Media Życie

Bunt prawiczków, czyli doskonały dżentelmen Elliot Rodger

Elliot Rodger

Czy wiesz, że obok, tuż za rogiem są ludzie, którzy szykują rewolucję? Że uważają seks za zasób, który trzeba sprawiedliwie rozdzielić pośród obywateli? Tak zaczyna się bunt inceli, czyli – po polsku – bunt stulejarzy. Nie żartuję.

Dziś nie będzie o polityce, będzie o ciekawostkach. O zjawisku o tyle fascynującym, co na co dzień niewidocznym. O grupie społecznej, subkulturze wręcz, która w lepkim mroku piwnic oświetlanych blaskiem monitorów z dnia na dzień, z nocy na noc coraz bardziej tonie w otchłani frustracji.

Więc (zdania nie zaczyna się od więc) będzie o prawiczkach. Brzmi śmiesznie? No, bo – haha – prawiczki! Ubaw po pachy.

Tylko, że nie.

Oprócz wkurzania się na rzeczywistość i klepania przydługich tekstów w internecie mam kilka innych zainteresowań. Jednym z nich jest profilowanie psychologiczne wielokrotnych morderców. Wiem, wiem – to nie jest normalne hobby. Ale jest. Mam je.

Co wielokrotni mordercy mają wspólnego z prawiczkami? Okazuje się, że bardzo wiele. Ale najpierw uszeregujmy: wielokrotnych dzielimy na zabójców seryjnych, masowych i spree killers. Ta ostatnia grupa nie doczekała się jeszcze właściwego terminu w języku polskim, dlatego muszę to zostawić, jak jest.

Nie muszę tego chyba rozpisywać, ale dla porządku:

Seryjni zabójcy mordują wiele osób w różnym czasie i różnych miejscach. To ktoś taki, jak Ed Kemper, Jeffrey Dahmer, Andriej Czikatiło, czy nasi polscy Mariusz Trynkiewicz, Edmund Kolanowski, czy Bogdan Arnold. W filmach spotykamy najczęściej właśnie ich, seryjnych. „Siedem”, „Milczenie owiec”, „American Psycho” – każdy to raczej zna.

Spree killers mordują nieprzerwanie w krótkim czasie, podczas jednego krwawego zrywu, ale w różnych miejscach. To ktoś taki, jak Charles Starkweather i jego dziewczyna Caril Ann Fugate, którzy zainspirowali Quentina Tarantino do napisania pierwszej wersji scenariusza „Urodzonych morderców”, a Bruce’a Springsteena do zaśpiewania piosenki „Nebraska”.

Masowi mordercy zabijają w jednym miejscu i w jednym czasie. To te wszystkie amerykańskie dzieciaki wyciągające karabin na szkolnym korytarzu w takim na przykład Columbine, Kolorado. To Anders Breivik na wyspie Utoya.

Wszystkie te kategorie reprezentowane bywają tłumnie przez inceli, ale to na dwóch ostatnich chciałbym się skupić, bo jednak seryjni to temat na książkę, nie na jeden tekst. Oczywiście – ilu morderców, tyle motywów, ale tutaj chciałbym skierować waszą uwagę na jeden, jedyny motyw.

Choćby dlatego, że najnowsze masowe morderstwo popełnione przez incela było ledwie przed chwilą, miesiąc temu – 18 maja 2018. Ale o tym za moment.

Najpierw odpowiedzmy sobie: kim do cholery są incele? Incel to amerykański skrót od „involuntary celibate”, czyli mimowolnego celibatu. To młodzi mężczyźni fiksujący się na seksie i na tym, że nie potrafią zdobyć dziewczyny. To liczna grupa gromadząca się na forach internetowych (Reddit, 4Chan) i pogłębiająca nawzajem swoją wzajemną depresję. Incel najczęściej jest prawiczkiem, który niedawno przekroczył 20. rok życia, lub mężczyzną, który z niezależnych od siebie powodów, przestał uprawiać seks i okres celibatu trwa u niego zbyt długo.

W Polsce incele sami siebie nazwali „stulejarzami” i „przegrywami”. Gromadzą się głównie na portalu Wykop.pl, gdzie wylewają potoki żalu na społeczeństwo i kobiety.

Stulejarze. Serio. Używam tego zwrotu nie po to, by drwić z tych ludzi, ale dlatego, że sami się tak ochrzcili. Więcej, są z tej nazwy dumni i łączą właśnie pod tym znakiem.

Na wzór flagi Solidarności stworzyli sobie nawet własny sztandar: Stulejarość.

Stulejarność

Ci ludzie mają 20, 30, a czasem i 40 lat. Są nieszczęśliwi, często mają depresję. Mają żal do siebie i do świata.

Choć większościowo zaliczają się raczej do wolnorynkowców – w Ameryce zwolenników biznesmena Trumpa, a w Polsce do zwolenników Korwin-Mikkego – incele i stulejarze przejawiają zadziwiająco komunistyczne podejście do seksu. Uważają, że seks jest zasobem – takim samym, jak ropa i węgiel – i niesprawiedliwe jest, że część społeczeństwa – oni – jest od tego zasobu odcięta. Postulują przepisy, które nakażą kobietom „sprawiedliwe” rozdzielanie tego zasobu pośród zainteresowanych. Postulują redystrybucję seksu. Każdemu po równo!

Część z nich mówi o seksrobotach, które powinno finansować im państwo, inni proponują wypłatę z budżetu zasiłku na prostytutki, na wzór 500+. Ale są tacy, którzy ni mniej ni więcej, domagają się usankcjonowanych gwałtów, w których kobieta ma niewiele do gadania.

No ej, w otchłani internetu natknąłem się nawet lata temu na dyskusję o projekcie ustawy dotyczącej „seksu socjalnego” nakładającej na kobiety obowiązek regularnego i przymusowego obdzielania seksem osób seksualnie wykluczonych. Bo im nie ubędzie, a potrzebującym się polepszy. Serio, serio.

Wiem, wiem – niby śmieszne, haha. Ale grozą wieje.

Problem jest taki, że wokół nas żyją tysiące ludzi głęboko skrzywdzonych, przeraźliwie samotnych, aspołecznych. Sfrustrowanych tak bardzo, że gromadzą się na internetowych komunikatorach, forach, by znaleźć jakąś grupę wsparcia. Znaleźć ludzi tak samo wykluczonych, jak oni.

Tylko, że zamiast nawzajem się wspierać, w tej grupie wsparcia, nawzajem się niszczą.

Ci ludzie uważają, że wykluczeni są z powodów niezależnych od siebie. Że tak po prostu ułożony jest świat. Ale to nie jest prawda.

Ci ludzie wykluczeni są z powodów kulturowych i braku umiejętności społecznych, a „grupy wsparcia”, w których uczestniczą zachęcają ich do zagłębiania się w czerń. W takiej na przykład Japonii 43 proc. ludzi między 18, a 34 rokiem życia nigdy nie nawiązało bliższej relacji z drugą osobą i nie uprawiało seksu. Ale dobra, zostawmy Japończyków, bo to temat na zupełnie inny tekst. W USA, w obecnym młodym pokoleniu, młodzież traci dziewictwo dużo później niż ich rodzice. A około 8 procent dorosłych jest tam dziewicami i prawiczkami mimo woli. Jak jest w Polsce? Nie znalazłem takich badań.

Ale wiem, że oni wszyscy siedzą cały dzień w internecie.

W normalnej grupie wsparcia, gdy ktoś myśli na przykład o samobójstwie reszta grupy dzwoni po policję, lub próbuje go odwieść od tego kroku. W grupie wsparcia inceli i stulejarzy na Reddicie, czy Wykopie członkowie grupy często zachęcają potencjalnego samobójcę. – Odwagi! – piszą. – Wkrótce twoje problemy się skończą – przekonują. – Zrób to! – namawiają.

Zatracają się w swoim „przegrywie”. Polscy stulejarze nazywają to też „spierdoleniem”. W ich świecie drogi wyjścia ze spierdolenia są dwie.

Jedna to samobójstwo. Druga to zemsta.

Zemsty najlepiej dokonać na kobietach. Bo kobiety – według ich nomenklatury – to „suki”. Zepsute, złe, kupczące ciałem w celu osiągnięcia korzyści. Każda kobieta to suka, oprócz „szarych myszek” – czyli dziewczyn, które są dziewicami.

Szare myszki to jedyne kobiety, z którymi incel, lub stulejarz chciałby się związać, bo one nie są „zbrukane”. Ale incel, czy stulejarz fantazjuje przede wszystkim nie o myszkach, a o tych „sukach” właśnie – nie dziewicach.

Godzinami ogląda ostre porno, a na forach wymienia się z kolegami linkami do filmów o tematyce gwałtu. Bo gwałt jest przecież sposobem redystrybucji seksu. Sposobem na dostęp do tego zasobu. Dowodem na to, że ktoś wziął sprawy w swoje ręce. Bo jemu – mężczyźnie – seks się przecież należy.

Bo te suki przecież wybierają wyłącznie samców alfa – to kolejny termin, który na stałe zagościł w ich słowniku. Taki samiec nazywa się Chad – od popularnego w Stanach imienia, przywodzącego na myśl kapitana szkolnej drużyny futbolowej. Ta suka to z kolei Stacy – ładna i puszczalska cheerleaderka.

Na stulejarza, lub incela, Stacy zwróci uwagę – ewentualnie! – dopiero po trzydziestce, gdy jako samotna matka będzie szukać betabankomatu – kolejny termin z internetowego słownika. Oznacza on stulejarza na tyle bogatego, że będzie mógł kupić sobie seks porzuconej przez Chada kobiety z dzieckiem, w trudnej sytuacji finansowej. Bo kobiety w świecie inceli zainteresowane są wyłącznie dwoma rzeczami: pieniędzmi i samcami alfa.

Alfa szmaci, beta płaci – oni mają takie przysłowie. Albo z angielskiego – „alpha fucks, beta bucks”. Ale stulejarz wie, że nawet jeśli kupi od Stacy ten seks za utrzymanie i wyżywienie, to nie na wyłączność. Bo przecież te suki tylko rozglądają się za „bolcem na boku” – następny zwrot do słowniczka. Oprócz samców alfa i beta, są też omegi – sam dół przewodu pokarmowego. Wielu stulejarzy uważa się za omegi właśnie.

To smutne i wśród tych setek tysięcy amerykańskich inceli i dziesiątek tysięcy stulejarzy polskich, większość stanowią po prostu skrzywdzeni przez rodziców i grono rówieśnicze, zakompleksieni, niedostosowani do życia w grupie faceci. Potrzebujący pomocy psychologa, przyjaznej ręki, wsparcia, ale niegroźni dla nikogo oprócz siebie. Są wytworem naszej kultury, naszego łatwego zmieniania partnerów, eksperymentowania, naszej telewizji i filmów amerykańskich o poszukiwaniu miłości, którą można znaleźć tylko wtedy, kiedy przeleci się połowę Bostonu, albo innego Nowego Jorku.

I oni wszyscy mają nienawiść do świata. Nienawidzą kobiet. Nienawidzą „normies”, w Polsce zwanych „normikami”. Te normiki to zwykli faceci, którzy mają partnerki, dzieci, rodziny. Nieświadomi istnienia nienawidzących ich stulejarzy toczą normalne życie.

Do czasu.

Do czasu, aż do głosu dojdzie ten niewielki procent inceli nakręcanych przez kolegów w internecie. Naprawdę niewielki procent pośród tej skrzywdzonej przez życie większości.

Ale cóż. Nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele dla wizerunku tak wielu.

Cztery lata temu, 23 maja 2014 roku, 22-letni Elliot Rodger, wziął do ręki nóż. Był piękny wieczór w Isla Vista, Santa Barbara w Kalifornii. Elliot – syn hollywoodzkiego reżysera – już wcześniej wysyłał szereg świecących na czerwono sygnałów alarmowych, ale nikt nie spodziewał się, że może wpaść w „spree” – w krwawą gorączkę. Aż do tego dnia.

Tego dnia Elliot Rodger wziął do ręki nóż i wielokrotnie wbił go w miękkie brzuchy dwóch swoich współlokatorów i ich kolegi. Jego pierwsze ofiary to Weihan Wang, Cheng Hong i George Chen – chłopcy, którzy mieli tego pecha, że stanęli na drodze Elliota w dniu, w którym postanowił rozpętać bunt prawiczków.

Elliot RodgerElliot Rodger

Elliot mokrymi ręcznikami próbował wytrzeć podłogę z płynów ustrojowych swoich kolegów, ale szło mu to mozolnie. W końcu zostawił bałagan w miejscu zbrodni, jakoś obmył się z krwi, wsiadł do swojego BMW i pojechał do Starbucksa, gdzie zamówił kawę. O 20:30 widziano go na parkingu, w samochodzie, pochylonego nad laptopem. O 21:17 wysłał wideo zatytułowane „Zemsta” na swój kanał na YouTube. O 21:18 wysłał email do psychoterapeutki ze swoim 141 stronicowym manifestem o tytule „Mój pokręcony świat” (My Twisted World). Psycholog zawiadomiła matkę chłopaka, a ta byłego męża. Ojciec Elliota zadzwonił na policję, ale było już za późno.

Elliot Rodger - ofiaryOfiary Elliota Rodgera

O 21:27 Elliot Rodger zapukał do drzwi żeńskiego akademika w pobliżu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Nikt mu nie otworzył, więc wyjął pistolet i zaczął strzelać do dziewczyn, które przechodziły w pobliżu. Zabił na miejscu dwie studentki: 19-letnią Veronikę Elizabeth Weiss i 22-letnią Katherine Breann Cooper. Wsiadł do BMW i pojechał na Pardall Road, gdzie ostrzelał kawiarnię. Na szczęście – nikogo nie było w środku.

O 21:30 Elliot Rodger zatrzymał się przed sklepem spożywczym i na oślep otworzył ogień. Zabił na miejscu 20-letniego studenta Christophera Rossa Michaels-Martineza.

O 21:31 ruszył na południe ulicą Camino del Sur. Jechał pod prąd, taranując pieszych i strzelając z Glocka 34 i pistoletu Sig Sauer p226. Na skrzyżowaniu z Sabado Tarde dosięgnął go pocisk miejscowego szeryfa. Przeszedł przez blachy BMW i utknął w lewym biodrze Elliota.

Elliot rozbił się na zaparkowanym, czarnym samochodzie terenowym równo 482 metry dalej, na skrzyżowaniu ulic Del Playa i Camino Pescadero. Nie czekał na policjantów. Przystawił pistolet do głowy i pociągnął za spust. Tego dnia, oprócz siebie, zabił sześć osób i ranił 14.

Czy Elliot Rodger został potępiony? Nie.

To znaczy, oczywiście – potępiły go media, potępili policjanci, potępiło go tak zwane społeczeństwo.

Ale na internetowych forach, na których latami karmił swoją nienawiść, został okrzyknięty świętym. Santo subito.

elliot rodger saintJeden z obrazków na forach inceli

Bo Elliot nie zaczął swojego krwawego rajdu ot tak, po prostu. Wcześniej latami uczestniczył w internetowych dyskusjach społeczności inceli. Czegoś, co w internecie zaczęło się od swoistej grupy wsparcia dla samotnych serc, a skończyło się krwią i zniszczeniem w słonecznej Kalifornii.

Być może łatwiej jest zrozumieć, o czym rozmawiali na forach ludzie samotni, gdy zwrócimy uwagę na film, który Elliot wrzucił do internetu o godzinie 21:17.

„Cześć, tu Elliot Rodger. Cóż… to moje ostatnie wideo. To musiało tak się skończyć. Jest dzień odwetu. Dzień, w którym zemszczę się na ludzkości, na was wszystkich. Przez ostatnie osiem lat życia, odkąd wszedłem w okres dojrzewania, byłem zmuszony wieść egzystencję samotności, odrzucenia i niespełnionych pragnień. Wszystko dlatego, że dziewczyny nigdy nie czuły do mnie pociągu. Dziewczyny oddawały swoją czułość i seks i miłość innym mężczyznom, ale nigdy mnie. Mam 22 lata i jestem wciąż prawiczkiem. Nigdy nawet nie pocałowałem dziewczyny” – mówi na nagraniu Elliot Rodger, siedząc za kierownicą BMW, oświetlony przez kalifornijskie słońce.

„To niesprawiedliwe. Wy, dziewczyny, nigdy nie czułyście do mnie pociągu. Nie wiem, dlaczego wy, dziewczyny, nie czujecie do mnie pociągu, ale ukarzę za to każdą z was. To niesprawiedliwość, zbrodnia, ponieważ nie wiem, dlaczego nic we mnie nie widzicie. Jestem doskonały, a mimo to rzucacie się na tych wszystkich ohydnych facetów zamiast na mnie, doskonałego dżentelmena. Ukarzę was za to… [śmiech]. (…) Dziewczyny, jedyne, czego chciałem, to kochać was i być przez was kochanym. Chciałem mieć dziewczynę. Chciałem seksu. Chciałem miłości, czułości, adoracji. Myślicie, że nie jestem tego wart. To zbrodnia, której nie można wybaczyć. Skoro nie mogę was mieć, dziewczyny, zniszczę was… [śmiech]. Odmówiłyście mi szczęśliwego życia, w zamian ja odmówię życia wam. [śmiech]. Tylko tak jest sprawiedliwie” – mówi Elliott.

Tłumaczenie słów Elliotta Rodgera (z drobnymi poprawkami) podaję za polską Wikipedią. Z dwóch powodów. Z lenistwa – to raz.

A dwa, że morderca, który rozpoczął bunt prawiczków ma własne hasło w Wikipedi tylko w dwóch językach. W anglojęzycznych źródłach odszukacie Elliota pod hasłem „Masakra w Isla Vista”. Ale własne, imienne hasło encyklopedyczne ten chłopak ma tylko w języku polskim i rumuńskim. Dwa języki na wszystkie możliwe języki świata.

A wiecie, jaki jest jedyny język na świecie, na który w Wikipedii ktoś przetłumaczył epitafium szalonego mordercy? Ostatnie słowa Elliota Rodgera?

Tak, na język polski. Wyłącznie. Społeczność z odpowiednich for internetowych o to zadbała.

„Nienawidzę was wszystkich. Ludzkość to obrzydliwe, nędzne, zdeprawowane istoty. Gdyby to było w mojej mocy, nie zatrzymałbym się, dopóki nie zamieniłbym was wszystkich w góry czaszek i rzeki krwi, i słusznie. Zasługujecie na unicestwienie i ja wam je dam. Nigdy nie okazaliście mi żadnej litości, więc ja też wam żadnej nie okażę [śmiech]. Zmusiliście mnie do cierpienia przez całe życie, więc teraz wy będziecie cierpieli. Długo na to czekałem. Dam wam dokładnie to, na co zasługujecie, wszyscy wy, wszystkie dziewczyny, które mnie odrzuciłyście, patrzyłyście na mnie z pogardą, traktowałyście jak swołocz, podczas gdy oddawałyście się innym mężczyznom. A także wy, wszyscy mężczyźni, za prowadzenie lepszego życia iż ja, wszyscy seksualnie aktywni. Nienawidzę was. Nienawidzę was wszystkich. I nie mogę się doczekać, aż dam wam to, na co zasłużyliście. Całkowite unicestwienie [śmiech]”.

Tyle Elliot Rodger. Roger and out.

Ale na internetowych forach, na których Elliot budował swoje poczucie osamotnienia i niesprawiedliwości zostały setki tysięcy dorosłych prawiczków. W Ameryce i w Polsce forumowicze obchodzą uroczyście rocznice masakry w Isla Vista tak, jak normalnie obchodzi się urodziny, albo rocznice ślubu. Niektórzy nawet pieką z tej okazji torty.

Od czterech lat, od 23 maja 2014 roku, wielu internautów pisząc słowo „hero” (bohater) pisze je „hERo” – od inicjałów Elliota Rodgera.

Niektórzy w internecie jedzą ciastka i wznoszą toasty, niektórzy wstawiają inicjały tam, gdzie nie trzeba, a niektórzy po prostu się modlą. Bo wokół Elliota Rodgera zaczyna rosnąć dziwaczna, mroczna religia.

Jest nawet modlitwa do świętego Elliota, powielana na amerykańskich forach. W graficznych plikach .jpg, by forumowi moderatorzy nie wyłapali jej po słowach kluczowych i nie wykasowali. Modlitwa brzmi następująco:

„Elliocie święty, któryś jest w niebie. Święć się imię twoje. Zemsta nadejdzie. Masakra nadejdzie tako w niebie, jak i na ziemi. Gniewu naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze wymuszone prawictwo, jak my nie odpuszczamy naszym winowajcom. Bo twoje jest królestwo i chwała na wieki”.

Przesadzam? Przecież to żarty? Mroczne, bo mroczne, ale żarty? No dobra, to podam przykłady wyłącznie z bieżącego roku.

14 lutego 2018, w Walentynki, 19-letni Nikolas Cruz zamawia Ubera i w masce przeciwgazowej, uzbrojony w półautomatyczny karabin AR-15 i granaty hukowe, o godzinie 14:19 wchodzi na teren swojego byłego liceum w Fort Lauderdale, Miami. Byłego, bo został z niego wyrzucony za „stwarzanie zagrożenia”.

Nikolas CruzNikolas Cruz

Nikolas uruchamia alarm przeciwpożarowy i czeka, aż uczniowie wybiegną z klas. O 14:21 po raz pierwszy naciska spust. Strzela równo przez sześć minut zabijając 17 osób. O 14:27 rzuca karabin na ziemię i razem z tłumem uciekających uczniów wychodzi na zewnątrz. Idzie do pobliskiego centrum handlowego, gdzie w McDonaldzie zmawia hamburgera. Zjada go i wychodzi na zewnątrz o 15:01. 39 minut później policjanci zatrzymują go 3,2 kilometra od miejsca strzelaniny. Nikolas Cruz poddaje się bez walki.

Rok przed strzelaniną Nikolas napisał w komentarzu na YouTube: „Elliot Rodger nie będzie zapomniany”.

Nikolas Cruz należał do internetowej społeczności inceli, która chciała mścić się na kobietach i normikach. Nieprzypadkowo wybrał Walentynki na dzień ataku. To był dzień, którego nienawidził. Dzień, w którym zmuszony był oglądać kobiety w objęciach obcych mężczyzn.

23 kwietnia 2018 roku w Toronto, 25-letni Alek Minassian, programista aplikacji mobilnych, wylogowuje się z internetowego forum i wrzuca na Facebooka wpis o treści: „Bunt stulejarzy się rozpoczął. Obalimy wszystkich Chadów i wszystkie Stacy. Pozdrawiamy doskonałego dżentelmena Elliota Rodgera”.

alek minassian elliott rodger facebook status incel

Alek Minassian wsiada do białej, wynajętej furgonetki o numerze rejestracyjnym AH-79033 i o godzinie 13:25 wjeżdża w tłum na skrzyżowaniu Avenue East i Yonge Street. Jeden ze świadków powie potem, że Minassian „jakby grał w grę komputerową, próbując zabić jak najwięcej ludzi”. Alek jedzie dalej na południe, wjeżdża na chodnik przy Mel Lastman Square, znów taranuje przechodniów i zatrzymuje się 900 metrów dalej.

Alek MinassianAlek Minassian

Wysiada z furgonetki i widząc policjanta kilkukrotnie udaje, że unosi broń. Próbuje zmusić mundurowego do zastrzelenia go na miejscu. – Celuj w głowę – krzyczy Alek Minassian, ale niestety. Zapomniał, że jest w Kanadzie, a nie w USA i takie sztuczki, całe to osławione „suicide by cop” (samobójstwo przy pomocy policji) w tej części świata udaje się niezmiernie rzadko. Funkcjonariusz drogówki Ken Lam nie zamierza zabijać desperata i po prostu wali go mocno w tubę i skuwa kajdankami.

alek minassian zatrzymanie

Tego dnia Alek Minassian zabił 10 osób i ranił 16. Alek jest dumny z przynależności do kultury inceli i uważa, że społeczeństwo trzeba ukarać za nierówną dystrybucję seksu. Alek uważa się za żołnierza buntu prawiczków, który ma zmienić świat na lepsze.

18 maja 2018 roku. Liceum Santa Fe w stanie Texas, USA. Godzina 7:40, lekcja plastyki. 17-letni Dimitrios Pagourtzis ubrany w czarny płaszcz wyciąga broń i krzyczy do kolegów i koleżanek: Niespodzianka!

Dimitrios PagourtzisDimitrios Pagourtzis

Strzela przez pół godziny zabijając ośmioro uczniów i dwóch nauczycieli. Rani 13 osób. Wśród zabitych jest 16-letnia Shany Fisher, dziewczyna, która od czterech miesięcy odmawiała romantycznym propozycjom Dimitriosa. Nie chciała iść z nim na randkę, nie chciała mieć z nim nic do czynienia. Dimitrios ukarał ją i resztę szkoły za to, że Shany niesprawiedliwie zarządzała zasobem seksu.

Shany FisherShany Fisher

Co przerażające, po masakrze w Santa Fe, w internecie pojawiło się wiele głosów oskarżających Shany o tę tragedię. Incele zarzucali dziewczynie, że gdyby „dała” Dimitriosowi i nie była taką pierdoloną Stacy, która ogląda się tylko za Chadami, ten biedny chłopak nie musiałby robić tego, co zrobił.

W imię ojca i syna i Elliota Rodgera.

Żyjemy w kulturze seksu i przemocy. I bunt prawiczków jest czymś, czego musimy być świadomi. Te wszystkie koszmarne siostry Godlewskie z pokrzywionymi, niekształtnymi gołymi cyckami i nadętymi wargami. Te wszystkie Małgosie Rozenek z cyckami zrobionymi apetyczniej, lecz równie nachalnie wyeksponowanymi. Te wszystkie wzorce zachowań i modele na kolorowych fotografiach w popularnych portalach. Te Chady i ich spodnie dopasowane do marynarek i kolorowe krawaty. I skórzane półbuty.

Co to jest w ogóle za słowo, półbuty?

Mamy prawo żyć w tej kulturze. Rozmaite Małgosie mają prawo pokazywać cycki, jeśli chcą – i nikt nie może ich obwiniać o bunt stulejarzy – żeby było jasne. Tak, jak nie wolno o to obwiniać biednej Shany Fisher.

Musimy być jednak świadomi, co dzieje się w mrocznych zakątkach sieci. Musimy pamiętać, że oni – incele, stulejarze, przegrywy – w mroku swoich piwnic zapalają świeczkę przed ołtarzykiem ze zdjęciem Elliota Rodgera.

To po prostu kolejna choroba cywilizacyjna, z którą musimy się zmierzyć. Jak ze smogiem, czy wypadkami drogowymi.

Ludzi, którym jest gorzej w życiu, jest mnóstwo. Część – oby! – pójdzie na terapię. Bo terapii potrzebują. Część po prostu będzie pisać straszne rzeczy w internecie. Część niestety powiesi się na kablu od ładowarki Samsunga gdzieś w okolicach Sylwestra, kiedy z z każdego okna słychać piosenki o miłości, oczach zielonych i o majteczkach w kropeczki w wykonaniu najznamienitszych polskich muzykantów.

Ale malutka część napisze na forum: „All hail Elliot Rodger”, weźmie coś ciężkiego do ręki i ruszy w miasto.

W Ameryce już się zorientowali. Już hasło „incel help” daje 336 milionów trafień w Google i już terapeuci uczą się, jak pomóc tym ludziom. Bo przecież trzeba im pomóc, pochylić się nad ich problemami, nie tylko w naszym interesie. Ale też w interesie tych ludzi.

A w Polsce? W Polsce, jak w lesie.

W Polsce ten problem jest nieznany. Psychologowie raczej nie rozumieją tematu, a na hasło „prawiczek pomoc” w przeglądarce wyskakują głównie kobiece fora, na których użytkowniczki radzą incelom „idź na kurwy”. Jak się dobrze wczytać w bardziej mroczne strony mniej promowane w Google, internauci polecają też – jako remedium i terapię dla stulejarzy – gwałt na koleżankach z pracy. Jest też w internecie jakaś upiorna mama, która pyta, czy powinna ulżyć ręką swojemu 35-letniemu synowi, który nie może znaleźć żony.

Średniowiecze, kurwa. Gorzej!

Czy wobec tego w Polsce bunt prawiczków skończy się krwawo i boleśnie? Chyba nikt nie wie i nie będzie wiedział, dopóki nierzucający się w oczy i lubiany przez sąsiadów facet nie wsiądzie do wynajętej białej furgonetki. Ja na przykład nie wiem. Ja ich tylko obserwuję na dziwnych forach, bo takie mam chore hobby. Wielokrotni mordercy i profilowanie psychologiczne – już mówiłem.

Ale wiem jedno: wielu z nich, całkiem niedawno, w czwartą w rocznicę masakry Elliota Rodgera, złożyło mu życzenia na polskich forach internetowych.

Wielu z nich napisało „chciałbym być tak odważny, jak ten <doskonały dżentelmen>”.


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.


124 Responses

  1. „Z niedowierzaniem czytałam ten tekst, że są ludzie, którzy mają problem z seksem…” SERIO???? XDDDDDD mam wrażenie, że jest niewiele osób, które nie mają tego problemu XD

  2. problem nie jest z nimi.. problem jest ze społeczeństwem.. przykro stwiedzić, ale mimo, że mi ich szkoda, i ludzi których skrzywdzili, to się tak bardzo nie dziwię.. żyjąc w tej spierdolinie w jaką nazywamy społeczeństwem, nikt może robić tak naprawdę po swojemu i zgodnie ze sobą, niby tacy wyzwoleni, niby taki indywidualizm.. ale to wszystko kłamstwo. Mnóstwo ludzi ma problem z seksem, choćby koncepcyjny. To strasznie smutne, a ludzie zmaiast sobie pomagać w tym tylko się w tym wkurwiają.

  3. Pozwolę sobie skomentować pewną ciekawą i dość ważną rzecz.
    Dziewictwo chłopaków kontra dziewczyn to jest dość przykry temat.
    Weźmy dziewczyne i chłopaka dajmy im powiedzmy 21 lat, nie byli w związku, normalni spokojni ludzie bez agresji w stronę przeciwnej płci i przyjrzymy się jak się na nich reaguję.
    Na dziewczynę zawsze z życzliwością. Znajomi pocieszają, dość obszernie „znajdziesz sobie kogoś, jeszcze masz czas” standardowo, nawet dojdą próby swatania takiej delikwentki z kimś ale ogólnie wszyscy są przyjaźnie nastawieni, zawsze się w towarzystwie jakiś koleś znajdzie który się z nią może umówi itd i wszystko jest cacy.
    Teraz jak się reaguję na chłopaków? Są 2 wzory:
    „Cooo jak to nigdy nie miałeś dziewczyny? Jakim cudem? To jest takie proste” ewentualnie go lekko się pocieszy, że sobie kogoś najdzie i urywa się temat jak najszybciej żeby zapomnieć (ale smród pozostaje).
    Oczywiście jeszcze częściej są o wiele bardziej agresywne reakcje i wyśmiewanie takich delikwentów, wrzucanie ich do wora razem z tymi incelami czy nawet robienie z nich psychopatów i przypisywanie im samych negatywnych cech, z jednego durnego powodu – nie ruchał. Nawet się i może taki spotkać z dość mocnym ostracyzmem w grupie czy nawet szkole.

    W tym do bólu przesiąknietym seksem i związkami świecie, gdzie to żeby ruchać i chwalenie się tym i rozliczanie innych z tego co, ile, jak robi czuje się niemal „źle”, nawet nie chodzi o to że sam jestem prawikiem, bo mi się już zdażyło ale związku nie było i jakoś mnie to dużo nie obchodzi, no właśnie, mnie.
    Powiedzcie mi, że wcale się facetom dość agresywnie i dosadnie nie wytyka tego, że kogoś nie mają a nawet, że nie uprawiają seksu, nawet jeśli ich to tak bardzo nie obchodzi.
    Seks staje się NAJWAŻNIEJSZY i wszystko w okół niego się kręci, nawet przez jego pryzmat ludzie określają twoją wartość. Nie jest to chore ani trochę? Wcale się im tak bardzo nie dziwię (zwłaszcza w USA) tych killing spree, bo presja na chłopakach nawet dzisiaj bywa gigantyczna, wszystko musisz zamiast móc/chcieć. Czytałem nawet o eksperymencie, kobieta stwierdziła, że być facetem to betka, więc miała udawać go przez pół roku żeby udowodnić, że facetem jest być łatwiej. Po 3 miesiącach chciała się zabić.
    Nie wspominając o tym że tylko 1 na 8 samobójstw popełniają kobiety, czemuś to chyba dowodzi.

    1. Stary, ale uwierz mi. Otaczający Cię ludzie mają najczęściej głęboko gdzieś to z kim i czy uprawiasz seks. Nikt nie zastanawia się kogo bzykasz, ludzie mają swoje życie. Twój seks nie jest dla nich nie tylko NAJWAŻNIEJSZY, ale jest w ogóle nieważny. Nie wiem, jaką masz grupę, ale poddawanie kogoś ostracyzmowi i obsesyjne zwracanie uwagi na jego życie seksualne (jak piszesz) to tylko sygnał, by zmienić grupę. Serio.

      1. Weź tak dla jaj (ale udaj że na poważnie) powiedz, że nie uprawiałeś nigdy seksu, zobacz co się stanie. Nikt tego wcale nie ma gdzieś, to jest bujda na resorach.

        1. No jak wstanę w autobusie i powiem że nigdy nie uprawiałem sexu to na pewno wszystkich będzie to obchodzić. Przez 3 minuty. Może. Pośród znajomych raczej już nie przejdzie, więc nie sprawdzę, ale miałem swój pierwszy raz znacznie później niż koledzy. Byłem dobrych parę lat za nimi właściwie. Ale nie przypominam sobie bym jakoś gorzej był odbierany przez nich. Owszem zdarzali się czasem zaczepki na ten temat z ich strony, ale ni było to rzecz jasna na poważnie a całość sprowadzała się do „Jesteś lamerem bo…”. Powiem więcej, mam już własne dzieci, mam kumpli cieszących się uznaniem, na wysokich stanowiskach i prowadzących własne firmy, ale jak się zbieramy gdzieś sami, to nadal są takie zaczepki pt. „Jesteś lamerem bo…” tylko stawki się zmienili, kiedyś było „… bo się nawaliłeś po jednym piwie” (wszyscy się nawalili, wiadomo), teraz jest „…bo se kupiłeś największe auto, większego fiuta byś za tą kasę kupił”. Podsumowując, jw. jak znajomi Cię gnębią, boś nie zaliczył, to zmień znajomych.

          1. Ja nie mam z tym problemów bo mi się już zdarzyło i tyle. Po za tym mówisz jako ktoś, kto ma już dzieci, możesz mieć ze 30 lat lub więcej, wszystko już się dawno zmieniło i nacisk na to jest nieporównywalnie większy niż 10 czy 20 lat temu nacisk, widać to wszędzie dookoła.
            Nie próbuj się mądrzyć jeżeli masz nie aktualne informacje bo Ci to nie wyjdzie.
            W tej chwili o seks jest łatwiej ale tylko dla tych z najwyższej półki, przeciętni/normalnie mają o wiele gorzej niż wcześniej.

            1. A mnie strasznie fascynuje, PO CO masz o tym gadać? Skoro uważasz, że przyznając się do bycia prawiczkiem masz przejebane w życiu… wpadłeś na to, żeby się nie przyznawać? Kumple ci w gaciach siedzą, GPS-a na fiuta założyli? Bo skoro idea zadawania się z mniej toksycznymi ludźmi jest dla ciebie obca, to może po prostu tym toksycznym się nie podkładaj?

    2. Spójrz na to z innej strony – uprawianie seksu. Facet „zalicza” panienki i jest kozak. Kobieta nie może się przyznać, że ma jakakolwiek przyjemność z seksu, bo od razu dostaje łatkę dzi**i, która „daje”. W ogóle kobieta nie uprawia seksu! Ona DAJE. A konkretniej DAJE DU*Y. A jeszcze jak jej się to podoba? No totalna latawica. Kolejny problem – gwałty. Niby każdy potępia gwałty, ale tak serio to przecież wiadomo, że ona sama się prosiła bo była pijana, bo miała mini, bo szła sama wieczorem, bo nawet jeśli nie była pijana i nie miała mini i nie szła sama wieczorem to i tak jest winna, bo pewnie kusiła tym, że poprostu była pod ręką. Drodzy panowie, wcale tak źle nie macie i zazwyczaj jesteście w społeczeństwie na pozycji nadrzędnej, gdyż nadal (niestety) zbieramy żniwo waszego patriarchatu pielegnowanego od setek lat. Żarciki z waszego dziewictwa to nic w porównaniu z kulturą gwałtu, która ma miejsce w dzisiejszych czasach (tak wspaniale zbagatelizowana i wyśmiana akcja „me too”). Różnica jest taka, że każdy ma w dupie zarówno męskie dziewictwo jak i damskie doświadczenie gwałtu. Tyle, że dziewictwo można stracić, wystarczy wyjść ze strefy przegrywu, a raz wyrządzonych gwałt już się nie cofnie.

  4. W moim bardzo subiektywnym odczuciu wszystkich mężczyzn ze zdjęć w artykule można uznać w najgorszym przypadku za przeciętnych. Co najczęściej obniża szanse u kobiet to zachowania, które można bardzo ogólnie określić jako ‚creepy’. Facet (czy jakakolwiek inna osoba, ale o mężczyznach ten artykuł) spędzający dnie w zamknięciu jest nieprzystosowany do normalnych interakcji społecznych. Spotykając kobietę nie jest w stanie zamienić z nią kilku normalnych zdań, bo frustracja którą w sobie nosi rozrosla się do takich rozmiarów, że przysłania logiczne myślenie. Może nawet w głębi wie, że gadka szmatka może prowadzić do wyjścia na piwo, wyjście na piwo do kolacji itd. A może i nie wie, bo tak już jest pogrążony w swojej rozpaczy i depresji, a widząc kobietę od razu włącza mu się w głowie ostatnio oglądany pornos.
    Wydaje mi się, że to właśnie bardzo niska samoocena (często niemająca przełożenia na rzeczywistość) jest powodem postępującej alienacji. Gdyby tylko ci ludzie zaczęli zmieniać siebie i dali sobie pomóc, mogliby wyjść na prostą. Czasem jednak łatwiej jest obarczać winą cały świat, niż ruszyć tylek do psychologa i otwarcie przed sobą przyznać, że to my jesteśmy tymi ‚innymi’.

  5. Cóż, zdaje się, że już lata temu w USA potwierdzono, że najwięcej przestępstw na tle seksualnym jest w tzw. Pasie Biblijnym (albo pasie rdzy). Im więcej tłumionych popędów, tym silniejsza ich erupcja.

    1. Nie ma co się dziwić zachód jest już tak rozwalony moralnie, a internet to tylko pogłębił. Bo czego oczy nie widza tego sercu nie żal, a w internecie jest wszystko, młodzi ludzie maja tak spaczoną psychike że naprawdę boję się co wyrośnie z aktualnego pokolenia nastolatków.

  6. Tak sobie polurkowałem po redditach, jako że lurkowałem wcześniej na polskim forum dla brzydkich gdy jeszcze istniało, i z tego co widzę wyłania się pewna konkluzja. Wiem, znacznie lepiej jest pisać o komunistach, bo oni przyniosą ruch na stronce dzięki czemu można kupić platynowe talerze do dysków serwera 😉 (moja strona działa solidnie na hostingu tak lipnym, że przebijała ją Republika ale nie każdy jest informatykiem z zacięciem do optymalizowania kodu), ale sporo owych „Incels” mówi nie tyle o seksie, co o bliskości w ogóle. Jest oczywiście srogie pi**dololo o seksie w charakterze onanizowania się kimś, ale naprawdę sporo postów dotyczy właśnie braku bliskości, uczucia, seks umieszczając raczej na miejscu skutku a nie przyczyny.
    Wiadomo, że człowiek ma pewne instynkty jakie odziedziczył po swoich „braciach mniejszych”, są one nie do usunięcia, i jednym z tych instynktów, poza rozmnażaniem, jest obrona stada. Było to wykorzystywane przeróżnie. W różnorakich wojnach ludzie sami pchali się pod cekaemy, w Rzeszy nienawidzili komunistów, w komunizmie nienawidzili obszarników. Problem z kapitalizmem jest ten, że trzeba to było znowu jakoś ukierunkować. Jeżeli nawet umotywowana nienawiść do jakiejś grupy etnicznej będzie istniała, to to nie przyniesie zysku, gorzej, może zysku pozbawić. Natomiast jeżeli propagandą zadamy tu nienawiść do ludzi brzydkich, to wszystkie strony, poza brzydkimi, są zadowolone – i ludzie – bo ich instynktowne potrzeby są spełnione, i firmy – bo i ludzie kupią produkt, a i brzydcy kupią jakieś kosmetyki i operacje w próżnej nadziei. Tak, z tej strony taki co mu spotkany przypadkowo terapeuta proponował zostanie duchownym :). Ale się o brzydocie nie wygadał.
    Więc podstawową zasadą relacji międzyludzkich XXI wieku jest „nie bądź brzydki”. I jeżeli tego nie ma, to nie ma nic – jak to pisują na Reddicie w dziale „Incels” – „it’s over”.
    Dlaczego tylko mężczyźni? To inna sprawa – wśród mężczyzn jest masa fetyszystów i nawet brzydka kobieta z widocznymi wadami znajdzie – choćby przez Internet – jakiegoś „konesera”. Kurde, widziałem na ogłoszeniach faceta który chciał kupić używane damskie gacie. Poważnie, gacie i to używane. Wśród kobiet fetyszyzmu brzydoty nie zauważyłem jednak nigdy.
    Co do materializmu – to też raczej mało istotne, wiadomo, w gospodarce taką jaką mamy materializm odgrywa podstawową rolę, ale gdyby materializm był genetyczny, to i w innych krajach sytuacja wyglądałaby podobnie.

    1. Nie wiem gdzie się uchowales, ale w Japonii sa automaty sprzedające uzywane majtki dziewczęce i to nie od dziś;)
      Co do urody… brzydki tez znajdzie. Tak samo jak brzydka, nawet postawiłabym piwo przeciwko orzeszkom, że brzydszy łatwiej i więcej. A w ogóle to nie ma czegos takiego jak brak urody – natomiast brak charakteru i ujmujacej osobowosci to jest cos niewybaczalnego – jak się nie ma urody, jak sie ja ma, to tez często stanowi o tym, że ładna osoba jest nieciekawa i zybko się kończy z nia znajomośc.
      I nie wiem co rozumiesz przez fetyszyzm urody u kobiet, ale ja lubię brzydali. Nie kazdego, ale jest pewien typ. Ojciec moich dzieci jest brzydki. Mój pierwszy narzeczony uroda nie grzeszył baaardzo. Jednak ten brzydal musi miec charakter i głeboki, męski głos;)
      Nie demonizujcie braku urody, braku wzrostu, braku wosów, nie wiem czego tam jeszcze. To wymówka. Prawdziwy problem to kompleksy, pustka, paskudny charakter.

      1. Zapewne mylisz osoby brzydkie z osobami przeciętnymi. Osoby brzydkie zapewne nawet nie bierzesz pod uwagę jako mężczyzn(oczywiście to tylko przypuszczenie). W sensie, że są przeźroczyści. Jak myślisz o „brzydkim” to wyobrażasz sobie przeciętnego z wyglądu kolesia. A to nie jest brzydota.

        1. To zapewne Ty po prostu sądzisz według siebie. Miałam wielu brzydkich facetów. Nie „przeciętnych”, brzydkich. Umiarkowanie brzydkich i brzydkich jak noc. Znajomi śmiali się ze mnie i nazywali ich „galerią osobliwości”. Nie byłam z nimi z litości, byłam, bo ujmował mnie charakter czy poczucie humoru i było mi zwyczajnie fajnie. I wiesz co? Dla żadnego z nich nie byłam pierwszą dziewczyną, nie byłam też ostatnią. Bo kolesie zamiast siedzieć przed lustrem i jęczeć na coś, czego nie zmienią (no, może wieloma operacjami plastycznymi…), wychodzili do ludzi, mieli pasje, mieli coś ciekawego do powiedzenia. Jest też wielu obiektywnie przystojniejszych, z którymi nie wytrzymałabym w związku minuty i z którymi nie poszłabym do łóżka za milion dolarów – bo mieli paskudny charakter. Jeśli chcę sobie popatrzeć, to mogę włączyć porno. Jeśli chce się zadawać z człowiekiem, to chcę, żeby miał fajny charakter, bo to ten charakter będzie decydował o tym, jak będę się przy nim czuła.

          1. Jean Paul Belmondo i Adriano Celentano (czy jak go tam) tez bynajmniej uroda nie grzeszyli, ale w 80-ch leciała na nich każda laska w Europie. Tak samo było z resztą w przypadku Edith Piaf.

      2. @miss – z tymi automatami sprzedającymi używane majtki w Japonii to raczej urban legend. Byłem w 4 Japońskich miastach, nigdzie nie widziałem takiego urządzenia. Co więcej, przed wyjazdem pytałem znajomego, który ma japońską żonę i mieszka tam kilka lat, i on też nie widział.

  7. Dorzucam do proponowanych źródeł zaistniałego stanu rzeczy gównoedukację pseudoreligijną, jaka przez ostatnie kilka lat jest przepychana do polskich szkół (też dostrzegliście jak bardzo problem w opisanym kształcie dotyczy tego konkretnie kraju). Podręczniki z absurdami o uległości seksualnej kobiet ( http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17789278,15_wyjatkowo_glupich_cytatow_z_podrecznikow_do_wychowania.html , na bank czytaliście te złote myśli, ale przypomnę) i przymusowa już praktycznie edukacja „religijna”. Połączone w strumieniu bodźców po równo z porno w internecie tworzy to… ciekawą mieszankę. W umyśle dorastającym i nabuzowanym hormonami.

  8. Stulejarstwo w polsce (celowo z małej) zaistniało na forume f23 wiele lat temu. Polscy stulejarze stworzyli coś w stylu subkultury, swoje bojowe ramię zwane Klotzen SS które robiło atake na różne inne forume a szczególnie na czat dla katolików ale najlepsze co było na f23 to był podszyw i legenarne trende. Jeżeli chcecie więcej się dowiedzieć na temat legendarnego f23, miejsca gdzie narodziło się stulejarstwo to zapraszam na:
    https://f23.wikia.com/wiki/Strona_główna

    PS: Tate wchodzi mi do wanny i każe szukać potwora z Loch Ness [cool] [czesc]

  9. Kobiety maja dostep do najlepszych samcow dzieki internetowi wiec ich wybor jest oczywisty.

    Na dodatek rozluznienie obyczajow seksualnych spowodowalo ze nie pietnuje kobiet za rozwiązłość wiec nie boja sie ze skoncza jak jagna na gnoju.

    Kobiety moga pracowac i zarabiac wiec wiekszosc samcow beta przestala byc w jakikolwiek sposob atrakcyjna.

    Po jakiego grzyba maja wybierac bete skoro moga sie w jeden dzien umowic z alpha?

    Zasada 80/20.

    Wiekszosc z was jest kompletnie nieatrakcyjna dla kobiet, jesli z wami sa to dlatego ze alpha juz ich nie chce albo szukaja betastabilizatora ktory wychowa dar od alphy.

    Jedyne co sprawia ze nie jestescie samotni to to, ze top 20% samcow alpha nie jest fizycznie w stanie wyr*chac wszystkich kobiet.

    1. Idealny przykład gościa, który pierdoli jak potłuczony, więc żadna kobieta nie chce go znać, ale zamiast pomyśleć, że problem leży w tym, dorabia sobie idiotyczne i żałosne ideolo.

    2. „Kobiety moga pracowac i zarabiac wiec wiekszosc samcow beta przestala byc w jakikolwiek sposob atrakcyjna.”
      No nie, „samiec beta” może mieć mniej kasy, ale np. lepsze nogi niż alfa. I bardziej zadbane włosy.
      O tym, że może być sympatycznym, fajnym, otwartym człowiekiem – w przeciwieństwie do nadętego alfy czy durnego jak łopata incela – nie będę się nawet rozpisywać, bo i tak nie zrozumiesz.

  10. zmechacone ubrania, smutna ciotowata morda, żółte zęby, garb od przesiadywania przed komputerem, unikanie kontaktu wzrokowego z kobietami, ospermione majtki, pogardliwe spojrzenia rodziny, naajeebany ojciec kłócący się z matką, tyrka na podwórku i w szkole, brak wykształcenia i perspektyw, życie w jednym z najbiedniejszych krajów unii europejskiej, ubrania pamiętające gimnazjum, renta, stulejka i coraz większe zakola, nieobecny otępiały wzrok, zajady w kącikach ust, brudne paznokcie stóp, 10-letni komputer na którym zacina się 1 far cry, oglądanie filmów na youtube w jakości 360p, zakurzony i śmierdzący pokój

  11. Wejdźcie sobie na wizaz.pl natężenie kobiet piszących otwarcie o zdradach i o tym że 10 partnerów seksualnych w wieku 25 lat to mało jest ogromne. Kobiety mają w życiu tak łatwo że wystarczy że wyjdą na miasto i już mają 10 kandydatów na to z kim dzisiaj pójdą do łóżka. Oczywiście wybiorą tego najlepszego który może mieć każdą. A prawiczek dalej pozostanie prawiczkiem. Kiedyś było łatwiej. Rewolucja seksualna sprawiła że kobiety mają prawdziwą wolność w doborze partnerów i wybierają top 20% samców, na resztę 80% zwrócą uwagę dopiero po 30-ce albo gdy zostaną samotnymi matkami. Wtedy wymagania im się obniżają.

    1. Kiedyś było łatwiej:) Bo męzczyźni mieli nadany status, spetali kobiety kulturą, tradycja i brakiem edukacji i dystybuowali je mniej wiecej równo pośród siebie, żeby było spokoj. I WSZYSCY BYLI SZCZĘŚLIWI!:)
      Tak?
      Ano nie, nie wszyscy.
      Ale teroetycznie teraz przyszedł czas, kiedy naprawdę można sie sprawdzić, można na swoje osiagniecia zapracowac samemu, wykazać się, a co nastepuje? Płacz, że to za duze wymaganie! I że żadna mnie nie chce:(
      Mamy fajne czasy i mieszkamy w takim miejscu, gdzie mozna samostanowić o sobie (oczywiście ograniczenia są, ale nieporównywanie małe do tego co było, albo co jest gdzie indziej), stać się self made man or woman, a tu taki foch!

      1. miss, jak widać – „Ucieczka od wolności” Fromma jest ponadczasowa, nie tylko o nazizmie 🙂

  12. Jakich źródeł używałeś do tego wpisu? Jakie fora oprócz 4chana, wykopu, reddita?

  13. A tak ogólnie to czuję się wręcz wymieniony w tym tekście ponieważ na tagu #przegryw na wykopie jestem jedynym koło 40, w każdym razie nikogo innego nie kojarzę.

  14. Mam jedno zastrzeżenie: gdzie niby na wykopie wymieniamy się linkami do filmów porno o gwałcie bo nie zauważyłem nawet jednego takiego przypadku.

    1. No przecież nie na wykopie, tylko w mniej wyeksponowanych miejscach

  15. Nie wiem dlaczego, ale bunt stulejarzy w Polsce kojarzy mi sie z roznymi „narodowo-katolicko-oazowymi” ruchami. Facetami, ktorzy w ten sposob realizuja swoje onanistyczne kompleksy, nieatrakcyjnymi dziewuchami, ktore „oczywiscie do slubu nikomu…” bo i tak ich nikt nie poprosi. A potem cale bractwo laduje w „dobrozmiennej partii” i chce ukarac spoleczenstwo wlasnie za to, ze sa tacy jacy sa. I nie tylko spoleczenstwo, swoje zony takze.

  16. Pierdolenie o Szopenie. Internet nie wiem czemu rozdmuchuje sztucznie internetowy trolling robiąc x niego na siłę problem przybierajacy apokaliptyczne rozmiary.
    Z drugiej strony czym się ci samozwańczy stulejarze różnią od feministek? Grupka frustratow obwiniajaca o swój los płeć przeciwną, która żywi do owej płci uprzedzenia. Wypisz wymaluj feministki. Czy jednak działalność tych drugich spotyka się z potępieniem? No nie, za to uznawane są za wielkie bojowniczki. Incelizm postrzegam zatem jako męski feminizm.
    Poza tym czy w pewnym sensie nie maja oni racji? Życie i relacje damsko-meskie to nie bajka ubrana w stereotypy z XIX wieku, tylko często właśnie coś w czym uzewnętrzniaja się pierwotne instynkty. Czy kobiety właśnie mając do wyboru porządnego chłopaka a bad boya nie wybierze tego drugiego? TP są fakty przecież. Demonizowanie jakiś poglądów tylko po to bo nam się nie podobają jest niskie. A nazywanie stulejarstwem poglądu, że kobiety nie są święte to już śmieszne jest.
    Ile w takim razie jest stulejar i spermiarek, co wylewają swe frustracje w necie na mężczyzn?

    1. Symetryzm – wersja hard. Bowiem bycie zwolennikiem przemocy seksualnej to dokładnie to samo co walka przeciwko dyskryminacji i stereotypom.

    2. No nie mogę się zgodzić. Jak już zauważył Quba – walka o prawa kobiet i zabijanie kobiet to jednak nieco inne rzeczy. A ten „sztucznie rozdmuchiwany trolling” to jednak realni zabici ludzie. I realni wykluczeni ludzie zostawieni sam na sam ze swoimi problemami.

    3. O kurde, ale poleciałeś. Serio? Ruch promujący i walczący o równouprawnienie porównałeś do grupy brzydkich frustratów? Nie wierzę, że nie jesteś trollem.

  17. Trochę zabawny, trochę o niczym, trochę o rozdmuchanych sprawach gdzieś daleko. Tak było aż do momentu, kiedy zdałem sobie sprawę że znam takiego człowieka. I drugiego. I kolejnego. Nie wiem czy udzielają się na grupach wsparcia ale mam nadzieje że nie, bo to są mroczni ludzie i amplifikowanie ich wewnętrznego mroku do niczego dobrego nie doprowadzi. I nie chodzi o to, że nie mogą poderwać dziewczyny, umówmy się w Polsce w każdym mieście jest taki lokal z którego albo nie wyjdziesz o własnych siłach albo wyjdziesz z kimś bo ludzie, bez względu na płeć, przychodzą tam w określonym celu. Chodzi o to, że oni mają standardy do których żadna nigdy nie dorówna. Ta za brzydka, tamta za głupia, kolejna słucha disco polo. Oni natomiast są kompletni w swojej bezgranicznej doskonałości (ehe). To jest takie trochę odbicie lustrzane starych panien czekających na księcia na białym rumaku który nigdy nie nadchodzi bo każdy księć pierdzi.

    1. W zasadzie masz rację. Jednak nie do końca zgadzam się z początkiem. Bo widzisz – kobiety mają zasadniczo kulturowo wdrukowywaną bierność. Bierne czekanie na księcia z bajki to podstawa tego co moga zrobić, a potem dochodzi zgorzknienie – ale one dalej czekają.

      Natomiast u mężczyzn kultura oczekuje akcji, aktywności. Oni wiedzą, że musza coś zrobić, ale kompletnie nie wiedzą jak się do tego zabrać, żeby poderwać dziewczynę. I albo robią to w kompletnie nieskuteczny sposób, albo zdając sobie sprawę z tego, że nie wiedzą jak się do tego zabrać, to zaprzestają. Ale bierność jest dobra na jakiś czas, jak się przeciąga, to rośnie w nich frustracja, rośnie desperacki przymus zrobienia czegoś, by przerwać ten ciąg porazek…

      No i ciąg dalszy też wynika z kultury – na każdym sensacyjniaku, gdy głównego bohatera ktoś skrzywdzi – trzeba się zemścic. Zemsta w filmie akcji jest podstawowym obowiązkiem bohatera.

      A co robią ludzie, którzy nie mają dziewczyny u boku? Oglądają filmy, grają w gry, bo mają na to czas (ale – żeby nie było, że to gry i filmy są winne. Nie. Gry i filmy pozwalają przez długi czas skanalizować frustrację, rozładować, dać jej ujście). Aż w końcu dochodzą do wniosku, że muszą się zemścić. Na społeczeństwie. Bo odczuwają, że to społeczeństwo ich tak źle ukształtowało, że nie radzą sobie z podstawowymi społecznymi sprawami. Trochę jak ta Czeszka, o której Borsuk kiedyś pisał. Tylko że ona miała realne powody by czuć potrzebę zemsty.

      I masz rację – ich problem rośnie wraz z czasem trwania też przez to, że rosną ich wymagania. Wyidealizowują sobie kobietę marzeń i żadna nie spełni ich wymogów.
      Przypomnijcie sobie scenę z „Dnia Świra” gdy Adaś „spotkał” idealną kobietę. I tak jej odmówił.

      I nawet gdyby przepisy się zmieniły i byłoby jak chcą – że kobieta musiałaby im się oddać, to i tak niewiele by to zmieniło – bo nie dałoby im to satysfakcji – bo nie czuliby się panami sytuacji, odbieraliby to jako jałmużnę, uwłaczającą ich godności.
      Gdyby to miało coś zmienić, to przecież wystarczyłoby skorzystać z usługi prostytutki. Przecież mężczyźni od wieków korzystali z ich usług… Ale to też traktują jako poddanie się, taki sposób na rozładowanie napięcia też uwłacza godności incela…
      Stąd to marzenie o gwałcie na kobiecie. Bo tylko wówczas mieliby połączenie władzy i seksu. Ale i tak to nie byłoby do końca to czego pragną. Bo kobieta podczas gwałtu przecież tez odda się im z uwielbienia dla nich samych…

      Także podejrzewam, że jedyna sytuacja jaka takiemu incelowi odpowiadałaby, to gdyby zaatakowali kobietę, a ta w trakcie „aktu” zrozumiałaby jak wiele traciła nie będąc z nim i w połowie sytuacji zaczęłaby aktywnie uczestniczyć i pokochałaby go…

      A z doświadczenia wiem, że paradoks znalezienia kobiety, z którą będzie się chciało spędzić życie leży w tym, żeby przestać szukać. Zamiast tego trzeba rozwijać hobby. Ale rozwijac je w kierunku życia społecznego. Bo nie wystarczy mieć np. najzajebistszą kolekcję motyli – trzeba spotkać się z ludźmi, by ktoś jeszcze o tym wiedział. Trzeba udzielać się na forach, spotykać na zjazdach, konwentach, itp. Znalezienie drugiej „połówki” zadziała lepiej jako efekt uboczny. Bo nawet serwisy typu Tinder w takim przypadku będą się słabo sprawdzać.

      Uff, ale się rozpisałem:) Ale to dlatego, że rozumiem ich. Bo chłopaki są inteligentni, ale z emocjami to sobie kompletnie nie radzą. A jak sądzę, byłem na dobrej drodze by być jednym z nich. Też nie rozumiałem jak to jest, że głupsi i mniej przystojni radzą sobie lepiej. Ale umiałem przeprowadzić solidną samokrytykę i zrozumieć, że problem leży przede wszystkim we mnie. W mojej nieumiejętności przystosowania się do społeczeństwa, w mojej niechęci do przyswojenia sobie roli społecznej, tej gombrowiczowskiej maski. W tym, że za dużo myślę, że zbyt dużo rzeczy usiłuję zrozumieć i przetworzyć na algorytmy postępowania.
      Poddałem się lobotomii i oto jestem żonaty i dzieciaty 😉
      A poważnie – zrozumiałem, że muszę przemyśleć priorytety, bo ideałów nie ma. Musiałem się zastanowić co dla mnie jest ważniejsze, jeśli chcę mieć kobietę na resztę życia – uroda, która przeminie, czy raczej zbliżone zainteresowania i poczucie humoru. I nagiąć się do społeczeństwa, może nie całkiem się otworzyć, ale choć trochę uchylić drzwi, zejść ze swojej szklanej wieży.
      I zrobić to tak, żeby desperacja nie była widoczna tak od razu 😉

      1. Wow, chłopaki. Dziękuję za tak obszerne komentarze. Ja nie wiem jak jest i gdzie tkwią przyczyny spierdolenia. Pewnie trochę w tej „kulturze męskiej akcji” – jak pisze Wisznu. Tylko, czy my wciąż tkwimy w tej kulturze? Niekoniecznie. Kobiety podejmują akcje cały czas. A z tym klubem to jest tak, że przegryw przecież do takiego klubu nie pójdzie. Bo nie wierzy w siebie. Kiedy czytam na forach ich rozmowy, to widzę milion argumentów na „nie”, żadnego na „tak”. A jak już taki chłopak cudem zmusi się do „wyjścia do ludzi” to ten wieczór nie zakończy się automatycznie dzikim seksem i/lub spotkaniem miłości swojego życia. A on oczekuje natychmiastowej gratyfikacji za swoje działanie. Bo przecież się postarał! I się zniechęca. I nie wyjdzie już drugi raz. Podobnie jest z tymi wszystkimi redpillersami, którym ktoś wmówił, że „wystarczy zagadać”. No nie wystarczy. Trzeba jeszcze, by dwie osoby się sobie spodobały. I jak on zagada, a ona nie jest zainteresowana to on już się wścieka. No bo jak to! On się przełamał, a ona nie chce. Ech.

        1. Otóż to. Jak to porucznik Rżewski mawiał – jedna da w pysk, inna nie da…;)
          Jak wszystko w życiu – trzeba wyćwiczyć także umiejętność rozmowy z kobietą, która wpadła w oko.
          Ponoć przy fachowcach podrywu to i tak ledwie co dziesiąty konczy się sukcesem srednio. Tylko na ich korzyść działa efekt skali.

          Aha. Owszem – kobiety tez podejmują akcję. Ale kulturowo to jest od niedawna. Dotychczas kobiety podejmowały działania tak by wyglądało jakby tylko reagowały na akcje facetów. I z takimi aktywnymi incele tez nie wiedzą co zrobić, bo to dla nich zaprzeczenie kobiecości

          1. No od niedawna podejmują, ale z jakim zapałem! Ja kibicuję.

            A o Rżewskim to mój ulubiony jest taki (zresztą zahacza o podejmowanie inicjatywy):
            Tańcuje porucznik Rżewski z panną na balu.
            Nic nie mówi, to ona zagaja:
            – Panie poruczniku, mam zagadkę.
            – No?
            – Co to jest: „owłosione i wchodzi do dziury?”
            – Chuj
            – A nie, bo mysz!
            – Mysz? W piździe?! Bez sensu…

          2. Kobiety owszem podejmują akcję, ale tylko wobec najlepszych samców! A jeśli ktoś w wieku 20 paru lat nigdy nie był z kobietą, to oczywistym jest że coś z nim nie tak, a więc siłą rzeczy nie jest najlepszym samcem. Bo najlepszy samiec, to nawet jak nie chce to jakaś laska sama mu wejdzie do łóżka.

            1. KurahenORK – ale przecież faceci robią to samo – uderzają do najładniejszych lasek. Dlaczego więc kobiety miałyby stosować jakąś gorszą strategię?

              1. Nie do końca tak jest. Kobiet naprawdę brzydkich jest bardzo mało. Facet bedzie zagadywal do kazdej a kobieta bedzie robiła odśiew. Znam kolegę który na tinderze daje lajka każdej kobiecie, a mimo tego nie ma żadnej pary! Wniosek? To kobiety są bardziej wybredne od mężczyzn. One szukaja tylko samca alfa księcia z bajki, ale tych jest bardzo malo i nie wystarczy dla każdej, dlatego tyle samotnych matek bo alfa zapłodnił i spierd***ł do innej. Potem takie kobiety drastycznie obniżają oczekiwania i wracają do tych facetów którymi kiedyś gardzili. Tylko wtedy jest za późno bo my nie chcemy być kołem ratunkowym dla samotnej matki, albo laski po 30 która już się z algami wyszalała.

                1. Srobiam sobie przegląd znajomych chlopaków, kolegów itp poczawszy od liceum i nie widze alf, parę bad boyów by się znalazło, ale kiepsko pokończyli i wcale wianuszek za nimi nie stał. Ci się cieszyli powodzeniem, co nie płakali nad kazdym pryszczem tylko cos robili, byli pewni siebie (a przynajmniej udawali). Że kobiety są wybredne to fakt i tak trzeba – w każdej dziedzinie zycia, ale nie jest to kwestia latania za jakimiś alfami. Wasze teorie nie pokrywają się z zyciem. Chyba ze zyjecie w jakimś dziwnym, patologicznym srodowisku.

                2. KurahenORK – naprawdę uważasz, że wszystkie samotne matki mają potomstwo samca alfa? Toć to by było jak z potomstwem Czyngis Chana (rotfl).
                  Stary, czasy się zmieniły. I nie jesteśmy w Mongolii 😉
                  Ogarnij się, samo podjęcie działania przez „kolegę”, który na tinderze lajkuje „wszystko co się rusza i ma jedną dziurę więcej” jeszcze nie znaczy, że podejmuje właściwe działania. Niestety, żebym mógł dalej dyskutować, brakuje dodatkowych informacji, które mogą być kluczowe – np. jakie ma zdjęcia, jaki ma opis na profilu, jak inicjuje rozmowę, jak odpowiada na zainicjowaną przez dziewczyny rozmowę, a także – jak prowadzi rozmowę. Ale takie rzeczy to już by musiał kolega omawiać z psychologiem.
                  Bo nie wiem czy wiesz, ale kobiety są generalnie lepsze w psychologii stosowanej, (dlatego tak ciężko wygrać w dyskusji z żoną 😉 ) i wyczuwają, czy mają do czynienia z jakimś desperatem, człowiekiem skrzywionym psychicznie i poza masochistkami nie chcą się ładować w związek z kimś skrzywionym. Tak samo jak Ty też nie chciałbyś się pchać w związek z jakąś psychopatką.
                  No i podstawa przy podrywie – problem nie polega na samym podjęciu jakiegokolwiek działania. Trzeba podjąć WŁAŚCIWE działania. I tak jak wszystkiego na świecie – trzeba się tego NAUCZYĆ i WYTRENOWAĆ. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Sprawdzać strategie, sprawdzać różne sposoby podrywu i wyluzować się. Stare przysłowie mówi „miej wyjebane, a będzie ci dane”.

                  No i warto, żebyś przemyślał na czym Ci naprawdę zależy – żeby zostać takim samcem alfa, który będzie zmieniał kobiety jak skarpetki, czy żeby znaleźć jedną kobietę na całe życie? Bardziej ci zależy na jej urodzie i seksie, czy na tym, żebyś miał z kim porozmawiać o tym co Cię (i ją) interesuje? Możesz sobie to określić procentowo. Ale pamiętaj, że za jakieś 20-40 lat uroda i tak przeminie, seksu też wcale się nie będzie Ci chciało tak często i zostaniesz z kobietą która wcale nie jest dla Ciebie interesująca. Ja osobiście postawiłem przede wszystkim na zbliżone poczucie humoru. I mam najbardziej udane małżeństwo ze wszystkich ludzi, których blisko znam.
                  ps.
                  Czasy są takie, że jak się uprzesz, to możesz poderwać laskę z drugiego końca świata i to nawet nie wychodząc z domu. Ponoć Chinki są takimi wymarzonymi partnerkami, bliskie ideałowi według tego co piszesz o Twoich kryteriach.

      2. „kobiety mają zasadniczo kulturowo wdrukowywaną bierność” stary, może weź zaktualizuj podstawową wiedzę, bo Freud już jest dawno niedzisiejszy.

        1. Zasadniczo podstawy kulturowe (wbrew żądaniom feministek) nie zmieniają się w ciągu kilku czy kilkunastu lat.
          Generalnie opór materii jest dość spory, więc twierdzę, że co do zasady niewiele się zmieniło. Widzę to np. po postawach kobiet i mężczyzn w pracy – facet przychodzi do szefa po podwyżkę czy awans i ją stara się umotywować. Kobieta – czeka aż szef sam zauważy, że ona się stara.
          I nadal tak samo wychowywane są dziewczynki. Mają być grzeczne i układne. Jak chłopak broi, hasa po placu – to mu się wybacza, bo musi się wyszaleć. Jak dziewczynka zachowuje się tak samo, to jest karcona, bo „jest niegrzeczna”.

    2. Tyle że żeby w takim lokalu kogoś poznać to trzeba być supermanem.

    3. >byle nie była kurwą
      >oni mają standardy do których żadna nigdy nie dorówna
      Kiedyś zrozumiesz pędzlaku, jak Dżesika zostawi Cie dla Chada i będziesz płacił alimenty na Brajanka. Gratulujemy bycia bezmyślnym cuckiem!

    1. A to ciekawe pytanie. Chyba tak? W większości pewnie tak. Pewnie zdarzają się geje-przegrywy i kobiety-przegrywy, ale jakoś o nich ciszej.

      1. Nie ma czegoś takiego jak kobieta-przegryw xD nawet jak kobiecie źle to zawsze znajdzie się ktoś kto ją pocieszy, poświęci uwagę głównie licząc na seks, ale to nie ma znaczenia, bo tak może mu ten seks dać ale nie musi xD

  18. Pierwsza tego rodzaju masakra (z tego co wiem) miała miejsce w Montrealu w 1989, gdy sfrustrowany 25-cio latek zaczął strzelać do studentek tamtejszej politechniki, bowiem za wszystko co mu w życiu nie wyszło winił „złe feministki”. Tyle że wtedy jeszcze można to było uznać za odosobniony incydent. Teraz to coraz bardziej przypomina epidemię, przynajmniej w USA.

    Odnośnie do USA warto wspomnieć o słoniu w salonie. Kultura inceli rozpowszechniła się na cały świat, natomiast tego rodzaju masakry w ich wykonaniu mają miejsce niemal wyłącznie w Ameryce. Czyżby jakiś związek z łatwym dostępem do broni palnej (zwłaszcza do karabinów półautomatycznych z wysokopojemnymi magazynkami)?

    1. Mam wrażenie, ale to tylko wrażenie, że to jest taki klimat, nie nazwę tego modą, ale nastepuje tu kombinacja latwego dostepu do broni, natychmiastowego rozgłosu, zazwyczaj sporej ilosci ofiar w krótkim czasie.. zwaszcza jesli wiesz, że gdzieś tam za tobą jest grupa, dla której zostaniesz wzorem, jesi nie czymś wiecej. Taka ‚forma manifestu’ się tam przyjęła niestety i dobrze, ze póki co gdzie indziej tyko pojedyncze wypadki.

    2. Pewnie masz na myśli Marca Lépine’a. Nie jestem pewien, czy był pierwszy – ale chyba tak. Choć wielu seryjnych morderców z zamierzchłych czasów moglibyśmy dziś wpisać w kategorię inceli. Co do broni: nie jestem jej wielkim wrogiem. Wielkim sympatykiem też nie, ale nie uważam, by trzeba było ludzi broni pozbawiać całkowicie. Bo taka Szwajcaria ma dostęp do broni, a praktycznie nikt z niej nie strzela. Czechy są bardzo liberalne w tej kwestii – i też spokój. Nawet w Polsce wbrew pozorom jest o broń łatwo. Pozwolenie sportowe/kolekcjonerskie na broń zrobisz w jakieś 2-3 miesiące jeśli się uprzesz, a w pół roku na luzie. A czarnoprochowca kupisz wchodząc do sklepu z ulicy i bez żadnych formalności. I nie strzelamy do siebie jakoś. Oni muszą coś mieć we wzorcach kulturowych – ci Amerykanie – że tak łatwo naciskają spust.

      1. Nie mówię o ogólnej idei posiadania broni, a o pewnych zdroworozsądkowych regulacjach. Sam z radością kupiłbym czarnoprochowca, gdyby nie fakt, że finansowo teraz mam się nie najlepiej. Natomiast IMHO nie ma żadnych powodów, dla których ktoś powinien móc nosić ze sobą lub trzymać w domu samopowtarzalny karabin z magazynkiem na kilkadziesiąt nabojów (w kontekście cywilnym). Wiem że strzela się z tego fajowo, niemniej jednak jest przeznaczone ku temu miejsce. Nazywa się strzelnica. Poza tym kurs, egzamin i badania lekarskie to nie są chyba wygórowane wymagania?

        BTW: o ile się nie mylę, już od pewnego czasu każdy rezerwista szwajcarski może posiadać w domu karabin, ale już nie amunicję do niego.

        1. O! z tą amunicją to nie wiedziałem i żyłem w mylnym błędzie. Poprawię się 🙂 A tak poza tym to się w sumie zgodzę: nie mówię, żeby nie było żadnych regulacji i pozwoleń. Kurs, egzamin i badania to zdroworozsądkowe podejście. Tylko broń jest często demonizowana, a już u nas pokutuje przeświadczenie, że jakby poluzować regulacje Polakom, to się wystrzelamy przy pijackich kłótniach. Co do karabinu w domu: tak, jeśli w celach sportowych, bo ktoś lubi pruć na strzelnicy. Do obrony osobistej: bez sensu.

          1. Jest taka bardzo wymowna statystyka z USA: osoba która trzyma w domu broń palną, z dużo większym prawdopodobieństwem zastrzeli z niej siebie, lub któregoś z domowników, niż użyje jej kiedykolwiek do obrony osobistej. A propos idei „mój dom – moja twierdza”, nie strzelectwa sportowego. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że częstość występowania depresji i innych chorób psychicznych jest w USA bardzo wysoka, a próby samobójcze z użyciem broni palnej są wyjątkowo skuteczne (niestety).

  19. Czytałam o tym zjawisku w amerykańskim internecie, nie wiedziałam, że w Polsce też się panoszą. Tekst jest bardzo dramatyczny, być może słusznie, że uważasz, że nie należy bagatelizować skali problemu. Mnie cholernie zastanawia skąd wzięła się idea pojmowania seksu jako ogólnoświatowego zasobu. Jako produktu, który wytwarzają kobiety i który się komukolwiek należy, jak jedzenie i internet. Nie wiem, jak można oddzielać seks od osoby – sam seks (rozumiany inaczej niż onanizm, nawet przy użyciu ciekawych zabawek, oczywiście) bez osoby, nie istnieje. I tak myślę – czy faktycznie coraz dalej postępujące uprzedmiotowienie kobiet i sprowadzanie ich (również niestety przez same zainteresowane) do trzech otworów z cyckami, faktycznie ma aż taki wpływ na tych wszystkich przerażających frustratów? Czy ultrakatolicki pogląd, że mężowi „należy się” seks od żony, może pośrednio powodować, że tworzą się całe subkultury niebezpiecznych szaraków? Stwierdzam, że chyba jednak tak i trochę strach. Bo gdyby to były odosobnione przypadki, cała idea zaginęłaby w pomrokach internetów, ale że jest ich aż tylu, całe masy ludzi – to już niestety dowodzi, że to nie nisza. I nie wiem, czy się zacząć już bać, bo jak tak pomyślę, to w moim najbliższym otoczeniu jest przynajmniej trzech, czterech facetów, którzy podpadaliby pod definicję incela – nieciekawa, słabo płatna praca, po 30, mieszkają dalej z mamą, nikt ich nigdy nie widział z żadną kobietą i czczą szerokopasmowy internet. To zagrożenie jest mi bliższe niż bomby Kima i kto wie, czy nie bardziej realne.

    1. Pod wpływem tego tekstu zapytałem moją młodszą córkę, czy ma jakichś kolegów, którzy wydają się przegrywami. Odpowiedziała, że wszyscy są przegrywami, najbardziej ci, którzy się dobrze uczą a są idiotami mimo to.

      Obawiam się że ultrakatolicka i konserwatywna tradycja ma dużo racji: mężczyźni w warunkach równoprawności z kobietami nie mają szans, jak się im nie zapewni jakichś przywilejów, kończą w większości jako przegrywy. Bardzo to żałosne, ale tak to wygląda. Bez sztucznych ułatwień faceci są za słabi. Cała ta mitologia o męskiej sile ducha, kult męskości, pogarda dla męskiej słabości nie wzięły się znikąd. Bez tego formatowania i stałej presji mężczyźni sobie nie radzą.

      Nie wiadomo, co z tym teraz zrobić. Powrotu do XIX wieku nie ma, ale pomysłu na mężczyzn też nie. Kobiety postrzegają nadal męską dominację jako zasób nie do wyczerpania, coś co można bez końca zmniejszać i ograniczać, a tym czasem młodzi mężczyźni mają zerowe zapasy tego dobra. Wszystko na czym im zależy to życzliwa akceptacja ze strony kobiet, które w sumie nimi raczej gardzą, lub udzielają przywilejów pod wieloma warunkami. Niestety te gamonie, zamiast wziąć się w garść, grają w gry.

      Za jakieś 30-50 lat kobiety jednak zmądrzeją, w końcu mężczyźni to cenny zasób, trzeba ich będzie jakoś na powrót udomowić, może nawet wmówić że są ważni i rządzą światem. To się jakoś beksy pozbierają, wypną pierś i zabiorą do sensownej roboty.

      1. Michał – ciekawe. Tylko ja myślę, że my wciąż mamy lepszą pozycję niż kobiety. Wciąż jesteśmy górą. W naszej kulturze raczej jeszcze długo będziemy w pozycji dominującej. W pracy (ekonomia, pozycja), w domu (wychowanie dziewczynek na perfekcyjne panie domu) i tak dalej

      2. michal kociankowski – popraw mnie jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że Twoja córka mieści się w granicach szkoły podstawowej/gimnazjum
        W tym okresie dla każdej dziewczyny chłopaki w jej wieku to przegrywy, a dla każdego chłopaka równolatki są głupie. Bo okres dojrzewania dziewczyny przechodzą wcześniej. Więc dla nich siłą rzeczy chłopaki są mentalnie jeszcze dzieciakami.
        Z resztą – znowu kwestia socjalizacji – dziewczyny od zawsze bawią się w dom i rodzinę, a chłopaki rywalizują – widzę to po moim dzieciaku, od zawsze chce być pierwszy, chce być szybszy, chce być dalej, wyżej, bardziej. Naprawdę ma to we krwi i nie wiem po kim, chyba po dziadkach, bo nam z żoną się ciągle nie chce ;).
        (A potem chłopaki się dowiadują, że to że wygrali nie ma znaczenia, bo liczy się przecież samo uczestnictwo. I tu jest pierwszy piasek w tryby wychowania chłopaków, kiedy próbuje się w imię pocieszania przegranego odebrać zwycięzcy radość z wygranej nie dając tak naprawdę nic co by pokazało, że w ogóle warto się starać. Ale to już historia na inny temat)

        W kazdym razie – ciekawa sprawa – jak to z błędnych przesłanek można dojść do dobrych wniosków 😀

        PS. Borsuk – daloby się dodać jakiś skrypt do strony, żeby na starcie dopisywało komu odpisujemy? Bo właśnie kilka razy dało wrzut na końcu wątku, choć odpisywałem komuś w połowie

        1. Tylko, że jak dziewczynki lubia rywalizować (a też lubią) to sie pojawiają głosy, żeby rozdzielić edukację, że taka rywalizacja miedzy płciami jest chora i powoduje stresy u chopaków, którzy tak sobie dobrze w szkole nie radza jak dziewczyny! Chociaz nigdy nie zauważyam rywalizacji na linii płci, raczej kujony rywaizowały między sobą, niezaleznie od niej.
          I wszystko ładnie pięknie – powinno sie dac cieszyc zwycięzcom, ale potem, po tym zwycięstwie pojawia się problem, któremu zapewne to ‚rzucanie piachu’ chce zapobiec – wyrobienie poczucia wyzszości nad tymi, co nie wygrali, tymi co sa słabsi, nie chcieli rywalizować itp. Bo to prowadzi własnie do dominacji, nie zawsze pozytywnej i mądrej niestety. Czy zwycieżca rozumie że dla niektórych uczestnictwo jest wiekszym wysiłkiem i wygraną niż dla faktycznego zwycięzcy?
          Można zresztą wymylec niskończoną ilośc tych konkurencji, kazdy sobie jakąs wynajdzie taką, żeby był mistrzem swiata (od tego zreszta jest oslawiona księga rekordów), ale tylko kilka przymiotów jest stawianych najwyzej i świadczy o tym, ze jest sie najlepszym, wygranym, dominujacym – tych własnie gdzie dominują mężczyźni.

      3. A poza tym wszedzie istnieje jakas sciana – to kobiety mają zrozumieć i zmienic coś, żeby świat mógł istniec dalej. Naprawdę meżczyźni nie są zdolni ewoluować? Poszukac swojego miejsca i roli stosownie do zmieniającej się rzeczywistości?

        1. wszędzie jakieś bariery – dla facetów ściana, dla kobiet szklany sufit;)

    2. Nie mieszałbym tu katolicyzmu, bo przecież w USA katolicy nie są większością. Ale zgadzam się z Twoimi myślami. „Sprowadzenie kobiety do trzech dziur z cyckami” na pewno ma w tym swój udział. I jeszcze taka koszmarna nieporadność przegrywów każąca im myśleć, że to właśnie kobieta jest dysponentem seksu. Że ten seks do niej należy i ona go nam użycza. A przecież to jest nieprawda – ale, żeby to wiedzieć trzeba mieć w miarę zdrowe relacje z ludźmi. Trochę tu też wchodzi wzorzec kulturowy kobiety, która seksem nagradza partnera za dobre zachowanie, a odmawiając go – udziela mu kary.

      1. „Katolicyzm” to taka raczej zachodnio-chrześciańska tradycja co do modeli i ról płci, niż faktyczna wiara, więc pewnie jest to mocno obecne w kulturze amerykańskiej, nie zależnie od aktualnego praktykowania rytuałów religijnych.

        Co do dominacji mężczyzn, to obawiam się że stereotyp się wali w ogromnym tempie. W segmentach wiekowych 40+ faktycznie mężczyźni cieszą się jakąś nawykową przewagą, ale ci młodzi mają jej już bardzo mało, a to przecież z nimi jest problem. Można powiedzieć, że oni płacą kulturowe rachunki za swoich ojców. Nie są w stanie udźwignąć sytuacji, w której ich rówieśnice mówią „sprawdzam – udowodnij swoją przewagę”. A ich matki wbijają im do głów, że nie są gorsze od chłopców, z czym z resztą mają rację.

        Twój tekst uświadomił mi, że problem jest masowy i dojrzały. Jest taka marka AXE. Dezodorant, może wydawać się mało znaczącą rzeczą, ale to jest bardzo precyzyjnie prowadzona marka, oparta o solidne, wielokulturowe badania. Już w 2003-5 AXE obiecywało bardzo młodym mężczyznom, że da im zapach który spowoduje, że wszystkie kobiety będą ich pragnąć. Popatrz na reklamę AXE dziś – chudzi, brzydcy, dziwni chłopcy i hasło „Znajdź w sobie to coś”. Oni od lat jadą na tym, o czym piszesz i to im działa. To znaczy, że zjawisko jest bardzo szerokie, bo światowa marka z miliardowymi budżetami nie pcha się w niszę.

        Dlatego stawiam pytanie: czy archaiczna kultura męskiej dominacji to nie była aby sprytna ustawka, dzięki której dało się zagospodarować mężczyzn? Jeśli nie, to jak ich wyciągnąć z pułapki? Przecież nie chcieli być przegrywami szukającymi zemsty nad światem. Ktoś im włożył do głowy obraz siebie i świata, który się kompletnie nie sprawdza. Feminizm walczył o nową kobietę, ale nikt się nie zastanowił nad nowym mężczyzną.

        1. Kurcze, z tym AXE to genialna obserwacja. Faktycznie, te reklamy takie są.

          Co do Twojego pytania: oczywiście nie znam odpowiedzi. Ale intuicja podpowiada mi jednak, że być może kiedyś było tak, że część facetów umierała przed próbą podjęcia jakiegoś związku. Po prostu umierała na wojnach. Taka praca w fabrykach też była mocno śmiertelna, zwłaszcza gdy pracowało się od 8-12 roku życia. A część była zamykana w klasztorach i procentowo jakoś robiło się ich (nas) mniej. Może to odsiewało stulejarzy? Ale może oni byli od zawsze? Mamy na przykład takiego cierpiącego młodego Wertera – czy dziś nie nazwałby się stulejarzem?

          1. Słusznie, mamy na zachodzie od 70 lat całkowicie zatrzymane procesy selekcji – bezpiecznie, pokojowo, zdrowo. Nie przypadkiem istnieje także zjawisko „pantoflarstwa” – od pokoleń jakaś część mężczyzn przegrywała z kobietami, tylko system i tak ich zagospodarowywał, siedzieli pokornie na brzegach kanap. Mogli się jednak wykazać w pracy i mieli co oddać żonie po wypłacie.

            Dziś, paradoksalnie, brakuje wobec mężczyzn okrucieństwa. Nie zabija się ich na wojnach, nie zmusza do utrzymania rodziny, nie wpycha w rolę „pana domu”, nie posyła od 15 roku życia do ciężkiej pracy, nie upokarza, kiedy sobie nie radzą. Wraz z tym stracili przestrzeń sukcesu i powody do szanowania siebie samych.

            Właśnie: szacunek. Stulejarze podziwiają siebie, bardzo cenią, ale nie szanują. Za szacunek trzeba zapłacić jakąś cenę, a oni unikają wszelkich strat, poświęceń, dyskomfortu. Uważają brak wygranej za przegraną, a to jest BRAK GRY. A kto nie ryzykuje stawki, ten nie wygrywa. Chcą wygrywać bez narażania się na przegraną, a tak się nie da. Więc w końcu, żeby zaznać namiastki szacunku, popełniają te rozszerzone samobójstwa.

          2. Odsiewało jak odsiewało… Popatrz na te idiotyzmy wtłaczane do głów ludziom przez kościoły. To się nie brali znikąd. Ogólniej było spokojnej, bo stulejarze mieli utajoną władzę, pociagali za sznurki, kierowali z tylnego fotela…
            😉

      2. >Że ten seks do niej należy i ona go nam użycza. A przecież to jest nieprawda
        Słusznie to zauważyłeś. Seks to usługa, nie da się jej „użyczyć” ani jej posiadać. Usługi się wykonuje. Czasami kobieta po fakcie stwierdza, że ona nie udzieliła zgody na seks i wtedy mężczyzna jest oskarżony o gwałt i idzie siedzieć. W takim świecie żyjemy. ktk.

        1. Nadal bardzo rzadkie przypadki, dużo rzadsze niż gwałty:( Poza tym nadal trzeba mieć dowody, żeby skazac męzczyznę za gwałt i to dobre.

  20. Przyznam że idea redystrybucji seksu brzmi wręcz obrzydliwie… ciekawe czy taki stulej jeden z drugim byliby do tego tacy chętni gdyby działało to niezależnie od orientacji. I gdyby jakiś stulej homo wybrał akurat ich dziurę do przebolcowania…

    1. Ktoś kiedyś to bardzo ładnie ujął. Szło to jakoś tak: „Homofobi to faceci, którzy boją się, że inny facet potraktuje ich tak, jak oni traktują kobiety”.

    2. To + nikt nie obiecywał, że seks będzie z młodą i ładną. Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni (a kiedyś z reguły wychodziły za starszych) i jestem pewna, że niejedna wdowa 60+ chętnie by sobie wyobracała młodego incelka.

  21. BORSUK, WIELKIE DZIĘKI ZA TEN TEKST!!!
    Przypomniał mi to, co dawno wyparłem. A właściwie tak mi się wydawało. Dlaczego jestem zwyrolem, uchylem, alkoholikiem i lewakiem. A i parę innych patologii też pod tą genezę dało by się podłączyć…
    Ale nie piję już dwa lata, alkohol nie okazał się remedium na „stuleizm”.
    Długa (ponad ćwierć wieku) nauka, która mało mnie nie zabiła.
    Zdecydowanie nie polecam.

  22. Przyznam się – byłem ongiś stulejarzem. Doskonale znam to środowisko z autopsji, specyficzną kulturą i humorem internetowym jestem przesiąknięty do dziś (papiesz, hehe) i naturalnie hejtuję normików jako podludzi nierozumiejących „kultury internetu”.
    Ale dosyć tych wynurzeń prywatnych.
    Stulej to niekoniecznie prawiczek. Stulej to przede wszystkim stan umysłu i niejednokrotnie obelga (którą sam stosuję). Stuleja charakteryzuje właśnie taka społeczna nieporadność, przekonanie, że jak jest miły, to każda panienka nadstawi mu kity i celebrowanie swojego friendzone’u (polecam przyjrzeć się terminowi, bo to właśnie to zjawisko powoduje frustrację u wielu nastolatków i też padłem jego „ofiarą”).
    A tak naprawdę wytłumaczenie jest proste – spierdolenie umysłowe. Serio. Jeżeli mnie się udało wyjść do ludzi z moją introwersją, zostać instruktorem w organizacji paramilitarnej, zbudować kilka związków (w tym jeden stały), to znaczy ni mniej ni więcej, że problem był ze mną, a nie ze społeczeństwem.
    Bo stulejarz z byle gówna zrobi problem wagi państwowej. Czy w internecie czy w realu. Będzie się trzymał z boku, a potem będzie miał pretensje, że dziewczyna do której nawet się nie odezwał idzie do wyra z przebojowym kumplem. A nie odezwie się, bo jedt skrajnym introwertykiem. Prawie, że ma autyzm (to też ma drugie znaczenie w internetach – jebawka to największa grupka autystyczna jaką znam i to naprawdę temat na dłuższy tekst).
    Podsumowując – tu nie pomoże żaden psycholog. Lubię Cię, Borsuk, lubię Twoje teksty, raz nawet się o komentarz pokusiłem, ale niestety – no offense – wyfaje mi się nie jesteś w stanie zrozumieć tego środowiska. Problem jest w nich (nas), ale tylko oni (my) go mogą (możemy) rozwiązać.

    A, na marginesie – ajwaj o ACTA wybuchł właśnie od strony autystycznych stulejarzy. Pozytywnym aspektem ich istnienia jest właśnie funkcja internetowych whistleblowerów, bo są ogromnie wyczuleni na swobodę w necie.

    P.S Kiedyś mówiło się „anony”.

    1. Hej. Dziękuję za ten wpis. Anony chyba są dalej 🙂
      Fajnie, że się tym podzieliłeś – z tym robieniem ze wszystkiego problemu wagi państwowej masz całkowitą rację. I w tym, że jest to w głowie – też.
      Jednak uważam, że nie każdy może sam „wyjść do ludzi” i podobnie jak w innych problemach, dobry psycholog może pomóc.

      1. Problem polega na tym, że psychologowie przeważnie nie są w stanie nawet zrozumieć problemu, bo są, no cóż, normikami. Z racji mojego zajęcia liznąłem troszeczkę psychologii (tej potrzebnej do efektywnego nauczania i zarządzania ludźmi) i zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się komuś pomóc, jeśli nie będziemy mówić tym samym językiem i nie będziemy potrafili nadawać na podobnej częstotliwości.
        Zakładam, że większość psychologów nie ogarnie czemu czołg z napisem „tank rush kekeke” jest zabawny, albo czemu dwóch amerykańskich żołnierzy w Iraku zrobiło sobie zdjęcie z kartką na której napisali \b\. Albo czemu „newfags can’t triforce”. Innymi słowy, problem stulejów, zwłaszcza tych, którzy potrzebują do psychuszki, jest obecnie nie do rozwiązania, dopóki nie pojawi się jakiś anon-psycholog/psychiatra.
        Jakie jest rozwiązanie? Teoretycznie proste – wziąć się w garść i dostrzec, że ci goście, którzy kipią nienawiścią i żalą się internetowi to zwykłe spierdoliny niegodne nie tylko uwagi, ale i szacunku. Teoretycznie wystarczy zrozumieć, że to zwykła banda frajerów, którzy nie zamoczyli kija do trzydziestki, bo jedyne co potrafią to grać w gry i klepać pasty.
        W moim przypadku zaczęło się od fascynacją tekstami Nietzschego, a później faszyzmem i ideą nadczłowieka. Potem był twardy support Kurwina Krula, aż wreszcie i z tego wyrosłem i pogląd na politykę mam jeden – jebać politykę i polityków. Ale mimo wszystko ten nadczłowiek we mnie pozostał i wciąż czuję się lepszy od pewnych ludzi (zazwyczaj bardzo konkretnych ludzi), choćby z racji bycia zatrudnionym w firmie, która nic nie produkuje, a tylko zamienia pieniądze w fajerwerki.

        1. Myślę, że psychologowie, kiedy już poznają problem, będą się umieli dostosować. Nie wszyscy oczywiście, bo przecież pełno jest takich, którzy pomagać niekoniecznie pomagają. Ale paru na pewno jest. To jak u lekarzy – trzeba się ciągle edukować, bo choroby ewoluują i mutują. Ta jest nowa.
          A z tym humorem – sam lubię chanowe śmieszki i różne cenzopapy. Da się lubić, jeśli się z tym oswoisz. A z wyższością – chyba większość z nas czuje się w jakimś względzie wyjątkowa 🙂

        2. MikeNovember: na początek zaznaczę, że w myśl stulejarzy jestem chyba 29-letnim normikiem. Dodam też, że nie mam żadnego wykształcenia psychologicznego, tylko ścisłe, techniczne.
          Natomiast wydaje mi się, że przekonanie ludzi chorych na najróżniejsze choroby psychiczne, że „psycholog mnie nie zrozumie”, jest powszechne i błędne. Nie jestem uzależniony od internetu, właściwie to używam go głównie do pracy. A mimo to wiem czemu zdjęcie amerykańskich żołnierzy z logo /b/ może bawić, wiem o co chodzi z triforce’m itp itd., bo w moim wieku takie rzeczy się po prostu wie jak się trochę kręci po internetach. Tak samo jak wiem kim są siostry Godlewskie, choć z ręką na sercu: ani razu ich nie obejrzałem.
          Psycholog i psychiatra to ludzie, których edukacja koncentruje się właśnie na dotarciu do skrzywionej psychiki innych. Są oczywiście psychiatrzy lepsi i gorsi, ale jeśli radzą sobie ze schizofrenikami, maniakami z dwubiegunówką itp itd., to powinni też sobie poradzić ze zwykłymi aspołecznymi ćwierć-autystykami, uzależnionymi od mmorpgów czy counter-strike’a. Nie robiłbym z tych dolegliwości jakiegoś boskiego wyróżnika, który zwykłym śmiertelnikom nie pozwoli dotrzeć do sedna istnienia naszej… sekty? After all – to nic takiego znowu niesamowicie niecodziennego.

          Co nie zmienia faktu, że sprzężenie zwrotne to sprzężenie zwrotne. Jeśli 200 stulejarzy spotka się w internetach i zaczną się nawzajem nakręcać, przy okazji wychwalając kolejnego skrzywdzonego nastolatka z USA, to w końcu któryś weźmie samochód i wjedzie w tłum na Nowym Świecie, Piotrkowskiej czy na Dominikańskiej. I pewnie dopiero wtedy, szeroka publika w Polsce dowie się o istnieniu czegoś takiego jak subkultura stulejarzy.

    2. Tylko jakie jest rozwiązanie? Jesli nie beda go szukac – w kierunku pozytywnym – jak Ty – to go przeciez nie znajdą?

      1. Żebym to ja wiedział, jakie jest rozwiązanie 🙁 Nie wiem. Ja tylko obserwuję i się zastanawiam

        1. Jest takie przysłowie, ponoć ważne dla rodzin alkoholików – nie da się kogoś uratować wbrew jego woli. Najpierw trzeba samemu zrozumieć co się robi źle, potem chcieć to poprawić i jak samemu nie można , bo w końcu nie każdemu się uda – poprosić o pomoc fachowca. A i tak trzeba się pogodzić z tym, ze nie każdemu się powiedzie. No cóż – w wyścigu zawsze ktos zostanie na końcu.
          A tak to jedynie co można zrobić odgórnie, to próbować odebrać narzędzia do zemsty.
          Można tez dywagować o roli wojska w robieniu z chłopców mężczyzn. I w sumie cos w tym jest – kulturowo dawało mężczyznom jakiś rytuał przejścia. Coś co kobiety maja niejako wbudowane w fizjologię. Dziewczynie wystarczy zacząć miesiączkować, by można jej bylo pogratulować stania się kobietą. Faceci potrzebują kulturowego potwierdzenia swojej wartości. Ale znowu oznacza to, ze kogoś trzeba spisac na straty. A taki osobnik jak jest inteligentny i sfrustrowany, to w wojsku ma dostęp do broni… I kolo się zamyka. A nie da się uratować każdego…

  23. lurk moar borsuk, ty newfagu.
    nie wiem jak to jest z wykopem czy redditem, ale na 4chanie to się gówno znasz. zarówno rozdawnictwo seksu jak i kult elliota to są zwykłe pasty i śmieszkowanie. to element „kultury” i „humoru” /r9k/, memy których zwykły człowiek nie zrozumie, a które tylko debile pokroju rodgersa biorą na poważnie.
    nikt tam nie siedzi i nie planuje morderstw. mogą wymyślać planowanie morderstw, mogą postować greetexty o planowaniu morderstw albo i nawet morderstwach, ale naczelna zasada całego 4chana to: „only a fool would take anything posted here as fact.”
    to nie znaczy, że tacy debile tam nie wchodzą.
    im większ ą coś ma popularność, tym więcej ściąga ludzi, którzy po prostu *nie rozumieją*, że to ma być żart. ponieważ reddit to popłuczyny po 4chanie, a wykop – po reddit’cie, to też pewnie liczba debili będzie większa.
    relax your anuses.

    p.s.: żaden wolnościowiec nie poparłby interwencjonisty trumpa.

    1. Hej oldfagu 🙂 Jasne, są inby, jest śmieszkowanie, są trolle. Ale jest też dużo zagubionych w tym wszystkim ludzi, którzy biorą np. religię sw. Elliota na poważnie. Sam piszesz – nie wszyscy rozumieją żart, trolling. I niektórzy biorą to na poważnie i zaczynają strzelać. Abo się wieszają. Wtedy przestaje już to być żartem, prawda?

      1. no właśnie – jedno z podstawowych praw internetu jest takie, że bez użycia emotikonek większość ludzi nie rozróżnia sarkazmu czy ironii od ekstremizmu.

      2. nie, wtedy jest wiekszy kek XD
        to nie problem z forami internetowymi. to problem z samym panstwem i ludzmi ktorzy je tworza. kazdy z nas pamieta kolege z klasy z ktorego wszyscy sie smiali. wszedzie jest ktos kto pozostawal z boku i wszyscy z niego drwiliscie bo to hihi smieszne. jeden na tysiace takich w koncu peknie i uderzy w jebanych bananow. i chwala mu za to. nie chodzi o seks tylko o to jak traktujemy innych. nie chcecie zyc w atmosferze przyjazni i pokoju? raz do roku musicie poplakac bo ktos zginal? w takich chwilach zastanowcie sie nad ludzmi ktorym zgotowaliscie pieklo na ziemi i codziennie wieczorem placza w poduszke.

    2. O cholera, pora umierać, człowiek nie jest w stanie zrozumieć tego języka 😀

  24. Doskonałe. Bardzo dziękuję za ten tekst. Widziałam kilka programów na temat E. Rodgera i wiem, jakie były jego pobudki, ale nie zdawałam sobie sprawy, że powstał jakiś kult tego zwyrola. Znam przynajmniej jednego incela – tak jaskrawy przykład, że aż boli. Z tym, że to pan dojrzały, czyli kwalifikuje się do tej podkategorii, co to „z niezależnych od siebie powodów, przestał uprawiać seks i okres celibatu trwa u niego zbyt długo”. Oprócz pretensji do kobiet, ma za złe wszystkim dokoła, że mu kobiety nie pomagają znaleźć. Jest tak na maksa skrzywiony, że obawiam się, że któregoś dnia w necie zobaczę portret pamięciowy zabójcy / gwałciciela i to będzie on…

  25. W większości są to młodzi zagubieni ludzie którzy powinni otrzymać pomoc, ale oczywiście jej nie dostają. Nie ma co teraz szukać winnych bo czynników jest wiele – rodzice i złe wychowanie, brak wiary w siebie, otoczenie itp. tylko skupić się na pomocy, niestety u nas tej pomocy nie ma bo dla naszej obecnej „oświaty” najważniejszymi problemami są: 8 klas, Jarek i Lech uwolnili nas od komuny i brzoza była atomowa (to tak w dużym skrócie). Szczerze czytałem kiedyś kilka różnych tego typu dziwnych wypowiedzi, ale z dużym dystansem traktuję to co w sieci można znaleźć (może zbyt dużym) i trochę to zbagatelizowałem, na zasadzie – młodzież życia się uczy. Aż do dzisiaj nie wiedziałem o tych przypadkach z za oceanu i szczerze jest to przerażające bo prędzej czy później któryś z tych młodych i zdesperowanych zdobędzie się na „odważny krok w przód” i będzie płacz rozpacz. Przeraża mnie, że Ci młodzi ludzie traktują kobiety i innych ludzi jak przedmioty które mają się im podporządkować.. powtórzę to co napisałeś: Średniowiecze, kurwa. Gorzej! Na prawdę wymaga porządnej ingerencji psychologa..

    1. Psychologa myślę, że koniecznie wymaga. Ale i jakichś ludzi wokół, normalnych relacji

  26. Coś ostatnio często się na ten temat natykam. Byłam ciekawa czy wspomnisz o pewnym sławnym yutubowym psychologu przy okazji.

    1. Nie zgadnę o kogo chodzi. Chyba nie znam. Rzuć podpowiedź, jak ciekawy

  27. Dobrze, że mówię o tym moim studentom psychologii…Dziękuję za ten tekst, podobnie jak za każdy wcześniejszy, jak zwykle.

    1. To ja dziękuję 🙂 Bardzo się cieszę, że uczysz o tym, boję się, że ten temat okaże się ważny.

  28. Jestem przerażona istnieniem takich ludzi. Z niedowierzaniem czytałam ten tekst, że są ludzie, którzy mają problem z seksem…
    Faktycznie wielu ludzi ma problemy psychiczne, szkoda, że mało z nich szuka prawdziwej pomocy .

    1. Hah! Jak nam się złożyło! Przeczytałem i pełna zgoda. Wnioski też mamy podobne, nie tylko timing 🙂

Dodaj komentarz