Media Polityka Życie

Wypierdalać, czyli jak pokochałem Gosię Rozenek

Więc wkurwiliście polskie kobiety, a teraz pouczacie je, że powinny być grzeczne, miłe, skromne i nieśmiało się uśmiechać? Zły pomysł. Bardzo zły.

Szanowny Jarku Kaczyński, Krzysiu Bosaku i inni oszołomieni. Piszę do was ten list z troską i w poczuciu odpowiedzialności. Jak wszyscy wiemy, żaden z was nie ma wielkiego doświadczenia w relacjach z kobietami i być może stąd wasze zaskoczenie. Jako wzorowy obywatel podzielę się więc z wami swoim doświadczeniem. Starczy go na nas wszystkich.

Wyobraźcie sobie, że kobieta to nie jest taka ozdoba do cmokania w rękę i wysłuchiwania z uśmiechem waszego pierdololo. Och Krzysiu, jaki jesteś mądry! Dziękuję, że wytłumaczyłeś mi jak działa świat. Może zrobię coś do jedzenia?

Nie Krzysiu.

Nie rozumiejąc tego ujawniasz swoją stulejarską nieumiejętność współistnienia z połową ludzkości. Podobnie zresztą jak Mateusz Kijowski – upadły lider opozycji chodnikowej, z którego wyszedł taki sam wąsaty wujek jak z ciebie. Jak zresztą z tych wszystkich przykurzonych redaktorów co myślą, że są vox populi. I z posła Nitrasa na dokładkę.

Patrzcie jaka piękna i nieoczekiwana koalicja się tu zrobiła! Faceci zszokowani, że kobieta umie i może mówić cokolwiek poza dziękuję i proszę. I zza dwóch stron politycznej barykady zaczęli te kobiety napierdalać (tak, to też wulgaryzm).

Bo kobieta to musi miła być. Facet – wiadomo, rzuci grubym słowem, ale kobieta?!. Te smutne wujki z brzuchami i przerośniętą prostatą tęsknią do czasów wiktoriańskich, gdy kobieta ozdobą domu była i pięknie się różniła. Pięknie – to znaczy, że mogła wyrazić swoje zdanie na temat „herbata z mlekiem czy bez”, ale już nic więcej.

Pięknie się kurwa różnić?! Wy o poziomie debaty coś mówicie?

Panowie stulejarze, zdradzę wam sekret. Kobieta to osoba. Wiem – to może być szokujące, ale ma ona (jeszcze) takie same prawa jak wy. A wkurwiona kobieta to ktoś, komu naprawdę powinieneś zejść z drogi.

Żeby przykryć rozpad państwa, przedśmiertne drgawki służby zdrowia i to, że premier z prezydentem współodpowiedzialni są za śmierć setek ludzi podczas pandemii, bo kłamali, kłamią i będą kłamać, że wszystko jest w porządku, jakiś dziadek z Żoliborza wydał sadystyczny wyrok na kobiety. Ustami sądu religijnego stwierdził, że od teraz są żywymi trumnami, które muszą donosić w sobie, w środku, nawet śmiertelnie zdeformowany płód. Że ich ciało nie jest ich ciałem, a staje się macicą narodową. I one mają cierpieć, bo kurwa tak. Bo może dzięki temu ktoś zapomni, że Morawiecki jest tak dobrym zarządcą państwa jak Gmyz publicystą.

I one na hasło swojego protestu wybrały słowo „wypierdalać”. Olaboga! Tak nie wolno, trzeba natychmiast powiedzieć im, jak się mają zachowywać!

Jakiś mężczyzna powinien je szybciutko pouczyć! Że mają się teraz pięknie różnić z jakimś pojebanym Gmyzem z wykastrowaną empatią. One mają powiedzieć „jesteśmy lekko niezadowolone” i od razu za to przeprosić, dygnąć i uśmiechnąć się miło.

Nie.

Wypierdalać.

Wypierdalać fundamentaliści religijni, wypierdalać pasożyty upasione na naszej krwi, wypierdalać nieudacznicy, wypierdalać złodzieje, wypierdalać były pośle PiS Zbonikowski, który namawiałeś – jak mówiono – kochankę do aborcji i dla tych świętojebliwych kolegów z partii było to okej. Wypierdalać wy, kobiety nienawidzące kobiet i wy, mężczyźni kobietami gardzący. Wypierdalać pozbawione empatii gnoje z Wiejskiej, które zapominają, że pracują dla nas. Dla Narodu. I że połowa tego Narodu to kobiety.

Podam wam stulejarze przykład. Wy tego nie wiecie, ale uważny Czytelnik moich tekstów wie doskonale, że wielokrotnie obśmiewałem tu Gosię Rozenek. Że jej biała rękawiczka, jej uczenie Polek jak być grzeczną, miłą i ładnie sprzątać mężowi mieszkanie budziły mój sprzeciw i drwinę. Że zrobiłem z niej swego rodzaju symbol pustej gwiazdki i używałem jej bez litości przy każdej okazji.

Przepraszam, Gosia.

Bo Gosia ma większe jaja niż te wszystkie Gmyzy, Warzechy, Nitrasy, Kijowskie i Bosaki razem wzięte.

Większe niż ja – jak się okazuje.

Bo Perfekcyjna Pani Domu, która wie którego widelczyka używać do ryb, a którego do mięsa i jaką filiżankę podać gościom na eleganckim raucie, po wyroku sądu religijnego powiedziała tak:

„Jarosławie Kaczyński, jedyną cipą, którą możesz zarządzać jest Andrzej Duda”.

Wkurwiona kobieta to ktoś, komu naprawdę powinieneś zejść z drogi.

Przepraszam cię Gosia raz jeszcze. I mam prośbę: przeklinaj tak długo, aż te wszystkie Gmyzy, Kijowskie i Nitrasy wreszcie zobaczą w tobie człowieka, a nie ozdobę.

A wy panowie – #wypierdalać.


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.

 

 

 

 

 

 

 

38 Responses

  1. Dziwią mnie komentarze pełne oburzenia z obu stron.
    Jak Kaczyński mówił „spieprzaj dziadu” to że strony PiS-u i przystawek nie było słychać oburzenia, że tak nie wypada.

    A dla tych z drugiej strony – czas na tłumaczenia i wyjaśniania już minął. Teraz trzeba pokazać brutalną siłę, bo tylko tego się boją.

    A najgorsze w tym wszystkim jest to, że to była jawna prowokacja, żeby było na kogo zwalić rozkwit pandemii, żeby można było wprowadzić stan wojenny bez oficjalnego wprowadzenia stanu wojennego… I że w tej sytuacji nie można się nie dać sprowokować, bo tylko tak można pokazać swoje człowieczeństwo, ale też dlatego, że oni nam te prawa obywatelskie i tak ograniczają krok po kroku na każdy możliwy sposób. I właśnie wymyślili sobie kolejny.

  2. Ładnie napisane. Ale stuleja to schorzenie, a naśmiewanie się że schorzeń i używanie ich jako pejoratywnego, prześmiewczego określenia to body shaming, pod adresem całkiem innym niż zamierzony.
    Proszę rozważyć usunięcie w że słownika.

    1. Jest różnica między mężczyzną cierpiącym na stulejkę a stulejarzem

  3. Grzecznie już było. I nie zadziałało. Trzeba zatem użyć języka, który pasuje do PiS, i który PiS zrozumie.
    Bogu co boskie. Cesarzowi co cesarskie. PiS-owi co pisowskie.
    #wypierdalać

  4. Oby tylko nie zrobili z was wyborczego mięsa, czyli armatniego mięsa. A mają w tym wprawę. Drugi raz ten sam prezydent – mówi wam to coś. Zawsze, jak ktoś chce sprawdzić ile ma swojego elektoratu, to zaczyna dyskusję o aborcji. Im się udało, bo zniszczyli szefa KOD za legalne faktury za swoją pracę, bo przykryli piątkę przeciw rolnikom, bo przykryli wsadzanie za kratki groźnych przeciwników politycznych, a wam przykleją utrudnianie opanowania pandemii, za dwa tygodnie przykryją aborcję. Nawet się nie spodziewacie, czym przykryją i skończycie jak solidaruchy w stanie wojennym, bo oni są w tym dobrzy.

  5. Prawda jest taka, że ZGP aktualnie zarządzająca Bolandą, może przestraszyć się tylko ognia rac, huku petard i fruwającego bruku. Wszystkie te czarne marsze, milczenia marsze, marsze tóg, róż, wieszaków, i tak dalej, obśmiali, wyśmiali i dalej robili swoje. Trzeba czerpać wzorce z górników i rolników. To jest poziom „debaty”, na jakim komunikuje kacza spółka.

  6. Dobry wieczór Borsuku,
    Jak napisał klasyk, „Wszystko to, co słyszymy przed „ale” jest nieważne”, ale spróbujmy.
    W sprawie, o której piszesz nie jest istotny problem aborcji.
    I żebyśmy się dobrze zrozumieli: każdy kto ma choć odrobinę szarych komórek i odrobinę empatii rozumie (nawet ktoś taki, jak niżej podpisany), że jest to sprawa niezwykle istotna i daleko szersza od tego, jak się ją postrzega na co dzień – czy przerywać ciążę, czy też nie i kto ma o tym decydować. Bo przecież, jak napisał drugi klasyk: „to oczywiste, że tylko kobieta może podjąć taką decyzję, to jej niezbywalne prawo”. Ale nie nie to jest istotne. Nie w tej konkretnej sytuacji.
    Podobnie jak nieistotna jest tutaj kwestia (khe, khe) stosunku Jarosława i (z przeproszeniem) członków jego, do kobiet w ogólności a do tych wkur…, znaczy zdenerwowanych, w szczególności.
    Istotą tej konkretnej sytuacji, jest to, że Jarosław potrzebuje kolejnej przykrywki. Kolejnego tematu zastępczego, który zwróci opinię publiczną w kierunku innym niż pogarszająca się sytuacja w kraju.
    A ponieważ jak powiedział trzeci klasyk „Wczoraj staliśmy nad brzegiem przepaści! Dzisiaj zrobiliśmy duży krok naprzód!”, przykrywka musi być naprawdę gruba. Taka, która rozpali skrajne emocje, która podsyci podziały, która będzie tematem samym w sobie. Tematem, przy okazji którego trudno będzie mówić o czymś innym. O której, wobec jej istotności, trudno będzie mówić, że jest tematem zastępczym.
    Ale dzięki temu przez jakiś czas mniej będzie się mówiło o prezydencie, który sobie zniknął na jakiś czas, a kiedy się już objawił, to pozarażał wszystkich koroną. Bo trzeba się było przecież ogrzać w blasku podziwianych – czy będą to sportowcy, czy budowniczowie Szpitala Narodowego.
    Bo przez pewien czas mniej się będzie mówiło, co zrobić, żeby kolejny lock-down – nieunikniony przecież – nie zniszczył całkiem i tak dołującej gospodarki.
    Co zrobić z edukacją, która teraz jest tak samo nieprzygotowana do nauki zdalnej, jak była wiosną.
    O tym, dlaczego pozwolono odejść ministrowi, który zarządzał ochroną zdrowia wiosną. To, jak zarządzał i ile tak naprawdę od niego zależało, to kolejna historia, ale przynajmniej ma doświadczenie. Jakieś. Ale ma.
    Chociaż z drugiej strony jakie to ma znaczenie. Ochrona zdrowia jest niewydolna. I nigdy nie będzie.
    Dzisiaj w telewizorze pokazano krótką relację o tym, jak to zatroskany (khe, khe) dziennikarz wsiadł do karetki pogotowia, żeby zobaczyć jak sobie radzą ratownicy w czasach zarazy.
    I dzielny Pan Dziennikarz przekonał się, że system ochrony zdrowia i Państwowe Ratownictwo Medyczne nie wyrabia.
    Noż, kurwa. Amerykę odkrył.
    Pan Dziennikarz zdziwił się był, że karetka wioząca pacjenta z urazem głowy czeka w kolejce na SOR.
    Karetka.
    Czeka.
    W kolejce.
    Na SOR.
    Czeka dwie godziny. I to jest krótko, bo jest pierwsza w kolejce. I że po dwóch godzinach oczekiwania przekazuje pacjenta z krzykiem i de facto wbrew czynnemu oporowi personelu SOR, który to personel także – cóż za zaskoczenie – nie wyrabia.
    Pan Dziennikarz, osoba dość młoda i – mam nadzieję i szczerze mu tego życzę – dość zdrowa zapewne nie ma pojęcia, że polska ochrona zdrowia a w tym także system ratownictwa medycznego w taki sposób działają standardowo. I nie potrzebują do tego epidemii.
    Już piętnaście lat temu takie sytuacje były na porządku dziennym. Normalne było i jest nadal, że podwarszawski powiat (621 km2 powierzchni, oficjalnie niecałe 200tys. mieszkańców – w praktyce ok. 500 tys.) nie ma własnego szpitala wielospecjalistycznego, zaś do zabezpieczenia tego obszaru przeznaczono 4 (słownie: cztery) zespoły ratownictwa medycznego.
    Już wtedy normalne było, że każde zgłoszenie wyłączało zespół z systemu na 2-4 godziny. Już wtedy normalne były problemy z przekazaniem w szpitalu pacjenta z bólem w klatce, czy świeżym (!) udarem.
    System nigdy nie był wydolny i nie będzie. W sytuacji, w której się teraz znajdujemy, jestem szczerze zdziwiony, że w ogóle jeszcze funkcjonuje. I pytanie brzmi: jak długo jeszcze?
    A ponieważ żaden rząd w historii nigdy nie przeprowadził rzetelnej reformy, bo przecież jak napisał czwarty klasyk: „na służbie zdrowia każdy się wyłoży. Po co ma iść na nasze konto?”, to teraz potrzebna jest, jako się rzekło, naprawdę gruba przykrywka.
    Bo tak się niesympatycznie dla Jarka złożyło, że nie da się w nieskończoność o brak reformy oskarżać poprzedników (chociaż głęboko wierzę w determinację rządowych propagandystów) i nie da się jej w nieskończoność odkładać, bo katastrofa już trwa.
    I przykrywka będzie obsłużona zgodnie ze schematem.
    Najpierw twarde stanowisko, apelowanie do wartości, powoływanie się na autorytety moralne (szczegółowo selekcjonowane oczywiście), potem kroczek w tył, otwartość na dyskusję, usunięcie jakiegoś mało ważnego zapisu, przepchnięcie trzech nowych, znów kroczek w tył, potem dwa w przód itd….
    A czas będzie płynął i płynął…
    Zatem życzę przede wszystkim zdrowia. Nam wszystkim.
    Dobrej nocy,
    Stanley.

  7. Przerażają mnie trochę komentarze zgadzające się z poglądem, że wkurwienie można wyrażać kulturalnie. Nie każdy jest politykiem, nie każdy dostaje zdecydowanie za dużo kasy za udawanie racjonalności, za postawę pseudoempatyczną i za smętne „facts don’t care about your feelings”. Jestem wkurwiona i takie moje zasrane prawo wyrażać to, jak chcę, bo wolność kurwa słowa jeszcze mamy. I mam naprawdę w dupie, co kto o mnie myśli, dopóki nie zaczyna się ze swoim starym chujem wpierdalać do mojej macicy. To co się dzieje, zasługuje na wulgaryzmy, ale nawet gdyby tak nie było, co z tego. Dyskredytowanie tezy przez to, że nie podoba się nam sposób, w jaki została przedstawiona, to błąd logiczny, który chyba już na stałe zamieszkał w polityce. Bawią mnie ludzie, którzy popierają Bosaka, bo chociaż pluje jadem i jest jebanym faszystą, „to jest zawsze taki uprzejmy”. Nie zniżajmy się do tego poziomu. Jak nasi tak zwani reprezentanci „godnie” i „kulturalnie” depczą po naszych prawach, to może pora na brak godności i kultury, jeśli tylko odniesie większy skutek. Pierdolę politykę. To sztuka utrzymywania pozorów kulturalnej dyskusji, która broń boże nie może nic zdziałać, bo wtedy robi się już nieco zbyt radykalnie.
    #wypierdalac

  8. Już wyczuwam w powietrzu ten smród pękających lewicowych czterech liter. Drogie „baby”, pozwolę sobie na pewne uwagi. Po pierwsze, to historyczny moment kiedy pierwszy raz zgadzam się z Panem Kijowskim i całą resztą „wujków”. Owi panowie odnieśli się do jako takiego zaniżania poziomu debaty publicznej. Nie ważne, czy wulgaryzmami posługuje się mężczyzna czy kobieta. Rozumiecie? Nie mówili tylko i wyłącznie w kontekście kobiet. Odstawcie proszę serialik „Pamiętnik Podręcznej” i nie róbcie już na siłę z siebie ofiar. Jak zwykle pokazujecie, że kobiety nie myślą logicznie. Za co wam oczywiście nie dziękuję jako kobieta. Zaniżacie nie tyle poziom debaty publicznej, a zaniżacie postrzeganie kobiet jako osób poważnych. Ciężko jest nazwać osobę (jakiejkolwiek z dwóch płci) kierującą się emocjami jako osobę poważną. Uspokójcie wściekłość macic i kiedy się uspokoicie, przeczytajcie te wszystkie „szowinistyczne” wypowiedzi raz jeszcze. Na spokojnie, mamy czas drodzy tolerancyjni i emanujący miłością.

    1. „Uspokójcie wściekłość macic i kiedy się uspokoicie, przeczytajcie te wszystkie „szowinistyczne” wypowiedzi raz jeszcze. Na spokojnie, mamy czas drodzy tolerancyjni i emanujący miłością.” A słowo ciałem się stało. Szanowna pani, to pani nic nie zrozumiała z postu, a wręcz potwierdziła szowinistyczne wpisy panów „redaktorów”. Już ta „wściekłość’ macic świadczy, że z pani wychodzi właśnie szowinistyczna natura. Według pani to jest język pokojowy? Przystający do pani jako kobiety? I zdaniem pani, te wszystkie obrażające kobiety epitety ( te kurwy, dziwki, suki, morderczynie itp.) wypowiadane przez mężczyzn, pardon, mężczyznopodobnych, mają kobiety przyjąć spokojnie, emanując miłością? Sorry, ale czas miłości dla tego buców już dawno minął, a pani niech lepiej zmilczy, bo takim nawoływaniem tylko szkodzi kobietom, utwierdzając mężczyzn, że im wolno, a kobiety mają być kulturalne, bo im nie wypada, walcząc o swoje prawa przykurwować.

  9. A wystarczy wygrać wygrać wybory i skutecznie wypierdolić PiS. Do dzieła

  10. Drogi Panie Borsuk, jestem wielką fanką pana celnych i w pukt spostrzeżeń – tym razem mam jednak wrażenie, że tekst podyktowały Panu wyłącznie emocje. Gwoli ścisłości – jestem kobietą i od kilku dni mam ochotę rzucać talerzami po ścianach. Sytuacja jest rozpaczliwa, kiedy to rządzący ingerują w najbardziej wrażliwą tkankę naszego ciała i rodziny. A jednak nie poszłabym na manifestację niosąc transparent z napisem „Wypierdalać”. I nie dlatego, że nie rozumiem wkurwienia bądź go nie czuję. Po prostu pamiętam, że większość kobiet, które w toku historii zmieniały świat na lepsze, nie potrzebowały wulgarnych słów, aby zrealizować swoje postulaty. To były DAMY – nie żadne tam omdlewające wiktoriańskie lelije, tylko silne, przebiegłe, mądre kobiety, które brały swój los w białe rękawiczki i zazwyczaj osiągały zamierzone cele, realizując prawdziwą politykę . Właśnie takich kobiet boją się mężczyźni słabi i głupi – krzykaczki nie robią na nich żadnego wrażenia.
    Parafrazując znane powiedzenie, nie ma sensu licytować się z chamem na chamstwo, bo osiągniemy jedynie to, że sprowadzi nas do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

    1. Martyna – szanuję pani punkt widzenia ale jednak kompletnie nie wiem o kim pani pisze. Może jaśniej i ze źródłami. Jakie DAMY?? konkretnie. Sufrażystki jednak grzecznymi dziewczynkami nie były, a zwłaszcza sufrażetki. Aleksandra Piłsudska podkładała bomby i napadała na pociągi, polskie surfażystki przekraczały tamtejsze nakazy i zakazy i tabu na wszystkie możliwe sposoby, przy ich działaniu słowo wypierdalać brzmi niewinnie. Zmusiły Piłsudskiego do przyznania kobietom praw wyborczych, nie przy obiadku będąc damami ale zgoła innymi sposobami mniej przystojnymi w tamtych czasach.

  11. Przeprosiny są fajne. Z tym, że to nie Pani Gosia to powiedziała, a jedynie podchwyciła „klikalne” hasło z Twitera i korzystając z niego zrobiła sobie bardzo zgrabny PR. Patrzcie jaka ze mnie żyleta na rząd, no i oczywiście kupujcie kurteczki tiffi.

    1. Zawsze to można zarzucić, ale jednak ciśnięcie w jedną z ultra politycznych alejek takim postem trudno nazwać PR

    2. Ależ nie chodzi tu o zdolności copywriterskie Pani Gosi, jeno o to, że wyżej wymieniona posiada jaja. Od tiffi wolę zarę.

      1. W obliczu tego, że po 3 dniach skasowała ten post, pozostanę przy swoim zdaniu.
        Ewidentnie chodziło o PR, bo kiedy potencjalni sponsorzy na inne marki kurteczek zaczęli się wycofywać, to Pani Małgorzata pokazała swoje prawdziwe intencje.
        I takie to ma właśnie jaja.

  12. A mnie właśnie to ‚wypierdalać’ i ślepe agresją dziewuchy zniechęciły do protestu, na który poszłam wczoraj w Poznaniu. Jestem przeciwna zmianom, które się usiłuje forsować, ale w zaden sposób nie chcę być reprezentowana przez kierowane emocjami kobiety. Nie, nie mam wąsów i piwnego brzucha, mam potrzebę zmian, ale nie w ten prymitywny i grający na emocjach sposób.

    1. Kierowane emocjami? No chyba jednak rozumem? Rozumem, który obejmuje co sie dzieje, przewiduje skutki i liczy się z konsekwencjami? Przecież ze zniewoleniem próbowano juz walczyc na roznych frontach – publicystycznym, wyborczym, próbowano rozmów i przekonywania. Nic to nie dało. Więc tutaj emocje są dobrą siłą napędową, nie wstydźmy sie ich, nie uwazajmy za coś gorszego, one zresztą nie eliminują pracy mózgu. EMOCJE SĄ POTRZEBNE!

    2. Pani Mario! Zupełnie inaczej niż Pani odbieram te wulgaryzmy i w ogóle tę dynamiczną, formę oraz energię protestu. Nie będę się tu jednak rozwodzić nad powodami, dla których odczuwam ją jako zasadną, pełną mocy i inspirującą, bo nie wiem czy jest Pani w ogóle zainteresowana poznaniem mojej perspektywy. Przyjmuję po prostu, że ta forma może ona Pani nie odpowiadać. W tym akurat naprawdę możemy się pięknie różnić. Zachęcam do organizowania lub przyłączania się do takich działań, które są miłe Pani sercu. Trzymam kciuki za wytrwałość i skuteczność podejmowanych przez Panią starań. Mówię to zupełnie szczerze. Kibicuję Pani wysiłkom i może je także wesprę, jeśli poczuję, że jest to dla mnie w porządku, że jest to ze mną zgodne.

    3. To co, rząd może manipulować emocjami a my mamy udawać że nic się nie dzieje? Chcą grać emocjach to właśnie mają – niech zobaczą wkurw. Sory, za pierwszym razem nie było „wypierdalać”. Teraz jest grubiej. Hasło adekwatne do skali problemu.

    4. To może pani napisze liścik do prezydenta lub do Kaczyńskiego i w pięknych słowach poprosi,by nie robili kobietom krzywdy? Nie, nie żartuję, Jak nie protest, to prośba, jak nie wulgaryzmy, to piękne słówka. Ale… Mam wrażenie, że pani piękny liścik nie odniesie żadnego skutku, natomiast wulgaryzmy naprawdę wkurzonych kobiet mogą mieć ogromną moc przebicia. Dodam, że na początku też byłam zbulwersowana tym językiem, ale szybko do mnie dotarło, że w tym kraju tylko brutalny język i siła są narzędziami do wywalczenia czegokolwiek.Niech pani spojrzy jak potulnie policja ochrania ryczących narodowców. Ona się boi ich siły. Niech kobiety walczą takimi środkami, jakie wybrały. Życzę im wygranej.

    5. „Jestem przeciwna zmianom, które się USIŁUJE forsować”. To pięknie… To sobie bądź przeciwna, a oni będą dalej sobie wprowadzać zmiany, którym jesteś przeciwna, bo w sumie to mają to głęboko w dupie. Ciebie, mnie, życie ludzi w tym kraju. Pewnie te dzieci nienarodzone też mają w dupie, bo nie sądzę, że cokolwiek poza cynizmem i rządzą władzy tymi ludżmi kieruje. Na pewno nie dobro ludzi.

  13. Na to też jest bat w postaci: ‚nie histeryzuj!’, ‚o co te krzyki?’, ‚czemu nie protestowałyscie jak wprowadzano przymus szczepień?!’. I to niekoniecznie od prawej strony tego cyrku… Dobrze, że im też można powiedzieć – wypierdalaj dzbanie.

  14. Dzięki za ten tekst. Linkuję go wszystkim, od których słyszę „może grzeczniej?”.

    1. też mi się wydaje, bo od Diablicy slyszałem najpierw, a potem od Rozenek.

  15. Dobrze, że Pan przeprosił i pokochał. Od dawna wiem, że pani Małgorzata jest fajną i mądrą osobą. A nie znam Jej programów. Słucham tego co mówi poza nimi czasem. Stara jestem to i zdarza mi się dobrze wyczuć człowieka. bardzo mi się podoba ten Jej wpis. I sukienka.

    1. Z tym, że to nie jest wpis Pani Małgorzaty.

  16. Dzięki Borsuk, że jesteś z nami w tych popieprzonych czasach.

Dodaj komentarz