Miłość Życie

Dlaczego nie możesz znaleźć normalnego faceta? Ja to wszystko policzyłem

Jak znaleźć męża?

Czasem jestem pewien, że będzie wojna. Albo epidemia. Natura musi wyregulować to, co tak nieumiejętnie spierdzieliła. No bo weźmy takiego człowieka, stworzonego ponoć na obraz i podobieństwo. Przecież to jest żart jakiś, jakaś ponura groteska. Jeśli Bóg istnieje to musi mieć naprawdę mocnego kaca moralnego.

Czy on nie widzi, że ludzkość się degeneruje? Czy on nie widzi, że nasze życie nie ma już żadnego kierunku, żadnego celu? Że żyjemy w pustce i tę pustkę pochłaniamy, najadamy się nią udając, że potrafi nas ona wypełnić?

Uważam, że Bóg powinien czasem przejść się do knajpy i popatrzeć co robi i jak wygląda ten jego obraz i podobieństwo.

Powinien popatrzeć na nażelowanych i wygładzonych facetów, trzymających w łazience więcej kosmetyków niż ich dziewczyny. Na takich co biegają na maseczki nawilżające, peelingi i zabiegi witaminowe. Takich, którym logo Dolce & Gabana permanentnie odcisnęło się na wydepilowanych klatach. I którym kwas hialuronowy wyżarł mózgi, pochłonął umysły.

Powinien popatrzeć na dziewczyny tak łatwe i tak smutne żałośnie, że dla chwili bliskości idą z kimkolwiek, gdziekolwiek. Które kombinują, jak znaleźć męża, bo przecież wszystkie koleżanki już mają. Którym kibel w knajpie myli się z nocą poślubną i w którym na kolanach starają się wyssać z przypadkowego gościa tych kilka deklaracji. Że mu się podobasz. Że chce. Że może mu zależy?

Nie zależy.

Mimo, że się uśmiechnął, mimo że był tak miły, że postawił ci szklankę wódki Finlandia z sokiem pomarańczowym Fortuna z kartonu. Mimo, że DJ puszcza głośną muzykę, że mrugają kolorowe światła. Że można się zgłuszyć, zapomnieć o tej przeraźliwej bezcelowości, o matce pijanej, o ojcu co znikł gdzieś już dawno, o tej pustej i przerażająco powtarzalnej codzienności.

Ludzkość się degeneruje. I myślę, że będzie wojna. Albo epidemia.

Jeśli Bóg istnieje i jeśli trafi do klubu Platinium przy placu Teatralnym w Warszawie to na pewno ześle na nas zagładę. Może jakiś potop, ale ja osobiście mam nadzieję na bardziej widowiskową apokalipsę. Najlepiej coś z ogniem i eksplozjami.

A jeśli Boga nie ma, to natura sama powinna wyregulować kwestię naszego gatunku. Może jakiś wirus, jakaś kolejna próba zdziesiątkowania nas, wyczyszczenia z nas powierzchni tej planety.

Nie udało się z Ebolą, ani z Polio. Nie udało się nawet z HIV. Gdybym miał się zakładać, to moje pieniądze stawiam na wirusa HPV. Przenosi się gładko, od klubu do klubu, od dyskoteki do dyskoteki, od łóżka do łóżka. Atakuje po cichutku, niespiesznie, rakiem szyjki macicy u kobiet i rakiem krtani u mężczyzn. Długodystansowa śmierć. Facetów nie chroni przed nim nawet prezerwatywa, więc sorry chłopaki.

Ale może natura zaskoczy nas czymś nowym. Kiedyś oglądałem program przyrodniczy w TVP2. Telewizor, głosem Krystyny Czubówny, opowiadał mi o misiach koala. Okazuje się, że koale mają rozdwojonego penisa. Samice tego gatunku wyposażone są w dwie pochwy. Wyobrażacie to sobie? Pomyślcie, jak wyglądałyby pornosy gdyby to dotyczyło ludzi.

Problem w tym, że samce koala są cholernie leniwe i nie doceniają szczodrości matki natury. Po prostu wolą żreć liście eukaliptusa niż wypełniać pochwy koleżanek tymi swoimi dwoma penisami. Samice znalazły więc sposób. By zwabić leniwego samca organizują homoseksualne sesje, podczas których kopulują ze swoimi przyjaciółkami. Często w lesbijskich orgiach uczestniczy pięć samic jednocześnie. Bywa, że zachęcony tym widowiskiem samiec porzuca wreszcie gałązkę eukaliptusa i oddaje się aktowi prokreacji.

To samo obserwuję na imprezach.

Znudzeni, leniwi samcy, przyklejeni do baru i do swoich szklanek z piwem i whiskey na lodzie.

Samice znalazły więc sposób, by zwabić leniwego samca. Wiją się w kółku na parkiecie, symulują taneczną kopulację ze swoimi koleżankami. Stymulują. Poruszające się biodra, falujące biusty, obiecująco rozchylone usta. Bywa, że zachęcony tym widowiskiem samiec porzuca wreszcie szklankę i oddaje się aktowi prokreacji.

Ale większość nie ma odwagi, więc może po prostu, jako gatunek, wyginiemy naturalnie. To też byłoby miłe.

Dzisiejsze kobiety muszą się strasznie namęczyć. Ciągle wypisują na rozmaitych forach „jak znaleźć męża” i wkurzają się coraz bardziej każdego dnia.

Zrobiłem ostatnio pewne wyliczenia – oczywiście z przymrużeniem oka. Warszawa ma zameldowanych milion siedemset tysięcy mieszkańców. Z tego tylko 790 tysięcy to faceci. 10 procent z nich jest w wieku 30-35 lat. Ponad 75 proc. jest żonatych. Zostaje marne 25 tysięcy plus 9 tysięcy rozwodników.

Ok, to była ta łatwa część. Dalej. Unijna średnia mówi, że 32 procent wciąż mieszka z rodzicami. Maminsynkom dziękujemy i zostają 23 tysiące. Niewyedukowanego dzisiejsze dziewczyny też nie chcą, więc odpada 80 procent bez studiów. Zostaje 4 tysiące sześćset… Ilu nie ma ślubu, ale żyje w stałych związkach? Załóżmy optymistycznie, że tylko połowa. Kolejne zmienne: wygląd, charakter, jakiś polot… Jeden na dwudziestu?

A seks? No dobra, dziewczyna go nauczy, niech będzie. Ale z niereformowalną połową trzeba się pożegnać.

Wynik? Mój kalkulator mówi, że w całej Warszawie jest 57 potencjalnych kandydatów na partnera.

Na 39 tysięcy wolnych 30-latek.

14 Responses

  1. jakie to szczęście, że świat jest o wiele większy niż Warszawa i głupie kluby

  2. ale przecież autor ma rację… po co szukać przyczyn w jego życiu osobistym. opanujcie się…

  3. ja też uważam, że społeczeństwo staje się coraz głupsze, płytsze, widać to choćby po programach tzw. rozrywkowych w tv – są jak dla debili i cieszą się popularnością! w ogóle tv ogłupia – znaleźć coś wartościowego do oglądania to jak znaleźć drobinkę złota w piasku. Poza tym papka polityczna serwowana z ekranów też wymaga dobrego przesiania i przefiltrowania przez swój mózg by nie dać się omamić i ogłupić, a zrozumieć co ważne. Cięzka praca dla myślących 🙂

  4. gwoli uczciwości podobne wyliczenia należy przeprowadzić w drugą stronę… okaże się, że jest tylko 66 potencjalnych kandydatek na partnerkę… a problemem jest, jak wśród dziesiątków tysięcy osób mają się spotkać z tymi 57… 😉

    1. W drugą stronę nigdy nie liczyłem, może dlatego że zawsze wydawało mi się, że jest mnóstwo fajnych dziewczyn 🙂

  5. Bo to nie Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, to myśmy wymyślili sobie boga, który jest do nas podobny. I nie zgodzę się z tezą, że ludzkość się degeneruje. Skąd pewność, że byliśmy kiedyś lepsi?

    1. No ja pamiętam, że byliśmy lepsi. Obserwuję, jak z roku na rok stajemy się jako ludzkość, społeczeństwo, głupsi. Serio. Takie mam przekonanie.

  6. Bardzo celne – samo sedno oceny kondycji ludzkości XXI. Ziemia powinna nas odkaszlnąć i zrobi to. Też liczyłam na ebolę :), bo przy epidemii szanse przetrwania inteligencji są znacząco wyższe, niż w przypadku wojny. Ludzkość się degraduje – jest coraz głupsza, analfabetyzm (mimo coraz szerzej dostępnej edukacji) rośnie. Pokolenie dzisiejszych nastolatków to imbecyle (społeczeństwo obrazkowe). Ostatnio prowadziłam z kimś rozmowę i zastanawialiśmy się, czy gdyby wybuchła wojna, to dzisiejsza młodzież przetrwałaby, gdyby miała nieskażony las? Nie sądzę. Jednak uprawa wirtualnej farmy to zupełnie coś innego. 🙂 Stawiam na wojnę. Obstawiam taki scenariusz od aneksji Krymu (wszyscy pukają się w czoło). Myślę, że to perspektywa max 5 lat.

  7. Coś mi się zdaje że dziewczyna dała kosza autorowi 😉

    1. Pudło 😀 Autor po prostu stara się obserwować ludzi dookoła 🙂

      1. Chyba mi autora żal nieco, wszelako sam sobie winien. Ja unikam takich osobników – to rekomenduję na zaś (dla zdrowia). Natura właśnie tak ich eliminuje z puli reprodukcyjnej, bez ognia i eksplozji

  8. Czekaliśmy też na goscia bez poczucia humoru. Na szczęście niezbyt długo.

  9. Obwinianie Boga nie znając pis ani Jego działania jest bardzo niskie. Widzę, że teraz każdy bawi się w znawce wszystkiego. Znachor budownictwa w lekarza, Youtuber* w wszechwiedzącego. Czekamy tylko na gościa na wózku inwalidzkim jako znawce robienia nóg na siłowni.

Dodaj komentarz