Życie

Coś było nie tak od samego początku, czyli po co piszę

Bajki Bajkał

Możesz zapytać o to kolegę z pracy. Wiesz którego. Tego typa przed czterdziestką, który nagle odkrył, że jarają go bezrękawniki z Reserved, bieganie z chłopakami i 54 pompki zrobione na zapoconym linoleum siłowni Pyton na Gocławiu.

Albo tą dupę z Tindera zapytaj. Tę. Wiesz którą, czerwona szminka na czarno-białym zdjęciu, cycek wylewający się z przymałej koszulki z logo Star Wars, pet i kieliszek w dłoni. Tę, co to nie jest taka jak wszystkie, a gdy nie możesz jej znieść gdy jest najgorsza, to nie zasługujesz na nią gdy jest najlepsza. Tę, która do tej pory nie rozumie, że rozpaczliwe poszukiwanie bliskości jest tak samo szkodliwe, jak rozpaczliwe staranie utrzymania całkowitej niezależności. Tę, która właśnie kupiła sobie pierwszego kota. Albo buldożka francuskiego.

Możesz zapytać o to samotną matkę dziecka bawiącego się psią kupą w osiedlowej piaskownicy, bo w sumie każde dziecko ma jakąś matkę. Powiedzmy, że ona ma na imię Ania, chciałaby zrzucić parę kilo i chętnie z tobą pogada, bo zawsze to jakiś kontakt z człowiekiem, który skończył już pięć lat i sam umie się podetrzeć.

Możesz zapytać o to lekarza. Lekarz prawdopodobnie ma wąsy i gabinet wydzierżawiony w jakimś Luxmedzie, Damianie czy innym Analmedzie. Jest też najpewniej pediatrą ze specjalizacji i upodobania i ma regularny, cotygodniowy wzwód na temat Agnieszki, tej wesołej blondyneczki z płaskostopiem, lat czternaście.

No i tej starszej pani ze swojego bloku zapytaj. Tej ze srebrnymi włosami i owłosioną brodawką nad całkiem miłym uśmiechem. Tej, która ogląda się przez ramię nawet, jak jest sama w domu i która dyskretnie popierduje schodząc po schodach z czwartego piętra bez windy.

Albo przedstawiciela handlowego. Możesz zapytać. Takiego z miłą żoną (kotlety schabowe), dwójką dzieci (przekazanie genów) i niezdrową fascynacją nowym katalogiem z Ikei (meblościanka Lack, dzięki niej uporządkujesz swoje życie). Wiesz, tego gościa z wczesną impotencją, tabletkami prozacu w szufladzie i cowieczornym bólem w skroniach. Ten ból to prawdopodobnie wstępny objaw guza mózgu, ale miej serce i nie mów mu o tym. Po wszystkim wyślesz SMS z hasłem „pomagam” na fundację Polsatu.

Możesz zapytać o to każdego z osobna i wszystkich razem. Śmiało, zrób to. Zapytaj.

I oni zza białego fartucha skrywającego plamy po ejakulacji, zza nagich pleców kolegów od sztangi, zza powieści Jane Austin czytanej do poduszki przed cowieczorną, rytualną masturbacją, zza profilu na Instagramie, zza odznaki Szarych Szeregów i kilogramów suchego chleba gromadzonego do tej pory w tapczanie, zza kierownicy służbowej toyoty yaris w kolorze biały oklejony… Oni powiedzą ci to samo.

Coś było nie tak od samego początku. No po prostu nie tak to wszystko miało wyglądać.

Pamiętasz, jak byłeś małym gówniakiem? Jak chodziłeś na czworaka po starym dywanie? Chodziłaś? Jak te wszystkie ciocie-babcie brały cię na ręce i całowały w policzek zostawiając tłuste ślady szminki, które trzeba było czyścić rękawem?

No.

To pamiętasz też pewnie te wszystkie pytania: „kim chcesz być jak dorośniesz?”

Te same pytania padały na twojej pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej.

Te same pytania słyszysz w głowie w każde urodziny, w każdym przełomowym momencie, w którym czujesz, że coś poszło nie tak. Że coś było nie tak od samego początku.

Odpowiadałeś wtedy, że chcesz pracować na kasie za 1300 na umowę o dzieło w dziadowskim sklepie z piwem i chlebem? Odpowiadałaś? Albo, że chcesz mieć robotę w średniej wielkości firmie, bez ogrzewania w zimie i wypełniać rubryczki w pirackim Exelu? Mówiłaś cioci-babci, że największym twoim marzeniem jest słuchać codziennie w pracy Janusza, lat 45, który nie wierzy w zanieczyszczenie powietrza, ale za to wierzy w chemitrailsy i zamach w Smoleńsku? A może chciałeś klepać kod PHP pocieszając się, że zarabiasz więcej niż średnia krajowa, ale twój brak umiejętności socjalnych sprawia, że najbliżej kobiety znalazłeś się 24 marca 2012 roku, gdy otarłeś się o tę młodą dupę z gimnazjum w autobusie pospiesznym? Może chciałeś pracować w korporacji i dzień po dniu tracić resztki rozumu i godności człowieka, ubrany jak debil w marynarkę z H&M, bo przecież nawet na Vistulę cię kurwa nie stać? A może chciałaś w mediach pracować? Artystą jesteś? Polonistą, grafikiem? Szkołą muzyczna była grana? No to gratuluję. Pracujesz w końcu w mediach i cały swój dzień poświęcasz na to, by Janusz i Grażyna byli jeszcze głupsi niż dotychczas. Spędzasz osiem godzin dziennie płodząc arcydzieła pod tytułem „Nie wylewaj wody po ziemniakach. Uratuje ci życie!”.

Mówiłeś wtedy cioci-babci, że hajtniesz się z pierwszą osobą, która w miarę będzie cię tolerować i z którą nie masz o czym gadać, ale za to będziecie jeść mielone z mizerią? Że po pierwszej wpadce powie się: jakoś to będzie? Wesele z rosołem, „Oczy zielone” Zenka Martyniuka i 500+? Mówiłeś cioci-babci, że po pracy chciałbyś jeszcze godzinę siedzieć w samochodzie na parkingu, słuchać radia Eska, byle nie wracać do domu i nie musieć z nią rozmawiać? Mówiłaś cioci-babci, że twoje życie powinno wyglądać tak, że wyjdziesz za faceta, z którym ani rozmawiać, ani się dorobić, a seks trwa 38 sekund? Że chciałabyś dorosnąć, wziąć ślub, tylko po to, by zdradzić męża z kolegą z pracy, bo on akurat trochę częściej się myje i nie pije codziennie? Ale tak w sumie to i tak do ciebie nie oddzwoni.

Nie no, jasne, że kochasz przynajmniej swoje dzieci. Jasne, że to wspaniałe skarby. Ale powiedz – nawet nie mi, tylko sobie – nie mówisz czasem po cichutku znad tej pieluchy, wtedy gdy nikt nie słyszy: „to nie tak miało być”?. Coś było nie tak od samego początku.  

A potem włączasz telewizor i widzisz półtłustego pomocnika aptekarza, któremu salutuje generalicja. Widzisz perfekcyjną panią domu jęczącą, że musi nosić plecak w programie o noszeniu plecaka po Azji. A potem uświadamiasz sobie, że ty do Azji możesz najbardziej zbliżyć się w budzie z sajgonkami na Pradze Północ. A pan półtłusty ma pensję z twoich własnych podatków.

No i jest jeszcze Warsaw Shore i polskie seriale.

To tak miało być? To tak miało wyglądać?

No chyba trochę, kurwa, nie.

I właśnie dlatego będę się starał do ciebie pisać. O wszystkim co po prostu i zwyczajnie wkurwia. Mnie też, uwierz mi. Jestem w tym ekspertem.

21 Responses

  1. Jak brakuje takich intelektualnych tekstów .
    Bardzo pan do mnie trafia .
    Pozdrawiam

  2. Coś było nie tak od samego początku.
    Od samego początku dręczy mnie ta myśl.
    Jakiego początku?!
    Twojego bloga odkryłem dzięki wrzucie na ‚fb’ dwa, nie, dziś to już trzy dni temu. I wchłonąłem w całości. Ostatniego posta dziś w autobusie do pracy. I nie mogę pozbyć się wrażenia, że doszło do fenomenu w rodzaju rezonansu kształtotwórczego. Albo mnie ubiegłeś i publikujesz moje własne myśli.
    Z tym większą niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
    Powodzenia!
    Ps. A powyższy tekst właśnie przeczytałem po raz trzeci.

    1. Ja odkryłem tego bloga wczoraj dzięki przeklejce artykułu o lekarzach na studioopinii.pl. Kawał dobrej roboty, niektóre moje myśli też uprzedzasz i przelewasz na papier (serwer, eter?).
      Trzymaj tak dalej, tylko pisz częściej, bo już prawie wszystko przeczytałem 🙂

      1. Dziękuję! Nie zawsze dam radę częściej, bo życie ciśnie i na chleb trzeba robić. Ale staram się )

  3. Odkryłam twoje pisanie niedawno, dzięki udostępnieniu na FB, i właśnie nadrabiam zaległości. Piszesz gorzko, ale też żyjemy w rzeczywistości, w której gorzki smak dominuje do tego stopnia, że inne smaki ciężko poczuć, a co dopiero się nimi cieszyć. Zazwyczaj w zupełności się z Tobą zgadzam, a jeśli nie – to mam ochotę dyskutować i rozumieć. Piszesz wyjątkowo nośnie i dobrze, więc chociaż poruszasz tematy wyjątkowo trudne, czasem bolesne – lubię Cię czytać. Nie tylko dlatego, że w większości zgadzam się z tezami, które stawiasz, ale rownież dlatego, że podoba mi się w jaki sposób zestawiasz słowa i zdania. Będę czytać dalej – nie przestawaj!

  4. Ponieważ nie tak miało być to się staram i czasem kłamię, że nie mam czasu zamiast powiedzieć, że nie mamy o czym rozmawiać (trochę mi wstyd, a trochę nie bo, żal mi tych, którzy nie zrozumieją). Czasami mi tęskno za dyskusją o ideach, a nie o innych ludziach. Z tekstu i komentarzy wynika, że nie jestem sama i to jest optymistyczne. Pozdrawiam

  5. Myślę, że jestem jedno pokolenie starsza, ale ..wkurw mam ten sam. To nie tak miało być!! Szkoda.Im jestem starsza, tym świat mnie bardziej rozczarowuje. Nie, nie świat – ludzie…
    Poczytam. Dobrze piszesz – a to lubię 🙂
    Może też i parę razy zdarzy nam się popolemizować ..Pozdrawiam 🙂

  6. Przeszedłem już te etapy wkurwienia., mieszkam w lesie i mam wyjebane 🙂 , ale masz fajny styl, i chętnie poczytam co wkurwia młodych ludzi aktualnie, może lepiej będę rozumiał swoje dzieci ? 🙂 pozdrawiam 🙂

  7. mnie też wszystko wkurwia… obecny system na świecie… ta ciemna ogłupiała masa.. kurwa ! Robię wszystko by się od tego odciąć i żyć własnym życiem. W brew pozorom usunięcie konta na facu bardzo w tym pomaga!

  8. A najciekawsze jest to, że jeżeli uda ci się wyrwać z tych spiralnych, wsysających kręgów, zrobić coś INNEGO albo choćby tylko INACZEJ, zaznasz wszystkiego najgorszego – odrzucenia, wyśmiania, lekceważenia, marginalizacji, ostracyzmu, pogardy –
    i nienawiści. NIENAWIŚCI w PL. Chroń nas Panie!
    Ale może to jest uniwersalne? Może właśnie tak działa nasz świat? Jak na razie NIC temu nie zaprzecza…

    1. Chyba tak działa… Ale czasem jak się człowiek wkurzy i odpowiednio mocno uderzy to da się coś zmienić. Tak myślę.

    2. Wyrwalam sie z tego kregu. Nie zostalam odrzucona, nie patrzy sie na mnie jak na dziwadlo. Jestem inna ale i mieszkam w innym kraju. Nie mam meza, dzieci i nie jestem lesbijka. Zyje w/g wlasnych zasad i nikt mnie nie wytyka palcami nazywajac stara panna. Jestem weganka i to potrafia uszanowac moi szefowie. Na przyjeciu Bozonarodzeniowym byly specjalne potrawy dla mnie i szef sprawdzal czy mi smakuja i czy dostalam odpowiednie danie. Nie popieram obecnego rzadu w kraju gdzie mieszkam glosowalam na inna partie ale nikt mi z tego powodu nie robi zarzutow i nie mowi ze jestem glupia i nic nie rozumiem. Wladza jest normalna . Ludzie na wysokich stanowiskach nie pozuja na kogos lepszego. Poznalam osobiscie mera miasta i znam od paru lat szefa policji. Nienawisc dla mnie to uczucie dlatego nie obdazam nikogo nim. Ludzi ktorych po prostu nie lubie lub jakos mi nie pasuja – ignoruje. Moze dlatego nie mam przyjaciol wsrod Polakow, jako ateistka im nie pasuje. A ja za to mam znajomych muzulmanow, protestantow czy innego wyznania.

        1. Dziękuję 🙂 Reklamy włączyłem z głupoty, nawet na piwo nie starczą.

Dodaj komentarz