierze filmu Sekielskich pojawiły się głosy, że data premiery jest nieprzypadkowa, że ma związek z wyborami. Jaki, pytam, skoro KK nie wystawia list, nie ma kandydatów, jest apolityczny? Ano jednak taki, że atak na kościół zinterpretowano na prawej stronie, jako atak na formację, którą KK jawnie popiera i tyle apolityczności 🙂

  13. wskazywanie na elektorat, który nie płaci podatków to jakiś skurcz mięśniowy, bo o myślowym nie ma mowy – wszyscy płacą podatki. Kupują wódkę płacą, kupują piwsko- płacą, papieroski na zagrychę – płacą. Dziecku kupują zatrutą bułę, sztuczne lody i coca-colę – płacą podatki. Budują – płacą itd. Wspomniałam jedynie o artykułach pierwszej potrzeby w naszym społeczeństwie, ale w cenie wszystkiego jest podatek, więc o czym mówią te mądrale? Dokopując „elitom” chce Pan być może pokazać „arogancję” władzy. To nie jest arogancja – to zwykłe chamstwo i niedouczenie, a więc ignorancja. Niedoścignionym wzorem polityków jest Talleyrand, a on nigdy nie był niegrzeczny, ani niemiły i służył każdej władzy, nieważne król, czy cesarz. W naszym przypadku teoretycznie polityka ma służyć nam. i coś się komuś strasznie pokręciło, bo jakże to? Elita ma służyć biomasie? Niestety, jak chce żreć z koryta, to musi. No i jeszcze to: skupiając się na jednostkach (trudno mówić o osobowości polityka) zapominamy o najważniejszym: gdzie się podziała polityka tego państwa? Co z oświatą? Przemysłem? Rolnictwem? Środowiskiem? Opieką Medyczną (nie chcę mówić „służbą zdrowia”, bo ja takich służących od razu bym zwolniła, Osobiście uważam, że Polska już dawno jest po rozbiorach, a dla pozoru kręcą się marionetki w teatrzyku kukiełkowym. Wszystkie kluczowe branże są własnością, lub pod kontrolą obcego kapitału, jak choćby bankowość. I mamy dwie opcje albo dogadamy się z jednym okupantem i będziemy go szczuć na pozostałych, albo założymy partię Konspiracja i będziemy wyjmować z drżących rączek butelki wódki i wkładać w nie książki. Najlepiej z obrazkami na początek. Pozdrawiam

    1. Cześć Hanna. Wydaje mi się, że myślimy podobnie. Ja z kolei zawsze mam problem z traktowaniem przez nas urzędnika jako władcy i z tym, że opłacany przez nas urzędnik – tak na przykład Komorowski – myśli, że jest władcą właśnie. Sam żyje z naszych podatków, a gada, że ci co go utrzymują podatków nie płacą… Tak mi się skojarzyło, że coś o tym kiedyś już pisałem http://www.nienawisc.pl/kaczynski-ludzki-pan-czyli-poparcie-dla-pis/

      1. Na takie sytuacje warto przypominać „Fight Club”. Ten film pięknie pokazuje jak wiele zalezy tylko od niepisanej umowy społecznej. Że tak naprawdę to ta ludzka masa, ludzie na co dzień ignorowani mają władzę, która została czasowo scedowana na przedstawicieli. I kiedyś władza moze zostać odebrana…

        I nie puszczać przypominać tego urzędnikom, posłom, ministrom ani prezydentom. Bo tylko się będą lepiej zabezpieczać przed gniewem ludu.

  14. Pierwszy raz tu jestem i z pewnością nie ostatni. bardzo trafny tekst. W skrócie mogłabym napisać że opozycja próbuje łapać muchy na ocet. Tyle że to nie wszystko tłumaczy. Najbiedniejszy człowiek z którego znam to taki osiedlowy bezdomny któremu udostępniłam swój adres bo koniecznie chciał iść głosować przeciwko pisowi, i to mimo tych kilku stówek (dla niego prawdziwy majątek) które dostał z jarkowego. Może fakt że z wykształcenia jest ekonomistą coś tłumaczy.
    Natomiast najbardziej zagorzali pisowcy, to pani doktor habilitowana i para fizyków, którym się całkiem dobrze powodzi i z 500+ nie korzystają. Ich żadne wywody o tych którzy podatków nie płacą, pasożytach czy nierobach absolutnie nie dotyczą, nie czują że to mogłoby do nich się odnosić, bo nie może, a jest coś w nich takiego że żadne argumenty nie są w stanie ich przekonać. Dla nich PIS to prawie jak prawda objawiona. To jest coś na pograniczu wiary, bardzo dziwne u ludzi z wykształceniem naukowym. Chciałabym mieć nadzieję że ci moi znajomi to są tylko wyjątki, że z dobrym programem, z dobrą kampanią jednak da się pis od władzy odsunąć, nim nastąpi katastrofa do której nas prowadzą. Niestety ta nadzieje od 4 lat powoli umiera

    1. Cześć Gosia! Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej. Twój komentarz znów sprawił, że przypomniałem sobie o czymś, co już kiedyś pisałem. Tak, traktowanie jakiejś partii jak religii to coś, co staram się zrozumieć od dawna. I oczywiście masz rację, że bzdurą jest myślenie, że za PiS są tylko najbiedniejsi, a za PO najbogatsi. Jeśli chcesz poczytać więcej moich tekstów to tu coś było o sekciarstwie: http://www.nienawisc.pl/donald-tusk-santo-subito-czyli-czym-sie-rozni-kod-od-smolenskich-szalencow/

      1. Hej, to znowu ja. Przeczytałam i tamten tekst i nie rozczarowałam się.
        Parę tylko drobnych uwag. Pierwsza na temat wczesnego KODu. Sama w 2015 zapisałam się do KOD, bo to był, przynajmniej mi się tak wydawało, taki ruch społeczny, oddolny, który pierwszy zorganizował protesty przeciwko poczynaniom PIS z TK. Domyślałam się jak wielu innych, dlaczego ten mało komu znany w tamtych czasach trybunał jest PISowi niezbędny i czułam wewnętrzną potrzebę zamanifestowania tego. To co zostało dzisiaj z tej organizacji, której część członków z jej przywódcy zrobiła jakąś ikonę, może rzeczywiście witać tryumfalnie Tuska na peronie.Ale wszyscy inni, a trochę ich było, dali sobie spokój właśnie dlatego że przywódca zaczął się za bardzo wozić. A do urn jednak poszli. Między poddańczym szaleństwem jednych i drugich jest może jeszcze troszkę, chociaż coraz mniej, miejsca dla zwykłych ludzi którzy chcą po prostu normalnego kraju, w którym ani prezes ani biskup im życia układać nie będą.
        Druga uwaga to taka, że nie przypominam sobie bym spotkała się na jakimkolwiek ogólnodostępnym forum czy blogu, z odniesieniem do eksperymentu Milgrama. Jak się nie mylę założenie było ciut inne. Milgram zastanawiał się co z Niemcami jest nie tak że aż tylu zbrodniarzy się wśród nich znalazło. Po pierwszych badaniach w Stanach, stwierdził że wycieczka do Niemiec nie ma sensu. To tylko tak na marginesie i nieważne. O tym eksperymencie (pewnie w jakiejś łagodniejszej formie) powinno się uczyć w szkole od najmłodszych lat, bo to uświadamia że większość tych którzy czują się odważniejsi, przyzwoitsi, po prostu lepsi od innych, wcale lepsi nie są. Kto normalny dzisiaj powiedziałby że na miejscu strażnika w Auschwitz mordowałby dzieci? Absolutnie nikt, a prawda jest taka że prawie wszyscy by to zrobili. Osobiście chcę myśleć że byłabym w tych kilku procentach którzy by się sprzeciwili, ale mam świadomość że to prawdopodobnie tylko złudzenie.
        W sumie ten eksperyment można by zacytować również w kontekście Twojego wczorajszego tekstu. Wśród tej dzisiejszej histerii miło było go czytać. Pozdrawiam serdecznie

        1. Hej Gosia, to znowu ja 🙂 Wiesz, też w pierwszych momentach wydawało mi się, że KOD to będzie taka fajna, oddolna, obywatelska inicjatywa. Jak się skończyło – wiemy. Przecież ja wiem, że jest kupę normalnych, fajnych ludzi gdzieś pośrodku. Sam najlepiej się czuję pośrodku. Ale opisuję ekstrema – tak to już jest, że one są najciekawsze. Co do Milgrama to pamiętam, że w Polsce powtórzono ten eksperyment. Nie mam pod ręką danych, ale wydaje mi się, że we Wrocławiu? Wyszło (jeśli dobrze pamiętam) tyle, że Polacy naciskali guzik bardziej ochoczo i częściej niż w oryginalnym eksperymencie.

    2. Moi wyznawcy Pisu, podobnie, sa wyedukowani, dobrze zarabiajacy, chetnie korzystaja z unijnych doplat oraz grantow. Ona wierzaca, on sceptyk, trojka dzieci, wszytkie pracuja poza krajem, w EU. Dlaczego wierza w pis? Jedno jest pewne, teraz maja okazje zajac stolki znienawidzonych kolegow lub sasiadow.

  15. Ehh Borsuk, żeś pojechał.

    Zasadniczo się z Tobą zgadzam, ale argument o poniżaniu zawsze wydawał mi się mocno naciąganą formą samobiczowania się szeroko pojętego antypisu.
    Podam jeden przykład, bo więcej mi się, prawdę mówiąc, nie chce. Przykład taki, że wielu wyborców PiS faktycznie, szczerze i naprawdę nie rozumie prostych prawd ekonomicznych, np. skąd się biorą pieniądze na 500+. Badanie panelu Ariadna z lutego tego roku: tylko 38% wyborców jest świadomych, że ten program jest z podatków. 38%. Zastanów się chwilę nad tą liczbą. To znaczy, że jak mijasz na ulicy 10 osób, to 6 z nich w ogóle nie rozumie czym są podatki, skąd państwo ma pieniądze, jak w ogóle działa państwo.

    Teraz zagadka: czy ja, jako mniej więcej uświadomiony obywatel, który poglądy stara się mieć nie lewe czy prawe, tylko racjonalne… no więc, czy ja mam prawo odczuwać z tego względu pewną irytację? Czy czując ją jestem już burżujem z Konstancina (w którym pracuję, bynajmniej nie jako redaktor, ale też nie jako ogrodnik), który czuje pogardę do „biomasy z Podkarpacia”? Czy ja naprawdę wymagam nie wiadomo czego? Bo tak, wymagam tego, bo to jest kurwa wiedza absolutnie nie-tajemna, powszechna i oczywista. Tak jak to, że woda jest mokra, słońce wstaje na wschodzie, nasze góry to Tatry, a morze to Bałtyk. Według mnie, to jest coś, co się wie, skończywszy 10 rok życia.

    Ja tymi ludźmi nie gardzę, gardzę ich bezbrzeżną ignorancją. Bo ich ignorancja nakłada na mnie coraz to nowe podatki (ostatni to PPK – piękna nazwa na podatek) i każe mi się wstydzić swojego kraju za granicą. I najzwyczajniej cofa nas w rozwoju.

    Co do elity, kojarzonej ogólnie z TVN-em, Warszawą, PO i mohito. Owszem, jest wśród nich pewna doza wywyższania się wobec wyborców PiS. Możesz to nazwać nawet pogardą, jak chcesz. Ale czy na pewno tym właśnie należy tłumaczyć zachowanie tych wyborców? Wszak na każdy wypadek nazwania ich „biomasą”, czy „ciemnogrodem” przypada 10, 20 czy 50 „antypolaków”, „gorszych sortów”, „targowiczan” i czego tam jeszcze – nie wiem, bo śledzenie epitetów, którymi jestem hurtem obrzucany przez tzw. prawicę, zmęczyło mnie już dawno.

    Pracuję na co dzień z elektoratem PiS. Zapewniam Cię, że wobec żadnego z nich się nie wywyższam. Zapewniam Cię również, że słyszę co o mnie mówią z pokoju obok. Według nich jestem jakimś kurwa oprawcą, normalnie tłusty kapitalista z cygarem w gębie, cylindrem na łysym łbie i oczywiście wszystko mam i nic mi nie brakuje. Tak, zarabiamy zasadniczo tyle samo, ale fakty im przecież nie przeszkodzą w posiadaniu poczucia krzywdy, prawda? Oczywiście w twarz mi tego nikt nie powie. I kto tu jest niemoralny, dwulicowy i zakłamany?

    Może zamiast tak rzucać oskarżenia i utożsamiać się ze zranionym honorem niektórych współobywateli, zastanów się ile tej krzywdy nie jest fantomem. Bo jak sam często piszesz, ludzie lubią być z natury skurwysynami. Lubią się także nad sobą użalać. Lubią także projektować swoje bóle, lęki i problemy na innych. Lubią szukać przyczyn w innych. Tak, to wina tych zadzierających nosa Warszawiaków, że jestem biedny, nie moja, nigdy moja. Tak, to przez to, że się wywyższają w mojej gminie nie ma pracy. To przez ich obcisłe spodnie i bajerskie drinki mam zasrane obejście i żona mnie zdradza.

    W każdym razie, wedle Twojej logiki, wyborcy PO, głosują na PO, bo wyborcy PiSu nazywają ich ukrytą opcją niemiecką. Mało logiczne, prawda? Albo może tak: głosują na PO na złość wyborcom PiS.

    1. Dziękuję za komentarz. Kurcze, ale wiesz – przecież te opcje niemieckie, mordy zdradzieckie itd to również jeden z powodów dla których ludzie głosują przeciw PiS. I oczywiście, że po tamtej stronie jest ogrom pogardy i skurwysyństwa. Małości, podłości. Tylko co z tego? Czy ma to oznaczać, że ci ze strony drugiej mogą robić to samo? No nie mogą. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie i moje ewentualne poparcie. O podłości w PiS napisałem już tyle tekstów, że nie zliczę. A jak napiszę czasem o podłości w opozycji to od razu słyszę „mamoooo, a bo to on zaaaaczął”

      1. A propos „czy to ma zonaczać, że ci ze strony drugiej mogą robić to samo”.
        Gdy w 2015 wiosną czytałam pierwszych trolli (nie wiedziałam, że nimi są), porażały mnie ich chamskie teksty. Od pewnego czasu dokładnie ten sam język pojawia się wszędzie.
        Czy to jest racjonalna polska czy inna grupa, ci, którzy myślą o sobie (albo o tym mówią), że są lepsi, zachowują się równie dennie. Moi znajomi mi mówią, że marnuję czas na pisanie komentarzy (facebook), ale mnie nosi, muszę napisać, choćby czasami nawet po to, aby złagodzić czyjś głupi przekaz.

        P.S.
        Jestem tu pierwszy raz, trafiłam na fb u Pauliny Młynarskiej, już rozsiałam do kilku grup 🙂

        P.S.
        Poruszony Poruszacz, hmm.. może jednak lepiej pisać mojito 😉 ?

        1. No mohito zamiast mojito miało symbolizować zhispsteryzowanie i odwrotność modżajto 🙂

          A wracając do tematu: przemyślałem sobie sprawę i niestety podtrzymuję mój sprzeciw wobec borsukowego argumentu o pogardzie.

          Im więcej o tym myślę, tym ciężej uciec mi od wrażenia, że jest to bardzo wygodne wytłumaczenie. No bo niby co? Chłopa spod Nowego Sącza czy Jasła obraża co właściwie? Fakt istnienia wylasnowanych hipsterów na warszawskim zbawiksie? Wypudrowana pani z TVN24, którego i tak nie ogląda? Tak jakby w TVP Info byli mniej wypudrowani, jakby nie mieli tak samo kiczowatych telewizji śniadaniowych…

          Wydaje mi się, że jest to tłumaczenie swoich zachowań rzekomymi przewinami innych. Pogarda jest, ok (widać to po niektórych memach po wyborach – często podłych), ale według mnie gra tutaj rolę wygodnej wymówki. Dzięki temu niektórzy mogą udawać, że wynik wyborów nie miał nic wspólnego z 500+. I z dodatkowymi emeryturkami. I z cofniętym wiekiem emerytalnym. I z retoryką strachu przed wyimaginowanymi wrogami. W tym przed tzw. Warszafką.
          Ciężko mi uciec od wrażenia, że tej pogardy to wyborca PiS doświadcza więcej fantomowo, za pośrednictwem TVP Info i różnych prawicowych portali i gazet, niż w realu. To trochę jak z Żydami i Murzynami. Ludzie czują się przez nich osaczeni, choć w realu w takim Biłgoraju nikt pewnie nigdy Murzyna na oczy nie widział. Ale z telewizji wie, że jest ich dużo, nadciąga fala i w ogóle jedzą ludzi żywcem. Podobnie tutaj. Mogę się założyć, że na każdy przypadek jawnego lekceważenia, czy obrażania elektoratu PiS przez szeroko pojętą opozycję (w tym media) przypada 10, 20 czy 50 przypadków gdy w TVP Info mówią mu, że jest przez nich obrażany czy lekceważony. Wystarczy przypomnieć słynne „dorżnąć watahę” czy „moherowe berety”. Jednorazowo rzucone teksty, 15 lat temu, w trakcie tej czy innej kampanii. A mielone w prawicowych mediach są jakby to było tydzień temu. I to wyborcę utwierdza w przekonaniu o gardzącym nim „salonie” (cokolwiek to ma znaczyć).

          Rozumiem bicie się w piersi, bo zawsze trzeba być gotowym zrobić rachunek sumienia i naprawiać swoje wady. Ale nie ma co kleić głupa i udawać, że rozdawnictwo publicznych pieniędzy było czynnikiem drugorzędnym. PiS wygrał 500+, taka jest prawda. I jest to mechanizm prosty i skuteczny, bo co niby ma zaproponować opozycja? Może obiecać cofnięcie programu – to droga do poparcia nie przewyższającego 10%. Może obiecać więcej, ale przecież „przez 8 ostatnich lat” też mogli, a nie dali, więc są niewiarygodni. I nigdy nie wygrają z pisowskim 700+,1000+, milion+, którymi Prezes Tysiąclecia szasta jak swoimi.

          Nie chodzi więc o pogardę. Raczej o piętnowanie idiotycznych decyzji. Bo decyzja o sprzedaniu kraju na kolejne 4 lata PiSowi (a to się najpewniej stanie w październiku), w zamian za 500 złotych z Twoich własnych podatków, jest po prostu decyzją idiotyczną. Tak, nawet jak kierują Tobą emocje. Nawet jak Ci się wydaje, że masz rację, możesz jej nie mieć. Nawet jeśli czujesz się obrażony, możesz nie mieć racji.

          Nie gardzę tym Podhalem czy Łomżą. Ale wkurwia mnie niemożebnie, że ci ludzie zdają się nie myśleć dłużej własnego nosa. Argumenty racjonalne, poparte liczbami, oparte na jakiejś matematyce, ekonomii, logice i zdrowym rozsądku odbijają się od nich jak od trampoliny. I to jest realny problem. Że wykształciliśmy miliony ludzi, których łatwo zmanipulować, oszukać, ogłupić, przekupić ich własnymi pieniędzmi. Jakby tego nie było, to nie byłoby i tej mitycznej pogardy.

          Pozdrawiam

          1. Ależ z Ciebie gaduła 😉

            Nie zauważyłam, że jedynie pogarda miała znaczenie w pierwotnej wypowiedzi, ale może czytałam z pozytywnym nastawieniem 🙂

            Strajki nauczycieli były kiepsko pokazane, niestety. Wiadomym jest, że w PL strajk ma prawo zaistnieć tylko w kwestiach finansowych, ale można było od razu podkreślać, że „ponieważ nie można inaczej, to…”, poza tym NIGDY kwotowo (1000zł), tylko ZAWSZE procentowo (bo mamy niedouki). Piszę o tym, bo jeśli sytuacja się nie zmieni, w szkołach będzie jeszcze gorzej. Jeśli odejdą pasjonaci, a zostaną tacy, którym nic innego nie wyszło, nikt już dzieciakom i młodzieży nie powie prawdy (w nowych podręcznikach bywa różnie). Jeśli dodać do tego fakt, jak wielu rodziców nie kuma wielu spraw, to te dzieciaki są skazane na nic_nie_umienie_samodzielne_niemyślenie. I w ten sposób wzrośnie elektorat PiS. Czytałam program dla LO, dla młodych po 8 klasie. Więcej teorii, więcej zakuwania, niż obecnie.

            Koło się zamyka, a szczególnie po wypowiedzi imć Pawłowicz, która klarownie na tt napisała, że muszą mieć większośc konstytucyjną, aby zmienić konstytucję , uporządkować media, sądownictwo itd.

            Nie napiszę, że spierdolę z tego kraju, no nie ma mowy. Ale współczuję sobie i innym…

            1. A właśnie zastanawia mnie dlaczego wszystkie podwyżki są zawsze procentowo. Efekt jest taki, że ten co miał mało, to dostaje grosze, a ten do miał dużo i jest na wysokim stanowisku dostaje konkretne pieniądze.
              Tak samo podwyżki emerytur. Niech to będzie, cholera, kwotowo. Każdemu po równo. Skoro to ja dopłacam. Bogatemu to i tak niewielka różnica, a biednego to przynajmniej na kilka leków więcej będzie stać. Albo choć zapalić światło na pół godziny dłużej…

              1. Z tego, co wiem, REWALORYZACJA emerytur jest procentowo, ale nie mniej „niż”. To trudny temat, mam w rodzinie przykłady i trudno stanąć po czyjejś stronie. Jeśli ktoś całe życie dużo pracował, powiedzmy minim 1,5 etatu i pracował długo (dłużej niż ustawowo), to ma wyższą emeryturę i wyższa rewaloryzację. Jeśli ktoś „uciekl” na emeryturę jak najszybciej, to ma ją niższą, więc i rewaloryzacja jest niższa. Pisząc o nauczycielach miałam na myśli PODWYŻKI, a to wiąże się ze stażem, to inna bajka 🙂

  16. Trzeba liczyć, że w końcu do Polski przyjdzie wiosna i wtedy będzie lepiej

    1. Będzie lepiej, bo będą na co dzień, a nie od święta, ludzie z kagańcami na twarzy?

  17. Borsuku – ok, masz rację co do większości poza jedną sprawą. Wyborcy PIS mają swoją satysfakcję (ja też) ale płakać mi się chce z tego zwycięstwa. Bo PIS nie rządzi dobrze i mamy tego świadomość ale alternaty nie ma żadnej. Bo na starych aferzystów + postkomunę + wojujące LGBT nie zagłosuję nigdy.

    1. Jaki jest problem z ludźmi LGBT walczącymi o swoje równouprawnienie?

      1. Myślę, że chodzi o robienie z tego ruchu swoistej sekty czy religii, a przy okazji przemycanie perwersji np. na paradach, które oglądają również dzieci. Ja mam przyjaciół homo i są to fajni ludzie, ale z paroma sprawami się nie zgadzam: 1. nie chcę żeby dzieci nie mogły obchodzić Dnia Matki, 2. cały czas niepokoi mnie PLUS w LGTB+, 3. zachowania perwersyjne na paradach są często poza kontrolą.

        1. @NaaN Dokladnie, zwlaszcza ze LGB (czyli niestandardowe preferencje lozkowe) dotycza kilku % populacji, a T (czyli zaburzenia psychiczne, podobne do przekonania ze jest sie Napoleonem czy Cezarem) to juz promil.

      2. W skrócie: walczą o swoje przywileje, nie prawa, starając się narzucić innym swoją moralność. Nie będę już pisała o braku poszanowania dla świętości innych, wynikającą z kompletnego niezrozumienia sakrum, I wprowadzeniu w przestrzeń publiczną obsceny.

        1. „W skrócie: walczą o swoje przywileje, nie prawa, starając się narzucić innym swoją moralność”
          Jak żyw mi to coś przypomina… Tylko o większość raczej chodzi…
          Sorry, ale dyskutujemy o nienawiści a czytam, że jaaasne, fajnie, tylko ktoś kto mi się nie podoba z takiego czy innego powodu ma się dostosować, zejść mi z oczu i uznać, że moja mojszość jest najmojsza bo jak nie to świętość szarga. Nosz kur…, tak to my daleko nie zajdziemy.

          1. Drogi Marcinie, LGBT i coś tam dalej postępują jak osoba, która przyszła w dresie do opery i dziwi się że wszyscy się na nią krzywo się patrzą. Bo „ona ma prawo”. No ma prawo, tyle że swoim ubiorem zakłóca innym atmosferę – ona jedna, ich tysiąc.
            Co do narzucania moralności: większość katolików nie narzuca nikomu kogo ma kochać i co może robić w sypialni, ale większość katolików uważa że homoseksualizm jest grzechem. To znaczy, żę samym im tego robić nie wolno i mają obowiązek powiedzieć swoim bliźnim, że postępują źle. Jeżeli oni nie reagują należy ich zostawić (NT, nie mylić z NS). Tyle mówi religia. A co to oznacza dla LGBT – NIENAWIŚĆ. Nienawiść, moi drodzy – to nie brak akceptacji dla pewnych zachowań. Nienawiść, moi drodzy, to chęć by kogoś pokręciło. I ta chęć się pojawia – nie przeczę – za każdym razem gdy wojujące LGBT wchodzi do teatru w dresie. Lub macha cycem, waginą penisem czy czym tam jeszcze publicznie. Szczególnie w kontekście religijnym. Te zachowania (i reakcja na nie) nie mają nic wspólnego z homoseksualizmem, z jego akceptacją lub nie. Te zachowania dotyczą sfery kultury, religii, poczucia sakrum. LBGT sami otwierają front walki religijno- kulturowej a nie walki o równouprawnienie homoseksualistow. I powodują że odium perwersów spada na wszystkich homo.

        2. Anonim, jak i Marcin Nowak, uważam, że przegiąłeś.
          Przede wszystkim nikt nikomu nie narzuca swojej moralności (poza kk).
          Ponadto widać, że nie znasz tematu. Od 1986 roku (!) mam do czynienia z mlodymi,
          którzy w Polsce mają problemy z własną tożsamością płciową, z „przyznaniem” się rodzinie czy znajomym do swojej orientacji seksualnej. Dopóki tak będzie, wciąż ich działalność to walka o normalne życie. Normalne, to znaczy, że młody człowiek na studia nie musi jechać do wawy, bo tylko tam będzie się czuł w miarę wolny…

          1. Ale nie zmienisz nastawienia ludzi do LGB i T+ ustawowo / na sile – nie mozesz zmusic kogos „w imie postepu” do dzialania wbrew sobie / wbrew swoim przekonaniom. To sie moze tylko stac z czasem, jezeli ludzie LGB nie beda sie zachowowywac agresywnie / prowokujaco (a przeciez to tylko mala czesc LGB). Przeciez ludzie LGB nie sa w PL przesladowani przez prawo, nie sa jak w krajach islamskich kamienowani. Fakt ze w swoich rodzinach, albo miejscowosciach maja problem z akceptacja jest i bedzie przez kolejne 100 lat – przeniesienie sie do bardziej anonimowej zbiorowosci jak np mowisz do Warszawy zawsze bylo jedynym sensownym sposobem do zycia „jak chcesz” – dotyczy to ucieczki z kazdego srodowiska. Tez znam wielu G ktorzy sa swietnymi, normalnymi ludzmi i do glowy by mi nie przyszlo mieszac sie w ich sprawy lozkowe, natomiast oni sami przyznaja ze kazda kolejna parada z przyslowiowymi „piorkami w dupie” czyli tzw „ciot” oraz promila Transow ( stwierdzone zaburzenia osobowosci ) ktorzy sa najglosniejszym marginesem i ktory tworzy skrzywiony medialny stereotyp LGB w mediach i swiadomosci publicznej przysparza LGB coraz wiecej problemow i generuje coraz wieksza niechec do tego srodowiska.

            1. Poruszyłeś ciut inny aspekt, niż ten, do którego się odniosłam.
              Eventy, parady etc są niejako jak inne marsze w Polsce, np. 11.11. (bez urazy), podczas których są też i tacy, którzy przeginają. Na pewno są inne proporcje, ale nie na wszystko organizatorzy mają wpływ. Przykłąd – Gdańsk – pani prezydent w dobrej wierze wsparła marsz, a tu niespodzianka , Trójmiejskie DziewuchyDziewuchom wystąpiły z waginą w koronie a la procesja na Boże Ciało. Zjechałam je za to na ich facebookowej stronie, a one mi na to, że napisały na fanpejdżu wyjaśnienie motywacji. Odpisałam im, że skoro ich happening należy później tłumaczyć, to jest on do dupy.

  18. Ojej, biedni niewyksztalceni(z wlasnego lenistwa i glupoty), poglaszczmy po glowie i obiecajmy socjal, wincyj. Bo za nieudacznosc i lenistwo zyciowe, trzeba chwalic i sie pochylac…

    1. Ej, ale nie chodzi o to, żeby ich chwalić. Jeżeli chcesz wygrać wybory, to nie możesz debilowi mówić, że jest debilem. Właściwie jeżeli chcesz wygrać wybory, to po prostu musisz kłamać i odwoływać się do umysłów (nie przymierzając) prostaczków. Bo ich jest najwięcej. A jak się dopchasz do władzy i chcesz robić dobrą robotę – to znowu okłamuj prostaczków, bo oni nie rozumieją może co robisz, ale też są zbyt mało inteligentni, żeby się zorientować, że kłamiesz. Tak się niestety robi politykę i dopóki każdy obywatel ma jeden głos, każda partia obowiązkowo musi mieć program (przynajmniej w teorii) pod, no cóż, debili.

      1. No ująłeś to bardzo dosadnie, ale niestety na tym też polega polityka. Choć lepiej nie używać w niej słowa „debil”

    2. Kompletny bełkot. Krytyka „pogardy” wypowiedziana super pogardliwym stylem. Nawet nie chce się komentować. A do tego ten sam błąd, jaki popełniają wszyscy, tzw. rzetelni komentatorzy. Dziesiątki zdań w bardziej lub mniej bardziej chamskim stylu i żadnej konkretnej recepty. Ot, żeby sobie i innym pokazać jaki jestem bezkompromisowy. Dno!

      1. Dziękuję panie Janie za to dno i konstruktywną krytykę 😀 Pozdrawiam cieplutko

  19. Dzięki za tekst. Sporo w nim racji.
    Może będzie ciąg dalszy z analizą kolejnego, wielkiego znaku zapytania – ewidentnego braku skutku filmu Sekielskiego na wynik wyborów. Nie wykluczam, że musiałbyś zacząć gardzić ludźmi.

    1. Jak to nie było skutków? A kto głosował ostatnio za pedofilią w sejmie (czyli przeciwko zaostrzeniu kar)? Otóż byli to głównie posłowie POKO – dziwi więc tylko to, że KE zdobyła AŻ 38 %…

        1. No i chyba nikt nie złapał tutaj sarkazmu 😉 Przecież wiadomo, że film Sekielskiego miał pogrążyć PiS, a co do głosowania w sejmie i merytoryki to wiadomo jak było – mi chodziło o skrót skojarzeniowy, bo jakby nie było celem tej ustawy były również zaostrzenia kar dla pedofilów.
          Pogarda nie jest dobra, ale brak luzu i poczucia humoru też nie 😀

      1. Niby ksywka jak u programisty, a jednak logika kuleje. To „czyli” tutaj nie pa su je. Odsyłam do któregoś z niedawnych tekstów tutaj.

      2. Coś koło 40 stron zmieniających prawie 1/3 kodeksu karnego w których tylko kilka pozycji dotyczyło pedofilii, forsowane bez konsultacji żadnych, bez nawet praktycznie możliwości dla głosujących dogłębnego zapoznania się z materiałem.
        Czy niezgoda na takie procedowanie najważniejszego dla zwykłych ludzi kodeksu jest na prawdę głosowaniem za pedofilią?
        Autor tego bloga pisał o nieokazywaniu pogardy i się z tą opinią ogólnie zgadzam, ale czasami poziom ignorancji jest jednak taki, że ciężko jest tej pogardy nie odczuć.

  20. Zgadzam się z autorem, chociaż też koniunkturalnie podszedł do tematu w stylu – dopierdolę wszystkim, to się będzie czytało. Czyta się dobrze. Przyznaję. Autor nie dopierdolił Wiośnie na którą głosowałem, więc czuję się niewystarczająco ubiczowany.
    A tak poza wszystkim, kiedy wpisałem w google AWS, to wśród wyników na pierwszej stronie nie pokazało mi się nawet TO AWS, tylko Amazon Web Services 😉
    Także muszę sobie podłubać głębiej, żeby przypomnieć sobie, kto tam był na listach kiedy nie mogłem jeszcze głosować 😉

    1. Do Biedronia nie mam w sumie wielkich zarzutów, więc na siłę nie ma co chłopaka się czepiać. Zobaczymy, co z niego będzie. Jest politykiem, więc pewnie nie raz da mi powód do krytyki 🙂 A że AWS zapomniany został nawet przez Google to ładny znak czasów 🙂

  21. Ciekawe, nie powiem.
    Może bym i wsparła, ale nie lubię anonimów… 🙁
    Ja muszę podać moje dane identyfikacyjne, a autor strony i ksiażki nie. Dlaczego?

    1. A bo wolę pisać anonimowo i mieć wszystko gdzieś 🙂 Uważam, że liczą się słowa, a nie to kto je wypowiada.

  22. O rety nie wiem kim jesteś Borsuku, ale mówisz moim głosem i uśmiałam się do łez 🙂 piąteczka za sarkazm i szydere!

  23. W 2003 r. Pudelsi wydali album Wolność słowa. Od tamtego czasu minęło szesnaście lat. I wciąż nieprzerwanie słychać plusk spod prysznica.

  24. Dzięki za ten wpis, bo już się rzygać chce tym „popisowym” spierdoleniem społeczeństwa. Dzisiejsze komentarze fanów Cimoszewicza i Millera mnie rozjebały. Na moich starych śmieciach w Polsce C, agitka z ambony i pranie mózgu z TVP to chleb powszedni. Frustrujące, tak samo jak brak jakichkolwiek propozycji ze trony opozycji, która nie istnieje. No cóż, pozostaje wspierać Medium Obywatelskie i mieć nadzieję, że może za 4 lata coś z niego wyrośnie.

    1. No frustrujące, frustrujące. Dlatego ulewam sobie tę frustrację tutaj

  25. Ja chciałem tylko napisać jedną rzecz, bo cukrem posypali już poprzednicy z którymi się zgadzam, że szanowny Bronisław K. Były prezydent RP, szogun i magister historii, nie ma już wąsów. I tu może tkwić przyczyna porażki, bo jak sam zauważyłeś, do tej pory PełO spijało mądrość z tychże. Można to rozpatrywać w kontekście biblijnym i porównać do sytuacji Samsona, choć siła w przypadku Bronisława jest raczej niezbyt fizyczna 🙂

  26. OK, w sumie się zgadzam, ale zastanawia mnie w tym kontekście jedno: przecież miłościwie nam marionetkujący premier raczył był onegdaj stwierdzić że „ludzie mają zapierdalać za miskę ryżu”. I nie było to IMHO stwierdzenie współczujące, raczej afirmujące taki porządek świata. No i co? Tego typu pogarda owego ogrodnika nie dotyka? nie boli? nie czuje jej?

    1. Bo każdy wyborca w większości nieświadomie rozumuje serwowanym mu na codzień przekazem medialnym. Ogrodnik nie słyszał o „misce ryżu” Morawieckiego Bo w TVP o tym nie mówili a GW nie czyta i TVN-u nie ogląda. A dowód na to, że z tym przekazem medialnym to prawda, widać nawet w powyższym wpisie. Morawiecki nigdy nie powiedział nic takiego. Powiedział, że PO WOJNIE ludzie zapierdalali za miskę ryżu i byli szczęśliwi. Bo mieli inną perspektywę. A teraz już nie chcą bo mają wyższe aspiracje. Fakt, że ubolewał nad tym bardzo ale jednak takie przytaczanie jego słów to manipulacja. Tak samo jak „państwo teoretyczne” Sienkiewicza. Swoją drogą rozmowa Belki i Sienkiewicza była na prawdę ciekawa. Kto dziś pamięta, ba, kto wie, że były tam poruszane takie tematy jak trendy wyborcze w Turcji które mogą doprowadzić do przejęcia kraju przez rządy autorytarne? Na ile lat przed tym, jak to się faktycznie stało? Ale w mediach była tylko miska ryżu i chuj, dupa i kamieni kupa.

      1. Dziękuje za rozszerzenie kontekstu. Rzecz jasna – kiedyś tylko „byt określał świadomość”
        a dziś określa ją i byt i media, przy czym media jakby bardziej…..Że się czepnę jeszcze wątku premiera: skoro ubolewał że dawniej ludzie zapierdalali za miskę ryżu a dziś nie chcą, to najwyraźniej jego zdaniem najlepiej by było aby nadal zapierdalali za miskę ryżu. Wiec przypisanie mu stwierdzenia że „ludzie mają zapierdalać za miskę ryżu” aczkolwiek nie powinno występować w cudzysłowie bo nie jest dosłownym cytatem, jest jednakowoż dość wiernym podsumowaniem jego (znacznie dłuższej) wypowiedzi. Więc manipulacją IMHO nie jest.

      2. „Jak ludzie ci zapier…. za miskę ryżu, jak było w czasach po drugiej wojnie światowej i w trakcie, to wtedy gospodarka cała się odbudowała”
        ” jeżeli my, ludzie, we the people, w Niemczech… czy… czy w Hiszpanii i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania, bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapie…ać i rowy, kur…, kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni.”
        Masz afirmację miski ryżu jako remedium na problemy i receptę na rozwój.
        Ale ty pewnie napiszesz, że mówił „my obniżymy oczekiwania” więc miał na myśli siebie i swojego rozmówcę i to oni będą te rowy kopać i żyć skromnie, prawda?

      3. Abstrahując od miski ryżu, to pamiętam, że Sienkiewicz zrobił na mnie na tych podłuchach ogromnie pozytywne wrażenie. Nie dość, że mówił z sensem, to jeszcze miał dużą wiedzę o Turcji. Słuchałem tego z przyjemnością. Z państwem teoretycznym też miał rację.

        1. Problem jest/byl taki ze wiedzial, a bedac u wladzy nic z tym nie zrobil, nawet nie probowal, chociaz to byl jego obowiazek (szczegolnie ze wiedzial). Gdyby to byly nagrania 2 profesorow akademickich, to nikogo by to nie oburzalo – tu jest clou.

        2. To była zajebista rozmowa – nawet te wyrwane z kontekstu fragmenty były zajebiste – bardzo celne diagnozy, których publicznie nikt nie wypowie. Chętnie bym posłuchał całości. To jaki efekt w przestrzeni publicznej odniosła ta rozmowa pokazuje jak głupim społeczeństwem jesteśmy.

    2. Może nikt temu ogrodnikowi nie powiedział? Tę wiedzę ma ograniczona zasięgiem bańka ludności.

  27. Racja, racja, pięknie napisane. Tylko polska dusza przez małe p, bo przymiotnik. Żeby Patryka nie strzelać.

  28. Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie napisałeś, Borsuku. Sztab PISu solidnie przyłożył się do roboty. Policzył kogo można kopnąć w dupę (nauczycieli, bo ich i tak nikt nie lubi), a komu dać piniondz i powiedzieć, że jest ważny i że ma bronić PolskiMatkiŻywicielki przed wrogami. Siedzleli, robiili badania, liczyli. Wygonili posłów na objazdy po powiatach, obkleili pół Polski Becią Sz, Becią M. i Becią K. I kłaniali się w pas proboszczom, i tańczyli za rączki na urodzinach Radia Maryja. Albo dygali w rytm discopolo, a kurwizja to transmitowała do porzygu. Dla promila więcej głosów nawet Odrę w Świętokrzyskie przenieśli, a jedna posłanka zaczęła SMSy na maszynie do pisania bez papieru wysyłać. Że to wszystko żenujące i na poziomie ludu gminnego? TAK!!! I ten lud gminny dał głos. Bo wiara ojców, bo ojczyzna w potrzebie, bo dobry Jarosław pieniądze na dzieci, świnie i krowy rozdaje. A Jarosław zwyczajnie zrozumiał, że wyborów nie wygrywają politycy, a marketingowcy, którym trzeba zapłacić. I robić to co każą, choćby to było tak głupie jak rablador Patryka.

  29. Jednakowoż stawianie znaku = między Kaczyńskim a Komorowskim to przegięcie.

  30. 95k to nakład papierowej Wyborczej (średnio w 2018). Jeśli argumentujesz danymi, to ciut staranniej – elektronicznych prenumerat GW ma ok. 2x więcej. Więc (znzsow) jej zasięg jest nieco inny niż twierdzisz/liczysz.
    Poza tym racja i smutno. Zdrówka.

    1. Tak, masz rację – poprawiłem. Miałem na myśli papier. Dzięki za uwagę

  31. Dobra, podłożę się… masz Borsuku dużo racji, ale co ja poradzę na to, że moi koledzy „na wieczornych rautach (czytaj imprezkach)” mówią, tak jak ja, że PIS „podniósł chama z kolan” i przekonał go, że chamem i prostakiem być to nie wstyd, bo skoro prostackim językiem i nie po polsku mówią osoby mieniące się profesorami, to one ze swoją horom curkom mogą się czuć komfortowo i nie muszą nic zmieniać. I „Chuj tam, że koledzy” NIE mają zarzutów za defraudację ani jachtu w raju podatkowym. Nic nie poradzę na to, że mierzi mnie mentalność i stosunek do państwa, narodu i społeczeństwa dużej jego części – polecam poczytać profil na fb „polszczyzna mnie bije” i nie chodzi tylko o screeny w języku okołopolskim, ale o mentalność właśnie. Czyżby chodziło o to, by by schlebiać im, przekonując, że „im się po prostu należy”, a brak sukcesów jakichkolwiek to wina zmowy elit? No to przyznajmy, że w polityce wygrywa bardziej cyniczny i giętki moralnie. I tak, zgadzam się – też mnie mierżą kościane dziadki z poprzedniej epoki tak układające listy, by tzw. młodzi (czyli tak po czterdziestce) czekali w przedpokojach. Zapomnij jednak, że jakikolwiek program poza kolejnym pińcet jest przez sporą część naszych rodaków oczekiwany. Natomiast niezbędny jest dla tych, którzy przyszłość widzą w mętnych typach okołokorwinowych – i to jest wg mnie problem.

    1. Wiesz, mnie wkurwia w ludziach prawdopodobnie więcej rzeczy niż Twoich kolegów 🙂 I rozumiem. I sam niejednokrotnie człowiekiem gardzę, bo taka jest ludzka konstrukcja emocjonalna. Ale tzw. „elity” powinny pokazywać ludziom, że nie ma sensu na zło płacić złem. A jak ktoś jest niedouczony to trzeba starać się go douczyć, bo od wyzywania od debili nie zacznie nagle czytać książek. Dodatkowo: jeśli ktoś chce zdobyć władzę nie może wyzywać obywatela od pasożyta. Bo po mojemu pasożytem jest polityk, o czym już kiedyś tutaj pisałem. To Komorowski żył i żyje z podatków ludzi, których teraz obraża – a nie na odwrót.

  32. Przeraża mnie to, że jesteśmy tak podzieleni. My. Polacy. Nie potrafimy się dogadać, to chyba jest w naszym DNA.
    A Twoje teksty, Borsuku, powinny być lekturą obowiązkową – operujesz słowem w taki sposób, że robię się czerwona z zazdrości, bo zawsze chciałam tak pisać. Lekko, ciekawie, w sposób który przyciąga i trzyma aż do końca tekstu.
    Meh, ale ja już może pójdę, bo z mojego komentarza zrobiła się laurka.

  33. Witaj Borsuku,
    Te wybory pokazały jeszcze dwie rzeczy. Oprócz tego, o czym piasłeś w kontekście Placformy i krewnych-i-znajomych-królika, a z czym zgadzam się co do kropki, pokazały, że:
    Jarosław Kaczyński okazał się (kolejny raz) zręcznym politykiem. Albowiem (kolejny raz) wyciągnął odpowiednie wnioski z ośmiu przegranych wyborów. On już wie, że nie wystarczy straszenie dziadkiem z Wehrmachtu i pogarda dla „nie naszych”. Że przekonywanie przekonanych nie ma sensu.
    Drugi powód wygranej zdradziła pani wicepremier bez zakresu obowiązków. Była łaskawa stwierdzić „wygraliśmy, bo przeprowadziliśmy kampanię jakiej oczekiwali wyborcy”. Tylko tyle. Tylko tyle wystarczy żeby pokonać opozycję fatalną.
    I tego nie można odmówić, pomimo wszelkich zastrzeżeń, Jarosławowi Kaczyńskiemu.
    Dobrej nocy,
    Stanley

    1. Zgodzę się w drugim punkcie: bo KE raczej słabo robiło kampanię na prowincji. I smutna prawda: tak, robienie tego, czego oczekuje wyborca punktuje u wyborcy. A tym Kaczorem „genialnym strategiem” to jest tak, że ciągle o tym słyszę i nigdy w to do końca nie wierzę. Na pewno sprzyja mu koniunktura i brak poważnego przeciwnika – w takich warunkach nie trzeba być super zręcznym, by prowadzić.

      1. Ale właśnie o to chodzi, że po między „zręcznym” a „genialnym” jest cała masa odcieni pośrednich!
        Kaczyński, jak już się zgodziliśmy, nie musi wznosić się na wyżyny geniuszu. Wystarczy wyciąganie wniosków. Tylko tyle.
        Zrozumiał, że władza rzeczywista jest lepsza niż tytularna i że na samym antykrzyku daleko się nie zajedzie.
        A Platforma (czy też szerzej: opozycja) nie wyciągnęła żadnych wniosków z przegranej.
        I jeżeli zamiast się nad tym zastanowić, nadal będzie kwilić, że omamiony Naród nie chce ich słuchać, to jesienią obudzimy się w sytuacji, kiedy Jarosław będzie trzymał w garści nie tylko premiera i prezydenta, ale również większość konstytucyjną.

        1. O, czyli znów muszę się z Tobą zgodzić. Ale – ja martwię się jeszcze inną opcją. Tym, że tacy jak my wreszcie zacisną zęby, zgaszą światło, pójdzą do łóżka z Platformą i „będą myśleć o Polsce”. I PO wygra. I wtedy się okaże, że z tej władzy absolutnej, z tych patologii wprowadzonych przez PiS w urzędach, prokuraturach, mediach itd wcale nikt nie chce rezygnować. I wszystko co przejął PiS trafi w ręce Koalicji, która wcale nie okaże się mniej despotyczna. Nie wiem, czy moja wizja wynika z tego, że jestem głupi, czy jest prorocza, ale obawiam się, że będziemy to mogli zweryfikować jeśli nie w jednych wyborach to w następnych.

          1. I chyba naszą największą tragedią jest to, że dla POPISU nie ma żadnej rozsądnej alternatywy. Więc ciąle wybieramy pomiędzy dżumą a cholerą. Lub oddajemy głosy na satelity (a w niektórych przypadkach komety) sceny pilitycznej.

          2. „I wtedy się okaże, że z tej władzy absolutnej, z tych patologii wprowadzonych przez PiS w urzędach, prokuraturach, mediach itd wcale nikt nie chce rezygnować. ”
            Oceniając prawdopodobieństwo takiego scenariusza trzeba sobie zadać pytanie „czy w latach 2007-2015 działo się coś, co daje do tego asumpt”? Przez osiem lat, Tusk i jego funfle mieli 100 i jedną okazji do wprowadzenia demokratury. A nie zrobili tego.
            Natomiast po tym co pokazał kaczyszenka 2005-2007 – można było obstawiać dolary przeciw orzechom że jak tylko będą „mogli” to „zrobią”. Co pokazali raptem w dwa miesiące – listopad i grudzień 2015. Okazało się że są szybcy, głodni i bezczelni jak Niemcy w 1939 🙁

          3. Też mam takie wrażenie. I dlatego też zagłosuję na chuj-wie-kogo byle nie na ten duopol. Żałowałem, że nie ma już Gamoni i Krasnoludków, ale Biedroń też może być – chociaż za wiele po nim nie oczekuję, bo chyba oczekiwać nie należy.
            Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz – Ci redaktorzy zapisani do PO, przecież „poważne” nazwiska, żeby nie powiedzieć autorytety moralne – ciekawe jak oni się wtedy zachowają? Jakich, kurwa, logicznych wywijasów użyją, żeby usprawiedliwić skurwysyństwo swoich pupili? Oh wait, zapomniałem o czymś, przecież ich przekaz jest skierowany do przekonanych. Radość z odsunięcia PiS od władzy wystarczy niektórym za argument na dowolne skurwysyństwo.

    1. Anarchia zawsze była dla mnie kusząca, ale jednak się jej boję.

    2. ale weź tu zorganizuj jakąś anarchię – to od razu będziesz miał zaprzeczenie ideału 🙁

Dodaj komentarz