Media Polityka Życie

Feministki i marsz rasistów, czyli zabawa na dwa baty

Janusz Rudnicki, Szczuka i Marsz Niepodległości

Trochę się kurde pozmieniało. Kiedyś nazwanie kobiety „kurwą” było nieładne, dziś sympatyczne jest i wesołe. Kiedyś faszystami się gardziło, dziś ich kretynizm nazywa się „odmiennym poglądem”. Uwaga! Tekst zawiera historię o braniu publicystki na dwa baty, za co z góry przepraszam.

Zacznijmy może od „kurew”, a debili zostawmy na dalszą część tekstu. Usłyszałem ostatnio o aferze z pisarzem Januszem Rudnickim, który łaskaw był nazwać obce sobie kobiety „kurwami”. Dziennikarka „Wysokich Obcasów” Anna Śmigulec opisała przygodę lingwistyczną, jaką miała w towarzystwie pana pisarza.

– Rok temu miałam wywiad ze znanym pisarzem, którego podziwiam od dawna. W wywiadzie był błyskotliwy i ujmujący, cieszyłam się, że go wreszcie poznałam. Odprowadził mnie kawałek, okazało się, że lubimy tę samą kawiarnię nieopodal. Ja szłam do niej od razu, on rzucił, że może wpadnie tam potem, z kolegą. Rzeczywiście, z godzinę później, kiedy siedziałam już z koleżanką, reporterką, dołączył do naszego stolika. Rozmawiamy miło, kafejka pełna ludzi, aż tu nagle w drzwiach pojawia się ów kolega, a pisarz woła do niego: „Chodź, kurwy już są!”. Zamurowało mnie. Nie zrobiłam nic, choć na co dzień jestem asertywna i reaguję, gdy komuś dzieje się krzywda – opowiedziała dziennikarka zainspirowana akcją #metoo, podczas której kobiety dzielą się opowieściami o molestowaniu seksualnym.

No i się – słuchajcie – zaczęło. Prawa strona internetu, a zwłaszcza ta seksistowska z wąsami okraszonymi kawałkami kiełbasy, aż podskoczyła z radości. Oho! Na tej wrażliwej lewicy też molestują! – zakrzyknięto.

No molestują, molestują. Przypomnę moją ulubioną historię molestowania seksualnego, którą swego czasu śledziłem tak, jak polska gospodyni domowa śledzi losy rodziny Lubiczów w „Klanie”. Przypomnę, jak (świetny skądinąd!) pisarz Ignacy Karpowicz opowiedział, że molestowała go pisarka i feministka Kinga Dunin. Ale wtedy nie było jeszcze akcji #metoo, a w dodatku to baba wskoczyła na chłopa, a nie odwrotnie, więc wszyscy skupili się tylko na praniu brudów. W tle były jakieś nieoddane długi i sympatyczne hasła „maskotka seksualna” oraz „chłopaczek do łóżka”.

Dziś już nikt o tym nie pamięta, ale ja zachowałem w pamięci zwrot równie brzydki, jak „kurwa”. Ten zwrot to „relatywizm moralny”.

Wtedy też, przy okazji Kingi Dunin i Ignacego Karpowicza, kanapowe i medialne środowisko „feministek” wzięło stronę molestanta. Molestantki.

Bo źdźbło w oku bliźniego swego widzisz, a belki w dupie swojej nie dostrzegasz, jak uczy Pismo. No dobra, tam akurat nie ma nic o dupie, ale jakieś pismo na pewno tak mówi.

Teraz też, przy okazji pisarza Rudnickiego, odezwały się tuzy współczesnego feminizmu. I na wyścigi zaczęły bronić pana literata.

Dlaczego? Bo to kolega jest.

Gdy trzy lata temu inny pisarz, Rafał Ziemkiewicz, zwierzył się, że wykorzystuje seksualnie pijane kobiety, na jego łysiejącą głowę wylał się (słusznie!) potok pomyj. Ale Ziemkiewicz kolegą nie jest, jak Rudnicki i wódki po lewej stronie się z nim nie pija.

Więc (zdania nie zaczyna się od więc) zaczęło się tłumaczenie kolegi, a przy okazji deprecjonowanie dziennikarki, która zachęcona akcją #metoo pomyślała głupio, że historią może się podzielić.

Samozwańcza guru feminizmu Kazimiera Szczuka szybko pospieszyła na pomoc nierozsądnej kobiecinie. I wytłumaczyła. Ta historia „jest głupia do łez”, a dziennikarka „robi z siebie ofiarę” i „ośmiesza ideę dzielenia się opowieściami o molestowaniu”.

Bo wiecie, rozumiecie – są opowieści dobre i złe. Ta kobieta NIESŁUSZNIE poczuła się źle, gdy pisarz nazwał ją kurwą. Ona szkodzi akcji, bo rozumiecie, tam można mówić tylko o molestowaniu przez facetów, których NIE LUBIMY. Jak kogoś lubimy, to jest on ekscentrycznym Januszkiem, a głupia baba robi z siebie ofiarę.

Szybko do Kazi dołączyła Magda Żakowska opowiadając w obronie pisarza, że pisarz chciał ją brać z kolegą na dwa baty i hehe ubaw po pachy.

Pani Kaziu, pani Magdo, pozwólcie, że wam wytłumaczę.

Nie znamy się, ale ja też bywam takim rubasznym koleżką, jak wasz Januszek. Wprawdzie nieczęsto biorę publicystki i feministki na dwa baty, ale chyba wiem o co chodzi. Mam na przykład kumpla, do którego zdarza mi się powiedzieć „spierdalaj chuju”. I lubimy się i rozumiemy, że to taki towarzyski żargon. Ale gdybym powiedział do pani Kazi, lub pani Magdy „spierdalaj kurwo” to jednak chyba poczułyby się panie nieco dziwnie.

Pani Magdo, gdybym poinformował panią, że – cytuję pisarza Rudnickiego – jak da mi pani dupy, to dam pani parę łyków piwa, miałaby pani prawo poczuć się – delikatnie mówiąc – nieswojo. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że jestem podobno od panów Rudnickiego i Ziemkiewicza troszeczkę przystojniejszy.

Dlaczego pani Magdo i pani Kaziu miałybyście prawo poczuć się w takiej sytuacji chujowo (pozostając w januszkowej retoryce)?

Bo się kurwa nie znamy.

I zamiast zamknąć swoje twarzyczki zachowujecie się drogie panie, jak wszyscy ci Sklepowicze i inne dna intelektualne obwiniając kobietę za to, że poczuła się źle po chamskim tekście faceta. Bo z nim sobie (hehe, pani Magdo!) parę łyków piwa pijecie, a z nią nie.

Popełniacie grzech ciężki w postaci relatywizmu moralnego i stawiacie się w tym samym szeregu co minister Błaszczak i inne pokraki z rasistowskiego marszu, który was skądinąd tak oburza.

Ale że nieadekwatne porównanie? Już pokazuję i objaśniam.

Od lat marsz niepodległości 11 listopada jest przez tak zwaną prawą stronę opisywany, jako marsz „zwykłych rodzin z dziećmi”. I umówmy się, pośród tych 50-60 tysięcy ludzi są też te zwykłe rodziny. I pewnie jest ich więcej niż brunatnych chłopców onanizujących się sekretnie do pożółkłych zdjęć Heinricha Himmlera. Ale to właśnie te sfrustrowane chłopaczki z ONR wyposażone w mentalną stulejkę i pospolici stadionowi chuligani stali się wizytówką tego marszu.

Moim zdaniem marsz z ich udziałem słusznie potępiany jest w mediach, bo ja nie maszerowałbym w towarzystwie tych idiotów, tak jak nie maszeruję obok Donka Tuska, Grzesia Schetyny i Ryśka Petru. To kwestia legitymizowania ich poglądów swoją obecnością.

Ale to ja.

Za to wszelkie Błaszczaki i całe inne tałatajstwo, którego nazwisk nie chce mi się pamiętać, są na ten rasizm i faszyzm ślepe tak samo, jak pani Kazia i pani Magda mają zaburzenia wzroku w towarzystwie pisarza Rudnickiego.

Na marszu, jak w środowisku literatów, też padło słowo „kurwa” skierowane do kobiety. Podobno „siadaj, kurwo” krzyknął policjant do dziewczyny, która chciała zaprotestować przeciwko tej całej „białej Europie” z mokrego snu idioty.

Pani Kaziu, pani Magdo – co powiecie o tym policjancie? Może to nie jest kutas w mundurze, tylko sympatyczny i ekscentryczny sowizdrzał pokroju pisarza Rudnickiego?

Na temat “siadaj, kurwo” zdążyło już się zresztą wypowiedzieć szefostwo polskiej policji. Otóż – trzymajcie się krzeseł – według przytłustych komendantów chodziło o “siadaj, Kulson” skierowane do aspiranta Mateusza. Szkoda, że pan Rudnicki z panią Kazią i panią Magdą aspiranta Kulsona nie poznali i z nim piwa nie pijali, bo mogliby tłumaczyć się w równie głupi sposób. To byłoby jeszcze bardziej zabawne, a ja przecież lubię się śmiać.

Pani Kaziu, pani Magdo jesteście ślepe, tak jak ślepe są Błaszczaki i polska policja, która nie widzi Kulsonów, nie widzi transparentów „Europa tylko biała”, „Módlmy się o islamski holocaust”. Wy nic złego w “kurwie” nie widzicie, oni nie widzą krzyży celtyckich i jawnych faszystów i terrorystów pokroju Roberto Fiore zaproszonych na marsz, jako goście honorowi.

Faszysta i terrorysta to w tym przypadku nie metafora, a definicja. Pan Roberto z dumą nazywa się faszystą i był członkiem organizacji terrorystycznej Nuclei Armati Rivoluzionari, odpowiedzialnej za zamach na dworcu w Bolonii w 1980 roku. Koledzy pana Fiore zamordowali wtedy 85 osób i krwawymi literami zapisali się na liście największych zamachów terrorystycznych w Europie. Za terroryzm pan Fiore został zresztą prawomocnie skazany.

Poniżej lista ofiar, które zostały zamordowane 2 sierpnia 1980 roku o godzinie 10:25 przez przyjaciół honorowego gościa marszu niepodległości. A.D. 2017. Najmłodsza ofiara miała tylko trzy lata.

Hej, normalna polska rodzino z dziećmi. Popatrz na te nazwiska i zastanów się w czyim towarzystwie świętowałaś niepodległość.

Ale Błaszczaki tego nie widzą. I to też nie jest metafora. Pan minister naprawdę był łaskaw stwierdzić, że „nie widział” tego wszystkiego.

Relatywizm moralny to grzech ciężki, powiadam. Błaszczaki będą tracić wzrok na marszach niepodległości, tak samo, jak Ryśki i Grześki stają się niewidomi na marszach opozycji, które prowadzi  morderca Jerzy Nasierowski.

Pani Kaziu, pani Magdo, panie Błaszczaku, normalna rodzino z dziećmi maszerująca pośród faszystów. Ktoś mi kiedyś powiedział, że najtrudniej siedzieć okrakiem na płocie, bo wtedy dostaje się po łbie od obu stron. Ale, mili państwo, na tym płocie można przynajmniej zachować odrobinę rozumu i godności człowieka.

Czego sobie i wam życzę.

27 Responses

  1. Ok to i ja dodam, a co. Celnie i jak trza. Dzieki!
    Ps. Jestes moze kims od ekipy ld 50? Bo wiesz takie skojarzenie warszawka, big korpo, punk i inteligentne trafiajace w punkt komentarze…

  2. No i śmieszno-smutne podsumowanie:

    – Ziomyyyy, słyszałem zajebistą piosenkę o żołnierzach wyklętych, w sam raz na święto!!!!
    – Dawaj Stefan!
    – Wyyyklętyyyy powstań luduu ziemiii…..

  3. Szanowny Borsuku,
    Czytuję Cię od jakiegoś czasu i pozwolę sobie na drobny komentarz, a nawet dwa. Na marginesie zasadniczej tezy, z którą się zgadzam.
    1. Może wyjdę na jakiegoś aktywistę peowsko-nowoczesnego, ale kiedy pisze o tym, że nie idziesz pod ramię z Tuskiem, Schetyną i Petru by ich nie legitymizować i zestawiasz to, ze zwykłymi rodzinami, które szły ramię w ramię z chłopaczkami z ONR i ich relatywnymi moralnie transparentami, które można przecież różnie interpretować to czuję się cokolwiek zagubiony. Mimo wszelkich moich pretensji do panów Tuska i Schetyny za ich osiem lat rządów oraz mojego krytycznego stosunku do pana Petru, z przyczyn oczywistych, uważam zestawianie ich z oenerowcami za niesprawiedliwe. Nie słyszałem by pan Tusk i pozostali kiedykolwiek dawali wyraz poglądom tak jednoznacznie obrzydliwym, jak rasizm i nacjonalizm.
    2. Wśród skandalicznych transparentów wymieniany jest ten, który zawierał napis “czysta krew”. Jednoznacznie interpretowany jest rasistowsko. Jakkolwiek rasizmu nie znoszę, to uczciwość wymaga zrobienia małej egzegezy tego transparentu. Otóż transparent ten jest przytaczany nieściśle. Nosił on hasło: “Czysta krew, czysty umysł” oraz trzy iksy (XXX), a także litery SE, rozdzielone kolejnym iksem. Aby właściwie zinterpretować ten transparent polecam lekturę tego wpisu z wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Straight_edge
    Myślę, że w tym świetle wymowa tego transparentu jest zupełnie inna, niż suponują to media.
    Inna rzecz, że sądząc po butelkach po piwku, pozostawionych po marszu, wymowa tego transparentu brzmi jak kiepski żart.
    Pozdrawiam

    1. Hej. Masz oczywiście rację z tym sXe. Głupio powtórzyłem, nie spojrzałem. A powinienem wiedzieć i skojarzyć.
      Co do Tuska i kolegów – jasne, że nie chodzi o poglądy obrzydliwe, jak rasizm. Już kiedyś tłumaczyłem, że tu pełnej symetrii nie ma. Są szkodniki większe i mniejsze, ale to nadal szkodniki. Ja mam z tymi panami spory problem i uważam ich za współwinnych obecnej sytuacji (ale to temat na inną rozmowę).
      Po prostu nie stanę u ich boku, choćby nie wiem jak nie podobał mi się naczelnik Jarek. Wolę go krytykować samotnie, niż w towarzystwie tych polityków.

  4. posłuchaj sobie tego nagrania … tam jest naprawdę Kulson

    1. Ciekawe, pani, którą prowadzili policjanci, twierdzi, że te słowa były skierowane do niej i brzmiały Wsiadaj kur…. Być może niedosłyszała. Chociaż z mojego doświadczenia z policjantami wynika, że w takich sytuacjach przestają być uprzejmi (czemu się zresztą nie dziwię – trudno być galantem wyszarpując człowieka z objęć jego kolegów).

  5. Tej, Borsuk – ty wiesz, że ja cię lubię. To już zaczyna być jakaś miłość szorstka, męska… Trza się będzie do jakiegoś lobby LGBTQWERTY zapisać.

    1. Relatywizm moralny – stary jak świat, chyba nawet starszy od dialektyki historycznej Marksa, Engelsa. Lenina, Stalina i ich pociotków. Zawsze “naszym” wolno więcej, i zawsze się znajdzie jakieś “a u was biją murzynów”. I, niestety, lub stety – ten relatywizm jest obecny po każdej stronie obecnego sporu. Powiedz PISowcom, że chyba, ich, kulson, poj..ło z tymi zmianami, np. z obsadzaniem stanowisk, to dostaniesz w ryj, że PEŁO też obsadzała i kradła. Powiedz platfusom, że Grześ “Nie wybaczam” Schetyna to słaba ikona walki o demokrację – to ci rzucą “Pisowskim kulsonem” w twarz…

    2. Siedzenie na płocie. Fajnie, że jest nas więcej – takich, dla których nie liczy się ideologia, tylko idea, i nie faktografia, tylko fakty. Że potrafimy dostrzec debilizm i u faszyzujących “pasztetowych” Marianów i u Szczuki. Szkoda tylko, że to mało medialne i mało chwytliwe. rozsądek, common sense? Phi, lepiej pohisteryzować, ubarwić, przekłamać, niedopowiedzieć… Byle pasowało do ideolo… Ostatnio trafia się to nawet osobom, które uważałem za bardzo rozsądne…

    3. Feminizm, #metoo i tak dalej. Pewnie i mi by sie trafiło coś za uszami – jakaś kobieta potraktowana instrumentalnie… Pewnie jakbym w pamieci pogrzebał – miałbym kogo przeprosić za samcze zachowania. Ale właśnie – nie symetryzując (bo i symetryzmu, i ideowego antysymetryzmu nie znosze – fakty, mięcho, schab, proszę państwa) – zdarzyły mi się 2 przypadki, gdzie to kobietka wykorzystywała swoją przewagę (nie fizyczną, broń borze bukowy, tylko pozycji społecznej). I takie historie jak z Rudnickim, tudzież (patrz punkt 1) ale “kobietom wolno za tysiąclecia ucisku”, albo – “no co pan gada, kobieta pana bije? Takiego chłopa? Niemożliwe” znacząco obniżają moją chęć angażowania się w jakiekoilwiek, słuszna nawet – akcje.

    I polityka, i kwestie społeczne przestały być domeną faktów. Stały się domeną wierzeń. Dużo ważniejsze jest być akolitą, wyznawcą, bezkrytycznie łykającym jak młody pelikan wszystko, co “prorocy” rzekną. Niebezpiecznie jest być Janem Husem, Tomaszem Moorem, Savonarolą, Galileuszem, który krytycznie podchodzi do sprawy i chce uzasadnienia, dowodu, faktów.

  6. Bardzo chętnie czytam Pana artykuły, jednak po tym mam pewną zgagę. Otóż śmiem twierdzić, że nie sprawdził Pan faktów. Wytłumaczenie Policji, jakkolwiek idiotycznie by nie brzmiało, jest bardziej prawdopodobne niż owe “siadaj, kurwo”. Proszę uważnie obejrzeć film źródłowy – okrzyk “(w)siadaj (tu słowo sporne)” został wykonany przez policjanta stojącego (plecami do całej scenki) przy drzwiach radiowozu, do którego wsiadali inni policjanci, a nie radiowozu, do którego prowadzona była ta pani.

    1. No ja tam słyszę kurwę, do tego rzecz dzieje się poza kamerą. Nic nie zrobię, uszy mam i słyszę. A! I dziękuję za czytanie 🙂

    2. Litości!!! Wyraźnie słychać “kurwo”.A poza tym na logikę: niby jak i dlaczego jakiś Kulson miałby gdzieś wsiadać w tych okolicznościach przyrody?

      1. No właśnie nie słychać. Za to wyraźnie słychać gloski syczące, których w zarzucanych slowach próżno szukać 😉

      2. Policjant wsiada do suki, żeby zabezpieczyć zatrzymanych. Żeby sobie (celowo bądź nie) krzywdy nie zrobili.

  7. Dziękuję za całość, ale szczególnie za informację o Robercie Fiore – tak wymownie podaną. Tak bardzo trzeba to podawać, jak widzę komentarze na FB, tzw. zwykłych ludzi, że to był legalny marsz Polaków dla uczczenia niepodległości to mnie rozpacz ogarnia. Wielu z nich nie wie w czym bierze udział, co legitymizuje swoją obecnością.

    A co do feministek – zgadzam się w pełni, szczęśliwie nie wszystkie feministki i koleżanki pana J. poległy, polecam: http://wandanowicka.natemat.pl/222475,slowna-przemoc-rudnickiego

    Czytam sobie od kilku miesięcy Twój blog – bardzo to miłe uczucie “spotkać” kogoś podobnie myślącego i w dodatku potrafiącego tak trafnie i tak ciekawie podać swoje przemyślenia. Czekam na kolejne 🙂 pozdrawiam

  8. Doskonale ujęte, zwięźle, prosto i trafnie. Jak zwykle. Dziękuję za ten tekst, i za wszystkie poprzednie. Pozdrawiam ciepło.

  9. No trochę nas na tym płocie już siedzi. Tekst bardzo bardzo.

    1. Oby na tym płocie zrobił się w końcu tłok. Dzięki!

  10. Coraz więcej ludzi się tak do siebie odnosi , nie rozumiem gdzie się podziała zwykła przyzwoitość….. ale ja staroświecka kobieta jestem , więc mogę nie wiedzieć 😉 dziękuję za ten tekst

  11. Ano właśnie. Ja mówię czasem czule swojemu mężowi, że jest głupim chujem, na co on z pobłażliwym uśmiechem odpowiada, że też mnie kocha. Czasem on stwierdza, że chyba mnie pojebało, na co ja odpowiadam ze stoickim spokojem, że słaby ma refleks, skoro tyle lat mu zajęło zauważenie tego. Mam też znajomych, z którymi wymieniam się podobnymi komplementami. I spoko, nieraz z jednego gwinta razem, he, he, ciągnęliśmy, akceptujemy to.

    Przyznaję też bez bicia, że więcej niż raz zdarzyło mi się jakąś wiązanką potraktować kogoś obcego. Ale robiłam to właśnie po to, żeby obrazić (abstrahuję od przyczyn i zasadności, o sam fakt chodzi), i wiem, że było to zachowanie chamskie. I jakoś tak nie czuję się szczególnie lepsza od Rudnickiego i jego obrończyń/obrońców, ale przynajmniej czuję się uczciwa. Wobec samej siebie przede wszystkim.

  12. Jak się siedzi okrakiem na płocie, to również lepiej widać. Dziękuję za ten tekst. Jak zawsze mądrze i z dystansem.

Dodaj komentarz