Media Polityka Życie

Jak zabić swoje dziecko i dostać brawa w internecie [PORADNIK]

porwali dziecko ze szpitala, teorie spiskowe

Żyjemy w świecie, w którym narodowcy z Białegostoku organizując marsz przeciw „murzynizacji” skarżą się, że samoloty wypuszczają na nich chemtrails. W świecie, w którym rodzice porywają wcześniaka ze szpitala, bo tam trują go „falami”, a lekarze chcą go zaszczepić rtęcią. W świecie, w którym 25-latki to stare ubeki, a prokuratorzy stanu wojennego to bohaterowie opozycji. Dlaczego ludzie wierzą w teorie spiskowe?

Czasem jest śmiesznie, choć to śmiech podszyty rozpaczą. Uczucie podobne do tego, gdy słucha się Ryśka Petru mówiącego na dowolny temat, albo prokuratora stanu wojennego, posła PiS Piotrowicza wołającego „precz z komuną”.

Ale śmiechu trochę jest. Czy wiedzieliście na przykład, że Ziemia jest płaska, a ONZ powstał po to, by ten fakt przed wami ukryć? Księżyc to hologram, Antarktyda nie istnieje, a otaczający płaską Ziemię pas lodu przemierzają uzbrojone patrole mordujące każdego, kto zbliży się do prawdy.

Czy wiedzieliście, że jednocześnie Ziemia jest okrągła, ale pusta w środku i my żyjemy w jej wnętrzu? Ogólnie Antarktyda ma przewalone, bo teoria pustej Ziemi również zakłada, że Antarktydy nie ma, a jej miejsce zajmuje Nowa Szwabia, w której osiedlił się Adolf Hitler i jego oddziały SS.

Dalej jest jeszcze zabawniej: w to, że Słońce krąży wokół Ziemi wierzy już co czwarty Amerykanin7 procent Polaków – rodaków faceta, który „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Z kolei połowa z nas wierzy, że warzywa nie mają genów. I o to – kurde! – chodzi w tym całym GMO, że oni tych genów do marchewek dosypują. A nawet “dosypujo”.

Bawi mnie też wiara w Wielką Lechię, imperium naszych przodków rozciągające się na dwóch kontynentach. Turbosłowianie (oni się tak uroczo nazywają) wierzą, że Polacy tworzyli największe mocarstwo w historii ludzkości, ale nie zachowały się na to żadne dowody, bo Watykan zabronił o tym mówić. Serio, serio. Piszą o tym takie strony, jak Tajne Archiwum Watykańskie, więc to musi być prawda.

A może słyszeliście, że Polska została przeznaczona do depopulacji już setki lat temu, ponieważ na jej terenie są największe złoża ropy naftowej i złota na całej planecie? To dlatego Hitler i Stalin wymyślili II wojnę światową. Ta wojna zresztą trwa nadal, a prowadzi się ją za pomocą szczepionek, wody z fluorem, chemtrails i posła Niesiołowskiego.

Bo o tym, że szczepionki powodują autyzm i bezpłodność to pewnie wiecie. To samo robią chemtrails, ale one dodatkowo wpływają na umysły i nakazują wierzyć w oficjalną wersję wydarzeń. Na to m.in. skarżyli się narodowcy z Białegostoku, którzy byli łaskawi zorganizować demonstrację przeciw „islamizacji” i „murzynizacji” Polski. Nad niebie zaobserwowali smugę kondensacyjną z przelatującego samolotu, co było jasnym dowodem na to, że zarówno Soros, jak i Angela Merkel próbują zniszczyć tę zdrową i narodową tkankę społeczną.

Swoją drogą, istnieją bardzo liczne teorie spiskowe, które mówią, że Merkel jest córką Hitlera. Świadczą o tym dwa kluczowe dowody (za dowód numer 1 wrażliwych przepraszam): “zamrożona sperma” i “prawe krawędzie górnych powiek”. Serio, w XXI wieku istnieją w Polsce osoby badające prawą krawędź górnej powieki jakiejś baby zza Odry. To pewnie ci sami, którzy wierzą, że Rosjanom udało się skrzyżowanie goryla z człowiekiem, gdzieś w tajnej placówce w Ałma Acie.

Sam spotkałem ludzi wierzących w takie teorie spiskowe na wakacjach nad jeziorem. Przy ognisku (którego żadne z nich nie potrafiło rozpalić) okazało się nagle, że na 10 osób wynajmujących pokoje w gospodarstwie nad jeziorem, osiem było oświeconych. Tymi nieoświeconymi byliśmy my – nasza dwójka łykająca propagandę Rządu Światowego i Iluminatów. Tamta ósemka nie przyjechała razem – po prostu w trakcie rozmowy okazało się, że wszyscy oglądają filmy z żółtymi napisami na Youtube, wszyscy wiedzą co wydarzyło się w Smoleńsku i wszyscy nie szczepią swoich dzieci, bo tak im rozkazał Jerzy Zięba.

Swoją drogą zabawny jest dryf rozmowy z obcymi przecież ludźmi, którzy w pięć minut od zdania „Trochę pada, nie udała się pogoda” przechodzą do „to spisek USA, które testują broń klimatyczną nad Polską” i kończą na „Żydostwo zorganizowało Holokaust, jako test przed depopulacją Polski”.

Wtedy jest jeszcze trochę wesoło, chociaż jest to śmiech w rodzaju „hahaha, chyba oni nie spalą nas w nocy podczas snu?”.

Nie spalili. Za to dowiedzieliśmy się m.in. że samobójstwa nie istnieją, a istnieje za to broń ultradźwiękowa Armii Czerwonej (bo ZSRR nadal istnieje, tylko nikt nie chce byście o tym wiedzieli). Ta ultraonowoczesna broń działa tak, że gdy zostaje wymierzona w jakieś miasto, wpływa na umysł najsłabszej psychicznie jednostki. I ta jednostka popełnia pod jej wpływem samobójstwo. Dlatego radzieccy żołnierze noszą w otokach tych wielkich czapek paski z ołowiu, które chronią ich przed falami ultradźwiękowymi.

Oczywiście można się zastanawiać, dlaczego Armia Czerwona morduje tajną bronią za miliardy monet akurat najsłabszą jednostkę w całym mieście i jakie to ma przełożenie na potencjał obronny tego miasta, ale pewne rzeczy trzeba po prostu wziąć na wiarę.

Tak samo, jak – skoro już jesteśmy przy ZSRR – istnieją ludzie, którzy wierzą jedną z moich ulubionych teorii spiskowych, znaną pod mało wysublimowaną nazwą „Finlandia nie istnieje”. W miejscu Finlandii jest morze, najzasobniejsze we wszelkiego rodzaju ryby. W latach 20. Japonia podpisała z Rosją tajny pakt, że będą udawać istnienie Finlandii, by nikt inny im tych ryb nie wyłowił. Japończycy łowią je swoimi kutrami, karmiąc w ten sposób Rosję do dzisiaj. A każdy, komu wydaje się, że był w Finlandii był tak naprawdę w Szwecji, która wtajemniczona w spisek tę Finlandię udaje. Dowodem na tę teorię ma być fakt, że Stalin nie walczył z Japończykami, bo razem jedli te ryby.

Bardzo bawi mnie też mało na razie znany trend pod uroczą nazwą Transvestigation. Teoria ta zakłada, że każda, absolutnie każda piosenkarka, aktorka czy po prostu znana kobieta jest mężczyzną. Facetem po zmianie płci, który bierze udział w ogólnoświatowym spisku. Spisek polega na tym, by mężczyźni ulegli urokowi transwestytów w rodzaju Scarlett Johansson czy Olivii Wilde i przestali się interesować prawdziwymi kobietami. Chodzi oczywiście – jak zazwyczaj – o depopulację Ziemi. Już nie mogę się doczekać, aż ten trend trafi nad Wisłę i wariaci z internetu zaczną analizować linię szczęki Magdaleny Ogórek i miednicę Miriam Shaded.

No dobra, czasem jest śmiesznie, ale przestaje być w momencie, gdy rodzice z Białogardu porywają ze szpitala wcześniaka narażając jego życie. Bo w internecie przeczytali, że inkubator napromieniuje tego malucha zabójczymi falami, a do tego mafia lekarska będzie chciała szczepić to dziecko ołowiem i rtęcią. Swoją drogą, szanowna mamusia nie miała nic przeciw przyjmowaniu leków – w tym przeciwbólowych – podczas ciąży i porodu. Odmówiła ich dopiero swojemu dziecku.

Śmiesznie przestaje być, gdy okazuje się, że tysiące kretynów wspierają tych ludzi w internecie i organizują jakieś idiotyczne zbiórki pieniędzy, za które mama i tata będą mogli kupić ewentualną trumienkę, talizmany do otwierania trzeciego oka, magiczną sól na leczenie wszystkiego i obrazki ze świętym Patrykiem, patronem osób pierdolniętych.

Skoro jesteśmy już przy Patryku, śmiesznie przestaje być też, gdy z pudełka znów wyskakuje minister Patryk Jaki, który walczy chyba o laur mojego ulubionego ministra w rządzie PiS. Pan Jaki ogłasza, że – mimo decyzji sądu rodzinnego i lekarzy – „jego intuicja podpowiada mu, że rodzice mogą mieć wiele racji”.

No kurwa wiele racji mogli mieć. Chętnie dowiedziałbym się, co mówi intuicja Jakiego w przypadku 6-miesięcznej Madzi z Brzeźnej, którą rodzice zagłodzili na śmierć, bo tak im kazał znachor i pierdoleni idioci w internecie masturbujący się do lewoskrętnej witaminy C i dział orgonowych za 900 polskich złotych do rozpraszania chemtrails i godności człowieka.

Ciekaw też jestem, co mówi intuicja pana Jakiego w przypadku 12-letniej Ani spod Starego Sącza, u której lekarze wykryli guza mózgu, a rodzina nie zgodziła się na leczenie stawiając na terapię modlitwą i ziołami od zakonu ojców Bonifratrów.

A co intuicja ministra mówi w przypadku pani Haliny, która na warsztatach medycyny alternatywnej przyjęła toksyczną wydzielinę amazońskiej żaby? Co intuicja mówi o obrzęku mózgu pani Haliny i jej niewydolności krążeniowo-oddechowej?

Co intuicja Jakiego mówi o tym, że pani Halina zaufała szamanowi, zamiast lekarzowi i teraz nie zaufa już nikomu, bo po prostu – kurwa – nie żyje?

Co mówi intuicja Jakiego w sytuacji, gdy przez antyszczepionkowców wracają zapomniane już choroby: polio, krztusiec i inne paskudztwa?

No i dlaczego w ogóle ludzie w XXI wieku wierzą w idiotyczne teorie spiskowe?

Według badań, żeby zostać zwolennikiem teorii spiskowych (albo ministrem w rządzie PiS) trzeba mieć zestaw pewnych cech. Należą do nich: lęk, niepewność, poczucie niesprawiedliwości i – co dla niektórych jest zaskakujące – większa niż u innych potrzeba wiedzy i zrozumienia mechanizmów rządzących światem.

Niestety, u tych osób łaknienie wiedzy łączy się z łaknieniem najprostszych rozwiązań. Dlatego zamiast śledzić zawiłe zależności społeczne uwierzą, że rządzą nami Reptilianie Czuwające Istoty, ubecka mafia i George Soros. Zamiast zgłębić prawa fizyki uwierzą raczej w bombę baryczną na pokładzie Tupolewa i w to, że Tusk osobiście zorganizował zamach w Smoleńsku. Zamiast czytać medyczne księgi, uwierzą w pierdolenie znachorów na podejrzanych fanpejdżach na Facebooku.

Dodatkowo, jeśli ktoś skłonny jest wierzyć w jedną teorię spiskową (np. w to, że 9/11 to robota rządu USA, lub że Unię Europejską stworzył Hitler, by wpuścić tu uchodźców z Syrii) łatwiej uwierzy też we wszystkie kolejne.

Te teorie mogą się nawzajem wykluczać, ale to w niczym nie przeszkadza. Taki człowiek będzie wierzył w obie teorie spiskowe. Badania przeprowadzone na brytyjskim Uniwersytecie w Kent dowiodły, że zwolennicy teorii spiskowych wierzą zarówno w to, że Osama bin Laden nadal żyje, jak również w to, że był już martwy, gdy oddział specjalny sił USA wdarł się do jego kryjówki w Abbottabadzie.

Taki Osama Schrödingera wydaje się czymś dziwnym, ale przestaje być, jeśli pomyślimy o ewolucji i błędzie atrybucji. Tak – o ewolucji – której istnienie neguje tak wielu zwolenników teorii spiskowych. A właśnie oni są jednym z dowodów na jej istnienie.

Rozwiązania można szukać w takim słowie, jak pareidolia. To znane nam wszystkim rozpoznawanie twarzy w przedmiotach nieożywionych. Patrzymy na maskę samochodu i widzimy uśmiech i dwoje oczu. Dlaczego tak się dzieje? Jak zgrabnie pokazał to Michael Shermer w swojej książce „Why People Believe Weird Things” tysiące lat temu zwolennicy teorii spiskowych byli faktycznie potrzebni w zachowaniu naszego gatunku.

Ktoś, kto w układzie liści na krzaku widział pysk tygrysa, a w leżącym na ziemi kijku żmiję – brał nogi za pas i dzięki temu mógł przekazać potem swoje geny. Dotknięci pareidolią przodkowie uciekali wprawdzie w wielu przypadkach przed zwykłą gałęzią, ale ci którzy nie dostrzegali znajomych wzorców w głuszy nie mieli szans zostać naszymi przodkami, bo kijek w końcu okazał się wężem i zabijał ich bezpotomnie. A paranoicy wprawdzie uciekali niepotrzebnie w większości przypadków, ale co najważniejsze uciekali też wtedy, gdy istniało prawdziwe zagrożenie.

Oczywiście spłycam i skracam, ale ta śmieszna cecha, która sprawia, że niektóre kościoły wyglądają dla ciebie, jak kurczaki sprawiła też, że w ogóle istniejesz.

Niestety, w drodze ewolucji pareidolia przestała być odpowiedzialna jedynie za kojarzenie kształtów, ale objęła też nasz umysł. Wyewoluował z niej błąd atrybucji każący nam szukać prawidłowości tam, gdzie jej po prostu nie ma. Często z jego powodu poszukujemy wyjaśnień czyjegoś zachowania w jego domniemanych cechach osobowości, zamiast w czynnikach zewnętrznych. Koleżanka była dla nas niemiła? To dlatego, że jest głupią suką, a nie dlatego że ma ciężki tydzień, miesiąc, bo przeżywa jakąś osobistą tragedię.

Czasami ten sam błąd atrybucji każe nam szukać prawidłowości np. między autyzmem, a szczepionką. Część z nas nie chce (albo nie potrafi) przyjąć, że pewne rzeczy po prostu się zdarzają. Że dziecko może cierpieć na autyzm niezależnie od szczepionki na WZW. Że w Smoleńsku mogło dojść do katastrofy. Że życie jest niesprawiedliwe. My, potomkowie dzikusów uciekających przed krzakiem – dzięki pareidolii – tej sprawiedliwości szukamy za wszelką cenę.

Ci z nas, którzy mają więcej genów naszych przodków, którym poszukiwanie prawidłowości w świecie bez prawidłowości uratowało życie, są w szczególny sposób predysponowani do zostania wariatami. Niestety.

Do tego dochodzi panosząca się w naszych czasach głupota, nieuctwo i brak zaufania do autorytetów – w tym do nauki.

I dlatego kilka tysięcy lat badań w zakresie medycyny może na Facebooku obalić pani Dżesika lat 24, zatrudniona w „szlachta nie pracuje” i „zawód: mama”.

Dwaj faceci z Uniwersytetu w Chicago – Eric Oliver i Thomas Wood – przeprowadzili badania, w których zadali respondentom podstępne pytanie: ”Czy wiesz dlaczego rząd każe wymieniać żarówki na energooszczędne? Ich światło sprawia, że jesteśmy bardziej posłuszni i łatwiej nami sterować”. 17 procent badanych zeznało, że słyszało o tym wcześniej, a 10 proc wręcz powiedziało, że to prawda. Problem w tym, że panowie Olivier i Wood wymyślili to twierdzenie na potrzeby badań.

„Skomplikowane i pełne niuansów wyjaśnienia wydarzeń są zbyt wymagające i mało atrakcyjne” – napisali Olivier i Wood w podsumowaniu swojego badania.

I dlatego moi drodzy pogrążamy się wszyscy we wnętrzu coraz większej dupy, z której łypie na nas tantryczne trzecie oko. Bo intuicję ministra Patryka i rodziców porywających własne dziecko z inkubatora opisał już Adam Mickewicz:

Słuchaj, dzieweczko!” – krzyknie śród zgiełku

Starzec, i na lud zawoła:

“Ufajcie memu oku i szkiełku,

Nic tu nie widzę dokoła.

(…)

A gawiedź wierzy głęboko;

Czucie i wiara silniej mówi do mnie

Niż mędrca szkiełko i oko.

Mickiewicz zakończył swoją „Romantyczność” apelem „Miej serce i patrzaj w serce”. On chciał dobrze i chodziło mu o coś ważnego. Szkoda, że 195 lat później, w 2017 roku, w coraz większej liczbie przypadków “patrzaj w serce” oznacza coś innego.

Oznacza patrzenie w mięsień sercowy podczas zleconej przez prokuraturę sekcji zwłok dziecka, którego rodzice bardziej wierzą Facebookowi niż lekarzom.

130 Responses

  1. Tutaj koniecznie trzeba dodać o spisku Mickiewicza który pisał że jest w pół Lechitą w pół Żydem i pisał o spisku Zakonu 40i4 żeby się o tym przekonać wystarczy wejście na ich stronę internetową.

    1. O kurde! Dziękuję. Nie miałem o nich pojęcia 🙂 Poczytałem i 40i4 wygląda na srogą jazdę.

Dodaj komentarz