Polityka Życie

Kazik i cztery krople krwi, czyli żyjemy w postapokalipsie

kazik apartheid szczepienia janusz waluś

Jeden na 500 Polaków umarł w ciągu ostatniego roku na COVID-19, a szury domagają się wesel na 500 osób i żeby nie trzeba było szczepić się Windowsem. Celebryta-buntownik Kazik broni rasistowskiego mordercy, a Morawiecki mości się na stosie złotych monet i śmieje ci się w twarz. Ale ty to lubisz i tę twarz nadstawiasz. Lubisz, jak ktoś cię bije.

Miałem kiedyś koleżankę, która nie mogła funkcjonować, gdy po prostu był spokój. Gdy nic się nie działo i było po prostu normalnie. Jej mąż, zwykły chłop, pracował w stacji telewizyjnej i często puszczał jej filmy przygodowe na takim dużym, rozwijanym ekranie, który własnoręcznie skonstruował na ścianie ich mieszkania na Tarchominie. Puszczał jej te przygody na ścianie, ale sam przygodowy nie był.

Taki był po prostu zwyczajny. Kupił kartofle i sałatę, bo tak mu napisała na kartce, piwo może raz na dwa miesiące wypił, jak film akurat mu się podobał. Sprzątał po sobie i zmywał naczynia. Wieczorami oglądał na Allegro obiektywy do aparatów, jakich sobie nigdy nie kupi, bo od 9 lat odkładał na dziecko. Sporo już odłożył.

Puszczał jej te filmy przygodowe, a ona patrzyła na nie i nudziła się. Tego Tomka bez zęba na przedzie poznała nad Wisłą, gdzie z koleżankami rozmawiały akurat przy redsie malinowym o planach na przyszłość. Planach? Przecież ona nie miała planów. On miał, ten mąż z projektorem. A ona czuła, że utkwiła gdzieś pomiędzy. Pomiędzy scenami filmu, pomiędzy kartkami książek i fabuła nie posuwa się zupełnie do przodu.

Jej fabuła.

Ten Tomek uderzył ją po dwóch tygodniach spotkań u niego na Ochocie. On z kolei pił dużo i nie konstruował ekranów. Nie odkładał. Wieczory spędzał na ulicy lub z nią i kilkoma butelkami. Miał problemy z gniewem i nigdy nie wiadomo było, kiedy coś mu odbije i stanie się agresywny.

I to właśnie było tak bardzo przygodowe.

Ona z tym Tomkiem jest już pięć lat, z czego dwa odwiedza go na Białołęce, na ulicy Ciupagi. W pierdlu po prostu. Rozbój i pobicie ze skutkiem. Z tamtym mężem, co na dziecko odkładał i zmywał po sobie, to nawet nie wie co się dzieje. Kontakt się urwał. Być może kupił sobie wreszcie obiektyw na Allegro. Kto wie?

Tak bywa.
Nigdy nie wiadomo co się zdarzy.

Ta moja koleżanka nie może funkcjonować, jak jest spokój. Jak jest po prostu normalnie. A awantury przetykane gorącymi zapewnieniami o miłości, przerywane na zmianę strzałem w twarz i mocnym, absolutnie pełnym uczuć seksem są tym, dlaczego żyć warto.

Ona na ścianie nie ma już filmu, ma tam za to cztery krople krwi, które ochlapały biały tynk pewnej nocy.

Nawet ich nie zamalowała. Kiedy czasem, w okolicach godziny 3:32 odlicza dni do jego wyjścia (a liczenia jest sporo) patrzy na te cztery zbrązowiałe kropelki i film przygodowy przeżywa po raz kolejny w głowie swojej. W duszy swojej, we wnętrzu swoim.

Więc (zdania nie zaczyna się od „więc”) my, Polacy, jesteśmy chyba tacy jak ona. Może dlatego lubimy, jak ciągle dyma nas jakiś złodziej.

Z tym wyjątkiem, że nigdy nie sprawdziliśmy, jak to jest „normalnie”, jak to jest żyć w stabilności, w jakiejś zwyczajności. Jak to jest, jak ktoś po sobie zmywa i jest dla nas miły.

Nie. My, Polacy, od samego początku wybieramy sobie – w wyborach powszechnych – partnerów patologicznych. Tylko oni niestety nigdy nie trafiają potem do więzienia na ulicę Ciupagi 1B.

Dlatego nie dziwię się, że ta epidemia będzie trwać, a grzechotnik w okularach będzie nas gnoił, jak ten Tomek bez zęba moją koleżankę.

Bo może. Bo mu pozwalamy na to, jak pozwalaliśmy innym naszym byłym, nawet temu z tak niegroźnym imieniem Donald. Część z nas mówi ostatnio, że chciałaby, żeby on wrócił, bo pogodziła się z tym, że mniejsze zło jest, no… mniejsze. Nieduże takie, malutkie.

Ale to jest nieprawda. Mniejsze, większe, zawsze zło złem pozostanie. Winą Donalda jest chociażby masa jego szkodliwych i nieudanych bękartów. Oraz to, że po nim i dzięki niemu Polacy wybrali zło większe.

Po mniejszym źle ludzie myśleli, że wybierając większe zło wybierają dobrze. I przesrali nam wszystkim wiele lat. Skomplikowane, wiem – ale to jak z tym Tomkiem bez zęba. Przemoc i ograniczanie wolności trzeba wprowadzać stopniowo. Po kawałku, po kropelce. Każdy następny związek jest bardziej.

Raz, dwa, trzy, cztery.
Marian, Leszek, Donald, Mateusz.

Im ta epidemia to w ogóle na rękę jest. Tym grzechotnikom u żłobu. Tak samo, jak opozycji na rękę jest bycie w opozycji.

O tym, że wyciszone mam na wszystko, to już mówiłem. Ale czasem ktoś, gdzieś, w odległym krańcu Polski, w Łodzi, Kielcach czy Władysławowie, przypomni sobie o mnie i zapyta: dlaczego tak rzadko piszesz? Praca – odpowiadam, dużo pracy. I jest to prawda, chociaż nie cała. Oprócz pracy jest też dziwaczna, natrętna myśl. Myśl brzęcząca jak ten szerszeń cholerny, który gniazdo sobie jakieś uwił pod moim gzymsem. Ten, który codziennie wlatuje mi przez okno, a ja codziennie wyganiam go takim trzonkiem od młota do wyburzania ścian, który zawsze stoi u mnie przy drzwiach.

Żyjemy w postapokalipsie i nigdy nic nie wiadomo.

Na tym trzonku zrobiłem wygodną rękojeść owiniętą taśmą i jakby nim uderzyć to czaszka pęka.

Mam go, bo nigdy nic nie wiadomo.

Ostatnio ktoś złapał mi za klamkę i próbował wejść mi do mieszkania. Tak po prostu. W postapokalipsie powróciły widać złodziejskie zwyczaje sprzed 20 lat, które tak dobrze znam. Za klamkę łapie zwykle kobieta, mężczyzna czeka na schodach. Przyłapana powie, że powróżyć, albo że sprzedaje ubezpieczenia. Nieprzyłapana w trzy i pół sekundy przetrzepie kieszenie kurtek wiszących w przedpokoju, zgarnie kluczyki do samochodu i dowód rejestracyjny, bo te w polskich domach zwykle leżą tam właśnie.

Brałem prysznic akurat i zanim złapałem za jakieś gacie i za ten trzonek od młota do wyburzeń, ich już nie było. Tych złodziei. W sumie dobrze.

W sumie dobrze, bo nigdy nic nie wiadomo.

W postapokalipsie wróciły zwyczaje złodziejskie sprzed 20 lat, które tak dobrze pamiętam. Na bezczela, na chama. Do rządu wrócił na przykład Janusz Cieszyński, ten sam, który dał dużo naszych milionów handlarzowi bronią za respiratory, których nie ma. Ten sam, który negocjował zakup maseczek z instruktorem narciarstwa, znajomym rodziny Szumowskich. Też za miliony.

Kto to jeszcze pamięta? A ilu z tych, co pamiętają z nostalgią rozciera szczękę po ciosie, który padł wtedy i pozostawił na ścianie cztery zbrązowiałe kropelki krwi? Ilu z nas po prostu lubi, jak ktoś ich traktuje jak szmatę do podłogi?

Z ostatnich wiadomości, to oprócz powrotu Cieszyńskiego fajne jest też oświadczenie majątkowe tego grzechotnika w okularach. A raczej oświadczenie o części majątku, bo Mateusz przecież sporo przepisał na żonę (jak Szumowski, ten od Cieszyńskiego) i jawność publiczna spoko, ale jeśli chodzi o Morawieckiego to nie. Nie ujawni ile ma milionów i ile zgromadził w ciągu lat ostatnich.

– Jesteśmy gotowi w bardzo krótkim czasie uchwalić ustawę – mówił w maju 2019 prezes PiS Jarosław Kaczyński o przepisach o jawności majątków przepisanych na żony. Premier Mateusz Morawiecki obiecywał wtedy: – Jeżeli będzie taka regulacja, to zrobimy to z przyjemnością i natychmiast.

Z przyjemnością ujawni. I natychmiast. Tak powiedział.

Jest czerwiec 2021, a ustawa powstała, ale zablokował ją dziwnym trafem kolejny narciarz, Andrzej Duda. Jest czerwiec 2021, a wciąż nie wiadomo, jak bardzo upasł się rządzący nami grzechotnik w okularach. Za to chętnie składa te same deklaracje miłości i transparentności.

– Mogę tylko powtórzyć, że popieraliśmy ustawę o jawności majątku polityków, gdy była ona dyskutowana. I popieramy ją cały czas – zadeklarował Morawiecki chwilę temu, 4 czerwca 2021 r. w rozmowie z Faktem.

No on cały czas popiera jawność swojego majątku, który ciągle i wciąż jest niejawny. Czego nie rozumiecie?

Znów trzeba wam w pysk dać, bo nie rozumiecie?

Wy chyba to lubicie. Te kropelki cztery.

Lubicie, jak wam się pluje w twarz, lubicie, jak się was okrada i lubicie ten dreszczyk emocji. Da w mordę dziś czy nie?

– Wolność, po co wam wolność, macie przecież Interwizję, Eurowizję – śpiewa Kazik, a inny Mateusz – tym razem Kijowski – klaszcze w dłonie i buja się jak wtedy, gdy z magnetofonu parę lat wcześniej puszczał „Mury” Kaczmarskiego. Ten sam Mateusz, który z bycia przeciw władzy zrobił sobie sposób na darmowe pieniądze.

Ten Kaczmarski to też zresztą żonę napierdalał, dowiedziałem się o tym zbyt późno. Bo jak byłem szczeniakiem to też się bujałem i kiwałem i śpiewałem, choć nie umiem.

Krwi kropelki na ścianie.

Raz, dwa, trzy, cztery.

My, Polacy, to lubimy po prostu dostać po ryju. Wieszczowie narodowi, premierzy rozmaici, idole, jedyne opcje wyboru: oni wszyscy nas w ten pysk biją, a potem nam w niego plują.

Ale Morawiecki jest za jawnością swojego niejawnego majątku – pamiętajmy. Taki dobry to pan.

Po co wam wolność, macie przecież telewizję.

Ten Kazik to też zwariował już dawno i wam w ten ryj pluje.

Bo nigdy nie wiadomo, co się zdarzy.

Na przykład, nie wiadomo nigdy kto akurat zwariuje i okaże się foliarzem wierzącym w jaszczury z kosmosu i w to, że jedna rasa ważniejsza jest od drugiej, a rasowa segregacja i strzelanie do ludzi to całkiem spoko pomysł na życie.

Ten facet, przy którego piosenkach zakochiwałaś się pod namiotem w roku 1991, ten sam, co śpiewał ci w głowie „Spalam się”, ten sam, który w 1995 oburzał się, że „Łysy jedzie do Moskwy”, który bawił w „12 groszy” i wzruszał cię piosenkami Bertolda Brechta, ten sam Kazik dziś znów dał ci w pysk.

W 1995 wydał on piosenkę pt. „Szur, szur, szur” i być może było to ostrzeżenie. Że szur.

Ten Kazik ostatnio wysrał z siebie „oświadczenie”. Czasy są takie, że każdy oświadcza coś. Albo jego osoba. Osoba Morawieckiego oświadcza od trzech lat, że jest za pełną jawnością swojego niejawnego majątku. A Kazik oświadcza, że swoim umysłowym stanem przypomina Andrzeja Dudę.

Tak, jak pan Żulczyk powiedział.

Kazik Staszewski oświadczył w oświadczeniu oficjalnym, że w pandemii i postapokalipsie ograniczenia dla nieszczepionych na koncertach to apartheid.

I że on i jego koledzy „apartheidowi mówią zdecydowanie NIE”.

Szur, szur, szur.

No szur, co zrobisz.

W chwili, gdy piszę te słowa na COVID-19 umarło w Polsce 74 515 osób.

To więcej niż co trzeci mieszkaniec Kielc, gdzie kiedyś miałem przyjemność być na koncercie Kazika. Moja koleżanka wtedy organizowała, juwenalia były.

Przyjechał dwie godziny po czasie, najebany tak, że praktycznie nie mógł wyjść z busa. Położyłem go wtedy w akademiku na wersalce. Jego koledzy robili wszystko, by wstał. Po kolejnej godzinie udało mu się wytoczyć na scenę, ale występ był tak dobry jak Marek Suski.

Dziś Kazik mówi NIE apartheidowi. Bo system, który głosi, że czarnych trzeba odseparować od białych, zabijać ich jak zwierzęta i ustanowić dominację białej rasy to dokładnie to samo, co pandemiczne limity na koncertach starego szura.

Szur, szur, szur. Wszyscy artyści to prostytutki.

To strasznie zabawne, bo Kazik swoimi wypowiedziami popierał przecież faceta, który w imię apartheidu zabijał. Sam o tym opowiedział.

kazik apartheid janusz waluś

Kazik niejednokrotnie występował w koszulce sławiącej II wojnę burską. Czyli kolonialne walki, które – w sporym skrócie – zaowocowały apartheidem. Sam powiedział w wywiadzie WP, że Janusz Waluś, morderca Chrisa Haniego, powinien być ułaskawiony i uwolniony.

Neonazista Janusz Waluś to Polak z Zakopanego, który w RPA zamordował człowieka, bo nie lubił jak ktoś jest czarny. A lubił za to, jak asfalt leży na swoim miejscu.

Janusz Waluś to członek neonazistowskiej, terrorystycznej organizacji Afrikaner Weerstandsbeweging, która za symbol przyjęła sobie lekko zmienioną swastykę i hitlerowskiego orła, jak to mówią u nas: wronę.

I takiego hitlerowca broni pan Kazimierz.

Taki apartheid – z zabijaniem czarnych przez nazistów – Kazik chyba zdaje się lubić (choć oficjalnie mówi, że nie). Nie lubi chyba z kolei medycyny i tego, żebyśmy na przykład nie umierali i zyskali odporność populacyjną i przestali żyć w postapokalipsie.

To tak jak Edyta Górniak, która wierzy w to, że po botoksie jej twarz wygląda atrakcyjnie, że Reptilianie rządzą światem, że UFO, że wszechświatowy spisek Billa Gatesa, wierzy w zaplanowaną depopulację za pomocą medycyny i w energię z kosmosu.

KIedyś, dawno, przed apokalipsą lubiłem oglądać w internecie filmy Marka Podleckiego. Człowieka, który uważał, że Parchy Z Kosmosu (no skąd ten termin, ciekawe) najechały Ziemię i mordują ludzi strzelając im z telefonów komórkowych w odbyt w komunikacji miejskiej. Marek Podlecki konstruował też deparchatory mające uchronić Tych Którzy Mają Otwarte Umysły przed nagłą, odbytową śmiercią.

A deparchator wygląda tak:

Deparchator, Marek Podlecki

Marek Podlecki zmarł przed epidemią i bardzo tego żałuję. Być może gdyby nie to, Agnieszka Gozdyra zaprosiłaby go dziś do Polsatu, by opowiedział, dlaczego wirus jest nieszkodliwy, albo w ogóle go nie ma i dlaczego, jak radzi pan Kazimierz, należy wypuszczać hitlerowców-rasistów z więzień.

Górniak, Kazik, Podlecki i te wszystkie pojeby z Konfederacji (Jebać PiS i Konfederację – pamiętamy).

Podobnie jak oni myśli co czwarty Polak.

Tak, co czwarty z nas jest debilem.

Raz, dwa, trzy, cztery. Co czwarta kropelka jest tą zjebaną.

Co czwarty z nas boi się szczepionek, bo w strzykawce czai się autyzm i Bill Gates. Co czwarty z nas nie umie czytać, nie umie myśleć, nie rozumie nauki, za to wierzy w rzeczy, których nie ma. Jak na przykład w jawność majątkową Morawieckiego i że jaszczur z kosmosu wywołał wirusa, by wstrzyknąć ci czpia. I na mordzie wprawdzie nie chce nosić szmaty, ale chętnie nadstawia ją do bicia, bo igły się boi.

Powiedz, co czwarty Polaku, po chuj jaszczur z planety XBG’fghjde-7 konstruuje niezwykle skomplikowany spisek, by akurat ciebie kontrolować? Po co ten spisek? Tak całemu wszechświatowi zależy akurat na kontroli nad tobą? Po co? Żeby wreszcie ten jaszczur mógł cię zmusić, byś umył tyłek i przestał śmierdzieć w autobusie linii 187?!

Co czwarty z nas.

Co czwarty. Kurwa mać.

Żyjemy w postaopkalipsie, a ja przy drzwiach mam trzonek od młota do wyburzania ścian. Czy tak powinien funkcjonować normalny człowiek?

Być może dlatego piszę ostatnio trochę mniej. Być może irytuje mnie, że i tak ponownie zagłosujecie na Mateusza, że będziecie słuchać „szur, szur, szur” Kazika w duecie z Edytą Górniak. Że bardziej niż śmierć rodaków z zapadniętymi płucami interesuje was jakiś debil na Eurowizji i żeby kiełbasę z grilla wreszcie zjeść.

Pysk kiełbasą napchać, a potem w ten pysk dać sobie pluć i do bicia go nadstawiać.

Zapomnieliście już, że 75 tysięcy Polaków rozkłada się i gnije, bo Mateusz z Januszem i ministrem Szumowskim kupowali nieistniejący respirator od handlarza bronią.

Zapominacie, że te 75 tysięcy gnijących trupów to nie tylko Mateusza, ale i wasza zasługa. Co czwartego z was. Bo co czwarty z was woli wierzyć w jaszczurki z kosmosu niż wziąć kurwa szczepionkę i zyskać odporność stadną na to cholerstwo.

Wy chyba polubiliście tę epidemię, co?

Po co wam wolność, macie przecież telewizję i cztery krople krwi na ścianie.

Żyjemy w postapokalipsie, kochani i jedna rzecz w tym jest ważna.

W postapokalipsie wszystko może być już tylko gorsze.


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.


26 Responses

  1. kazik nie stwierdził że chce grać na koncertach gdzie nie ma obostrzeń sanitarnych, tylko że nie chce grać na koncertach, które są tylko dla zaszczepionych. tak mała różnica.

    1. To tylko szczególna wersja ograniczeń sanitarnych także dajmy spokój tym bredniom.
      Kazik, nasz trzeci Narodowy Wieszcz i drugi Bard niech spierdala. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego te bełkotliwe teksty i utykająca muza odniosła aż taki poklask.

  2. Jeśli nadal wierzysz, że szczepienie to lek na wszelkie covidowe zło, obejrzyj poniższy film. ps. pan po lewej w krawacie jest twórcą technologii mRNA, którą się nam obecnie wciska na siłę.

    1. Abstrahując od kwestii, czy jedną osobę można nazwać „odkrywcą szczepionki mRNA”, twierdzenia o cytotoksyczności samego białka spike nie mają żadnego potwierdzenia w faktach. Filmik z YT (nawet bez żółtych napisów) to słaby dowód.

  3. Był czas, Autorze, że lubiłem Twoje teksty za zdrowy rozsądek i trzeźwe podejście do rzeczywistości. Nawet Patronami czasem rzuciłem bo dobre dziennikarstwo cenię. Ale od czasu wybuchu pandemii totalnie odjechałeś. Co takiego zrobiło Ci to społeczeństwo, że tak go nienawidzisz? Ludzie mają siedzieć w domach i od tego wariować, nosić na gębie kagańce, przez które nie można normalnie wyrazić emocji wobec drugiego człowieka bo Ty tak robisz i masz w dupie, że komuś rozwala to psychikę? A może sprawia Ci to jakąś perwersyjną, sadystyczną satysfakcję? Tak Ci źle, że chcesz żeby wszyscy cierpieli jak Ty? Nie musisz odpowiadać, po prostu to przemyśl.
    A z Kazikiem i szczepionkami to dopiero pojechałeś. Wstęp jak z brukowca, sugeruje że Kazik nawrócił się na neonazizm przynajmniej. Chwała Ci, że wrzuciłeś chociaż link do wywiadu, w którym jasno widać, że jego wypowiedź o ułaskawieniu Walusia jest wyrwana z kontekstu. Twój stosunek do przeciwników obowiązkowych szczepień to też niezła jazda: Jak ktoś jest sceptyczny, to od razu foliarz, płaskoziemca i nazista? A co, jeśli sam się nie szczepię bo widzę niewiele korzyści? Nie dość, że po szczepieniu wciąż można się zarazić i chorować ciężko (a znam takie przypadki) to już słychać głosy, że wirus mutuje tak szybko, że za chwilę potrzebne będą trzecia, czwarta i kolejne dawki. I co wtedy powiesz? Że to wina egoistów, którzy zaszczepić się nie chcieli? Przy całej Twojej niechęci do PiS i ich propagandy zacząłeś, być może nieświadomie, stosować ich metody: Hejtujesz każdego, kto nie podziela Twojej covidowej ortodoksji i szczujesz. A co, jeśli się mylisz? Jeśli Szwedzi, czy gubernatorzy niektórych stanów w USA mieli rację, że zamykanie gospodarki, wszelkie ograniczenia na dłuższą metę nic nie dają, a nawet przynoszą więcej szkód niż pożytku? Bo taki właśnie obraz postpandemicznej rzeczywistości się wyłania, powoli ale nieubłaganie. Jak sam zauważyłeś, pandemia jest bardzo wygodna dla rządzących, ale wiesz czemu? Bo zastraszone społeczeństwo przełknie wszystko i PiS może umacniać swoją władzę przy minimalnym oporze aby nie oddać jej już nigdy. I niestety, tacy jak Ty przykładają do tego rękę. Wyjdź czasem do ludzi, tych bez masek i pogadaj jak z człowiekiem, to może optyka Ci się zmieni, bo mam wrażenie, że zamknąłeś się w wygodnej i bezpiecznej bańce i oderwałeś od rzeczywistości.

    1. Jakże słuszny komentarz. Pogratulować mi tylko zostaje trzeźwego i normalnego spojrzenia, którego ?Borsukowi brakuje już bardzo. Pewnie z racji zamknięcia na tak f\długi czas. Zbzikował kompletnie, mówiąc inaczej.

    2. Doskonały komentarz. Pełen przenośni, pytań retorycznych, znaków zapytania do nas wszystkich, do ludzi, do ludzkości. Emocje wyrzucane, jak z kałacha. Mocne, klarowne, jednoznaczne.

      Tylko, że nie.

      Jeśli pisze Pan tak emocjonalny komentarz i nie kończy go Pan w stylu: „te cztery puszki fasoli i trzy konserwy z mielonką (które udało mi się ocalić) będą nam musiały – kochanie – wystarczyć na całą III wojnę”, to poczytuję to, jako foliarsko-hejterski tekst i nic więcej. Jeśli dodatkowo ganisz Pan autora podając slogany, zamiast researchu, to sam jesteś Pan frustratem i z tej frustracji czyni Pan przeniesienie – zjawisko opisane w psychologii (link:https://pl.wikipedia.org/wiki/Przeniesienie_(psychologia) i nic więcej.

      W swojej najlepszej w karierze piosence Jared Leto wpierw śpiewa „What od I wanna to break”, a dopiero potem: „What od I wanna to fight” (link: https://youtu.be/8yvGCAvOAfM).

      Wałcz Pan dalej: hejtem, krzykiem, pogardą. Zaprowadzi to Pana dokładnie tam, gdzie ja nie chcę się znaleźć.

      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.

      1. No, piękny wywód ale zakończony jakże przewidywalnym wnioskiem, że nie warto ze mną dyskutować bom sfrustrowany foliarz. To bardzo wygodne, przyjmujemy za pewnik, że „ja wiem lepiej”, oceniamy, na koniec rzucamy jakąś inwektywę i wracamy do swojej ciepłej bańki, która daje nam poczucie bezpieczeństwa. Ale czas pokaże kto ma rację, już niedługo.
        Odnośnie emocji, danych i tak dalej, to chyba nie miejsce na akademickie dyskusje z cytatami z prac i linkami do publikacji. Takie można toczyć gdzieś indziej, a mój komentarz ma skłonić do rozważań, nic ponadto.

        1. Wywód.. wnioskiem.. pewnik.. inwektywę.

          Taki rozkład komentarza rozmówcy, meta-komentarz, meta-słowa, dziękujemy za ten rozpis na czynniki pierwsze i zafundowanie sobie ulgi nazywaniem oczywistości, które to nazywanie niczego nie wnosi. Link do artykułu o „przeniesieniu” – na jakim świecie uczestnik dyskusji karci drugiego jak uczniaka, mówiąc „nie wklejaj mi tu linków i nie rób rozprawy akademickiej”? Ano na takim, do którego nie chcemy należeć, dlatego czytamy nienawiść.

          „Chcę skłonić do myślenia”, „Przemyśl to” – spoiler alert: działa jak płachta na byka i skłania do wielu rzeczy, ale na pewno nie refleksji.

          I chcę być miła i dobra i nie będę przeklinać i bardzo się staram. Ale kurwa w dupie mam te lęki ludzi którzy w poważaniu mają naukę, naukowe fakty, i których życie jest tak z dupy, że z nudów ubarwiają je teoriami spiskowymi. Nie, nie wyjdę do ludzi bez maseczek by zapytać o ich obawy, bo je kurwa znam na pamięć. Miewam ataki astmatycznego kaszlu i problemy z oddychaniem, a maseczkę noszę wszędzie gdzie zwiększa się zagęszczenie ludzi i zmniejsza dystans między nimi. Mimo że jestem zaszczepiona. I mimo że obecnie prawo zasłaniania twarzy nie nakazuję. „Szmata”, „kaganiec” – nie proszę państwa, to jest maseczka chirurgiczna, w której mimo moich dolegliwości, oddycham bez najmniejszych problemów i tej ściemy o problemach z oddychaniem już nie mogę słuchać. Zwolnione z maseczek słusznie są osoby z zaświadczeniem od psychologa, psychiatry, bo doświadczyły aktów przemocy z kneblowaniem i byłoby gwałtem na ich zdrowiu psychicznym stwarzać sytuacje przywołujące te wspomnienia.

          Rozwalanie psychiki uniemożliwieniem wyrażania emocji? Po pierwsze – „oczy są zwierciadłem duszy”, po drugie – komunikacja werbalna pomaga, po trzecie – soczyste przekleństwa w stronę osób takich jak ja, potępiających w pandemii wolność wyboru, można rzucić mając maseczkę na twarzy. Ot uwalnianie emocji.

          Gdyby ludzkość zamknęła się w domach na dwa/ kilka tygodni, ludzie trzymali się zasad i siedzieli na dupie, nie trwałoby to półtora roku. To przez tych „z włączonym myśleniem” mamy nowe mutacje wirusa.
          A trzeba będzie wziąć kolejne dawki szczepionki, to chuj, weźmie się trzecią, czwartą, piątą! Więcej syfu jest w fast foodach, na które rzucają się ci tak obawiający się o swoje zdrowie szury (szurzy? szurowie?).

          Uff, chyba udało mi się ani razu nie przeklnąć.

    3. łełełeeee, ja nie kcem nosić kagańca na buziulceee, ja nie potrafiem wyramzić emocjiii

      jedyne czego wymagało od ciebie społeczeństwo, to mycia rąk, nie wpieprzania się drugiemu człowiekowi na plecy, jak stoisz w kolejce do kasy w biedronce, kichania w łokieć i zasłaniania twarzy maską, która nie utrudnia oddychania nikomu, kto już nie stoi jedną nogą w grobie od wdychania azbestu i papierosków bez akcyzy. ale nie, JA!!!!!!!! siem duszem, JA!!!!!!!! zdrowy rosły byk, który będzie pierwszy bronił najukochańszej ojczyzny jak już ten mityczny wróg się pojawi (wybierz dowolny: arab/rusek/el giebete/wpisz własny ______ ), JA!!!!!!!!!! będę udawał, że maska różni się czymś od szalika mojej ulubionej drużyny piłki kopanej i nie da się w niej oddychać. Bo nie chce mi się zrozumieć różnicy między wirusem roznoszącym się drogą powietrzną, a drogą kropelkową. Bo nigdy nie zapominam telefonu i portfela, ale za chuja nie potrafię zapamiętać, że mam wziąć jeszcze maskę. Bo potencjalne ustrzeżenie bliźniego od choroby/kalectwa/śmierci wymagałoby ode mnie minimum wysiłku, a minimum to zbyt wiele. masz ochotę pooglądać wyrażone emocje, to patrz: pierdolę ciebie i twoją kaprawą nieoprawioną w kaganiec gębę. tak jak ty, grubo ponad połowa ludzi na świecie ma empatię kończącą się na czubku swojego chuja. wstyd mi za ciebie. ALE, wiesz za kogo wstyd mi bardziej? za siebie jest mi wstyd.

      wstyd mi za siebie, bo mimo anielskiej cierpliwości i unikania wszelakich komentarzy w internecie w końcu wysrywam z siebie wkurwienie tutaj. moje darcie ryja w żaden sposób w niczym nie pomoże, pogarda i obelgi nie przekonają cię do nawet okazjonalnego myślenia o innych, nic kurwa się nie zmieni. nie dziwię się, że borsuka już chuj trafia, bo ile można próbować zachować jakikolwiek rozsądek, rozmawiać z ludźmi, starać się zrozumieć ich punkt widzenia, zachowywać kulturę, kiedy wszystko nieuchronnie idzie ku spierdoleniu. Zakon rycerzy Krystyny Pawłowicz szuka tylko tęczowego wroga ojczyzny do spuszczenia kontrolnego wpierdolu, lewicowi maści wszelkiej też chcą częściej bić po ryju niż rozmawiać o czymkolwiek, bogaci kradną więcej i na nowe sposoby, gotuję się od 30 stopni w pokoju, a wszystko to bez znaczenia. drugi człowiek nic dla nikogo nie znaczy – ot, kolejny debil na mojej drodze. umrze to umrze, chuj, trudno. spotkało go nieszczęście? chuj, dobrze, że nie mnie. uważa, że należy mu się szacunek i nie-zbieranie-wpierdolu za to, że istnieje? kurwa, co za frajer.

      nie ma ładnej pointy na koniec, idę dalej nie wpierdalać się w komentarze i starać się mieć zrozumienie dla drugiego człowieka. bardziej już chyba dla samej sztuki niż dla jakiegokolwiek efektu. miłego końca świata, kochani, mówcie dzień dobry sąsiadom i odliczajcie dni aż w tvp w końcu dadzą przyzwolenie na zapierdolenie ludzi o poglądach niezgodnych z linią partii.

  4. Odjechałeś mocno już tym tekstem. Wcale nie dlatego, że część ludzi uważasz za debili, tylko dlatego, że sam do debili się zaliczasz, z tym młotkiem choćby. Szur, szur, szur…

    1. W rzeczy samej milordzie. Autor tej strony to debil i ignorant do potęgi n-tej, przy n dążącym do nieskończoności.

  5. Widzisz Borsuk musisz być jak Hołownia wspòłpracować dla dobra Polski, nie zauważać patologii i żylbyś jak horała z CPK. A Ty analizujesz drążysz krytykujesz..nie chwalisz specjalistów i ekspertów. Oj nieładnie Borsuk nieładnie

  6. W punkt.
    Sam obracam się w branży muzycznej i cały rok stagnacji spowodował, że wielu moich znajomych muzyków marzy już za normalnością i graniem koncertów na których to przecież zarabiają na życie, wielu moich znajomych muzyków chwali się na FB, że właśnie są po szczepieniu. Wyrażając w ten sposób poparcie dla akcji szczepień i mówieniu głośno mam już dosyć (wielu z nich podpisuje zdjęcia w stylu ‚krok ku normalności’) dla gości którzy od roku nie zarabiają na życie to bardzo ważne. I nagle wchodzi Kazik cały na biało, widocznie Kazikowi wcale nie jest aż tak źle w trakcie tej pandemii. Ten sam Kazik antysystemowy powiedział kiedyś, że PiS wcale nie jest taki straszny (czy jakoś tak nie chce mi się szukać źródła).
    Zaszczepmy się jak najszybciej, wróćmy do normalności, a kto nie chce to niestety jego strata nawet jeżeli będzie to porównanie do apartheidu.
    O Mateuszku i Szumowskim nie piszę, bo szkoda mi na nich już słów.
    Do poczytania!

  7. Dobrze, że mniej piszesz. Poczytaj swoje stare teksty i na końcu ten, być może zauważysz jak bardzo się zmieniłeś. Jaki jad sączysz. Jeśli serio masz pałę przy drzwiach to samo tłumaczy, że coś Ci w głowie jebło. Szkoda, dobrze się zapowiadałeś, a tu NIENAWISC zasłużyła w końcu na swoją domenę. Na koniec, bo jestem bardzo ciekawy, czy Ty w ogóle masz jakieś swoje ideały, idoli, coś i kogoś w co wierzysz, komu ufasz? Czy osuwasz się w ciemność i pierdolisz wszystko i wszystkich, bo na każdego coś się znajdzie? Swoją drogą zaszczepieni nadal roznoszą i mogą zarażać to jak to jest, że koncerty mają być według Ciebie tylko dla nich?

    1. Pieprzysz,zaszczepieni niczego nie roznosza.Takie sa fakty.Bardzo dobry post,prawdziwy.

  8. Ofiary mają znaczenie dla społeczeństwa. To nasza rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy z pracy. To ludzie, którymi się otaczamy, gdyż dzięki nim nasze życie zyskuje głębszy wymiar i jest lepsze.

  9. Ludzi trzeba edukować, nie zmuszać.I większy nacisk, tym większy odpór.Polacy są przekorni.Informacje o zgonach po szczepionkach też nie pomagają.

  10. Wiele racji masz. Oprócz, w pewnym sensie, tej z pandemią. 75 tysięcy, mówisz? Zgoda. Tyle ofiar mamy.
    Ale choćby miało ich być i dziesięciokrotnie więcej – w najmniejszym stopniu nie uzasadnia to wprowadzania ogólnoświatowych restrykcji na, obecnie już, półtora roku. Bo jest to drobny ułamek procenta. Niemający żadnego znaczenia dla społeczeństwa jako całości.
    I choćby tych ofiar były setki tysięcy w Polsce, a setki milionów na świecie – nie uzasadnia to ograniczania wolności przez długie miesiące dziesiątkom milionów/miliardom.
    Po prostu nie.
    Życie żadnego człowieka nie jest tego warte. I milionów ludzi – tak samo.
    Czy oni będą żyć, czy nie – świat wciąż będzie taki sam. A przez restrykcje – został poważnie zaburzony, jeśli nie w wielu sprawach zniszczony, na długie lata.
    Bo decydenci spanikowali. Pod presją społeczeństw, w których 4 osoby na 5 jest – nazwijmy to wprost – głupie. I nie potrafi myśleć o niczym więcej, niż własne bezwartościowe żyćko.
    A mądry przywódca powiedziałby – owszem, mamy pandemię. Owszem, niektórzy z nas jej nie przeżyją. Ale musimy żyć normalnie.

    1. Oj… „Życie żadnego człowieka nie jest tego warte. I milionów ludzi – tak samo”. Oj…

    2. 75 tysięcy było przy zastosowaniu restrykcji. Bez tego mogło być duuużo więcej. Zwłaszcza, że nasza skrajnie niedofinansowana służba zdrowia niemal na pewno kompletnie by się już rozłożyła, więc masowo umieraliby też pacjenci niecovidowi.

Dodaj komentarz