Media Polityka

Sędzia Gersdorf i mąż koleżanki, czyli bierność zabija

małgorzata gersdorf

Miałem kiedyś koleżankę, którą notorycznie zdradzał mąż. Wyciągnęła z tego wniosek, że wszyscy faceci to świnie, a małżeństwo to najgorszy pomysł pod słońcem. Podobnie jest z ludźmi, którzy nie rozumieją, o co chodzi w zamachu na sądy i są zniechęceni przez panią sędzię Gersdorf. I znów Kaczyński nie musi nic robić. Samo się robi.

Nikt nie każe się wam żenić z panią profesor Małgorzatą Gersdorf, prezesem Sądu Najwyższego, nikt nie każe wam udawać, że do tej pory wymiar sprawiedliwości działał dobrze, a nawet przyzwoicie. Nikt wam nie każe być dla tych sędziów miłym. Ale sądy muszą być wolne, a Jarosławowi Kaczyńskiemu wcale nie chodzi o poprawę waszej sytuacji.

Ta moja koleżanka od czasu rozwodu z mężem kurwiarzem nadal jest sama. Nie, żeby była jakaś kulawa – jest sama z własnej woli. Ma na Tinderze konto z kilkuletnim już stażem, do domu wzięła dwa koty. Facetom nie ufa, nie lubi ich i jedyne czego od nich chce, to by raz na jakiś czas któryś z nich obejrzał z nią film, zjadł z nią kolację, a potem – wiadomo. Ale o poważnym związku i małżeństwie słyszeć nie chce.

I w sumie nie ma się co dziwić, łatwo ją zrozumieć. Trauma zostaje. Ale, czy ma rację twierdząc, że związanie się z kimś i normalna, codzienna bliskość jest niemożliwa i nierealna?

To samo dzieje się z częścią z nas. Z tymi, którzy wzruszają ramionami, gdy PiS rękami PZPRowskiego prokuratora Piotrowicza rozwala sądownictwo. Sędziów nie lubimy, niektórymi wręcz gardzimy, więc automatycznie sądów bronić nam się nie chce.

I tu znów PiS nie musi robić nic szczególnego, by przekonać ludzi do swojej racji. A przynajmniej, by wygrać ich bierność.

A na naszej bierności da się zbudować całkiem sprawny autorytaryzm.

To tak, jak w przypadku najgorszego opozycjonisty na świecie Mateusza Kijowskiego – Kaczyński nie musi kiwnąć palcem, by skompromitować opozycję. Wystarczy, że usiądzie wygodnie i pozwoli temu Kijowskiemu mówić, a część z nas sama dojdzie do wniosku, że dla PiS nie ma alternatywy i na żadną demonstrację z Rycerzem Wolności nie pójdzie.

Bo ta normalna, porządna, nieprzygłupia część opozycji z jakiegoś powodu milczy i daje się kompromitować facetowi z kucykiem, który płacze, że nie ma pracy, ale do pracy pójść nie chce. Ta porządna i nienajgłupsza część daje się też szmacić innemu Ryśkowi, czy Grześkowi.

Ale powiedzcie, czy Mateusz Kijowski jest powodem, by przestać sprzeciwiać się władzy i pozwolić politykom, by zabawiali się z nami, Polakami, jak mąż mojej koleżanki z dupodajkami z klubu Stereo?

Tak samo jest z sędziami. Wystarczy, że ci normalni, porządni, niegłupi sędziowie z jakiegoś powodu milczą, gdy głos zabiera prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Ta kobieta co i rusz palnie coś, co dla Kaczyńskiego i Ziobry jest manną z nieba.

Najpierw walnęła, że za 10 tysięcy to nie da się godnie żyć (widzicie podobieństwo z Mateuszem?). Teraz – delikatnie mówiąc – można pomyśleć, że mija się z prawdą. Strzeliła od tak sobie, że „sędziowie nie chodzili z żadnymi świeczkami”. W sensie, że protestować nie chodzili.

Oczywiście szybko wyciągnięto jej zdjęcia, na których jest na proteście i świeczkę trzyma, bo to – halo! – końcówka roku 2017, a nie jakieś dzikie czasy przed rewolucją cyfrową.

Nie chcę tutaj zgadywać, dlaczego osoba, która była i świeczkę trzymała, teraz mówi, że nie trzymała i nie była. Bo znów na myśl przychodzi mi mąż koleżanki, który też zapewniał, że żadnej baby za nic nie trzymał. Ale pozwólcie, że uniknę takich porównań, bo jednak co kurwiarz to kurwiarz, a co prezes sądu to prezes sądu i porównywać bym nie śmiał.

Dość, że przyłapana na gorącym prof. Gersdorf brnie dalej. Otóż – uważajcie – mówi, że na tym proteście była nie po to, by protestować, ale by podziękować. A świeczkę wzięła… bo ciemno było. I tak sobie oświetliła. No serio.

I znów Kaczyński nie musi nic robić. Samo się robi.

Dołóżmy do tego dziesiątki, jeśli nie setki kompromitujących i urągających poczuciu sprawiedliwości wyroków. O czym zresztą już tutaj pisałem.

Dołóżmy do tego ciągnące się w nieskończoność procesy, jak choćby sprawa pana biznesmena, który płacił pracownikom szkłem, zamiast pieniędzy. I to sędziego nie rusza wcale. O tym pisała dziś Marcelina Zawisza z Razem.

Dołóżmy do tego te wszystkie sędziowskie czarne owce od jazdy po pijaku i kompulsywnej kleptomanii.

I mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego Polacy nie chcą sądów bronić.

A dlaczego powinni bronić? Dlaczego powinniśmy?

Bo dziś jesteśmy jak ta moja koleżanka, która nienawidzi całej idei małżeństwa, bo skrzywdził ją jeden mąż kurwiarz.

To, że pani Gersdorf wypada w mediach, jak wypada i mówi to co mówi, nie znaczy że cała idea sądownictwa niezależnego od polityków jest zła.

To, że w przeszłości ta niezależność czasem okazywała się istnieć tylko na papierze to też fakt. Ale to nie znaczy, że powinno być jeszcze gorzej i zależność KAŻDEGO sędziego (czyli zależność wyroku!) od humoru PZPRowskiego prokuratora Piotrowicza powinna zostać prawnie usankcjonowana.

To, że czasem twój facet okaże się chujem złamanym to nie dowód, że wszyscy faceci tacy są.

To, że sędzia Gersdorf i jakaś część innych sędziów nie budzi waszej sympatii to nie powód, by oddać całą władzę i kontrolę nad swoim życiem w ręce polityków.

Wbrew temu, co mówi pan Ziobro, pan Kaczyński i pani Pawłowicz w tej całej awanturze z sądami nie chodzi o to, by działały one sprawniej, szybciej, by wyroki były bardziej sprawiedliwe, a sędziowie nie kradli już kiełbasy i nie jeździli po pijaku.

To zostanie jak jest i te zmiany was i waszych spraw nie dotyczą.

A co się zmieni? Obawiam się, że zmieni się po prostu to, że w sprawach politycznych i gospodarczych sędzia orzeknie po myśli partii PZPR – wróć! – PiS. To ten Piotrowicz mi wszystko miesza, przepraszam.

Może się zmienić to, że jeśli jakiś pan poseł da tobie Polaku po twoim polskim szanownym ryju, lub wpieprzy się w ciebie autem – sąd stanie po jego stronie.

Może się zmienić to, że pan Szyszko nigdy nie odpowie karnie za to co robi w moich (bo one są moje i twoje – nie jego) lasach. A na proces pana Szyszki czekam, jak dziecko z kościelnego sierocińca czeka na pierwszą wigilię bez innych czynności seksualnych.

Może się zmienić to, że szukanie niebezpiecznych przedmiotów w pochwie każdej kobiety niezadowolonej z władzy pana Piotrowicza i pana Kaczyńskiego i w dupie każdego niezadowolonego mężczyzny przestanie być nadużyciem władzy, a stanie się władzy prawem i przywilejem.

Tak, w twojej dupie też poszukają, jeśli zechcą.

A tacy Mateusze Kijowscy w końcu naprawdę będą szykanowani przez aparat sprawiedliwości, a nie tylko przez własne lenistwo.

Może się zmienić też to, że podział na nas i na nich będzie usankcjonowany świętą ręką prezesa i po prostu ty będziesz miał mniej praw obywatelskich, a oni będą mieli prawo do robienia rzeczy, które dziś jeszcze są przestępstwem lub wykroczeniem.

Może się zmienić też to, że kiedyś jakiś hipotetyczny facet z internetu dostanie wyrok za porównanie prezes Sądu Najwyższego do męża kurwiarza. Choć wcale tego nie zrobił, pani profesor i nie porównał, tylko zestawił – proszę wezwać biegłego językoznawcę.

Wniosek odrzucony? Aha.

I może myślicie – przeczekamy. Może myślicie, że PiS przestanie rządzić i po nich przyjdzie ktoś następny.

Może i przyjdzie.

Tylko, jeśli sądzicie, że ci którzy przyjdą po PiS wypuszczą z rąk tak przydatne narzędzie, jak wpływ na treść wyroku, to jesteście bardziej naiwni niż te dziewczyny z klubu Stereo, którym mąż mojej koleżanki ściemniał, że jest dyrektorem generalnym w Rossmanie i załatwi im kuferek cieni do powiek.

Tego ani Grzesiek nie wypuści z rąk, ani Donald, ani – niech Bóg nas chroni – Mateuszek.

Nie dajmy politykom decydować o wszystkim. Bo tak jak moja tinderowa koleżanka czasem tęskni za codziennością, bliskością i normalnością, tak i my możemy zatęsknić za czasami, gdy nie o każdym aspekcie naszego życia decydował prokurator Piotrowicz (swoją drogą, ten facet ma ciężkie życie. Czy w PZPR, czy w PiS ciągle musi zwalczać opozycję).

Tak, sądy działają źle. Tak, zdarzają się wyroki tak niesprawiedliwe, że mamy ochotę pozwolić Ziobrze podpalić wszystko i piec sobie na tym ogniu kiełbasę śląską.

Sam mam czasem taką ochotę.

Tak, tamta druga strona politycznej monety wcale nie jest bez wad i przez ostatnie lata upaśliśmy niejednego pasożyta na swoim podatniczym cycu.

Tak, ogólnie mamy przejebane.

Ale to, że staliśmy w gównie po pas nie znaczy, że teraz mamy w nim zanurkować.

I że mamy pozwolić ministrowi Zbigniewowi przytrzymać naszą głowę pod powierzchnią na tyle długo, aż brak tlenu zabije naszą ostatnią komórkę mózgową.

Szanujmy nasze komórki mózgowe, bo to chyba ostatnie, co nam zostało.

8 Responses

    1. Niestety miejsca mają wyznaczone odgórnie. A nieobecni nie mają głosu

  1. Jeszcze zanim się ta gównoburza z PiSem i ich dobrą zmianą zaczęła, na wielu zajęciach przewijał mi się temat i rozmowy, że sędziowie o PR tak średnio (wcale) dbają, bo uważają, że są od wydawania wyroków a nie latania po mediach. Z jednej strony dzięki temu nie ma cyrków pt. ” ten rzecznik sądu to przesądził o winie oskarżonego!!!!!!1111oneoneone omujborze to jest naruszenie prawa do obrony! ” a z drugiej wyszła właśnie taka sytuacja – wiedza prawnicza w tym kraju leży i kwiczy. W tym wiedza na temat czynności sądów. Nie będę tak bezwzględnie bronić, bo też mi się taka maniana przez ręce przewija czasami, że kiedyś je w końcu połamie o biurko od tego ciągłego załamywania, ale oglądając telewizje też je załamuje, bo każdy wyrok jest be.

  2. Wiem, że rozstrzasanie słów Gersdorf nie ma żadnego skutku, bo kobieta wali w taki sposób, że można wykorzystać jej słowa wprost na niekorzyść sprawy i osób, których broni, ale do sprawy słynnej świeczki, co to ją wziela, bo było ciemno – muszę, bo się uduszę. Przecież to był żart, drodzy mili. Żart. Inna sprawa, że mało to wszystko śmieszne, ale prof. Gersdorf ma specyficzne poczucie humoru.

  3. Stoimy w gównie po pas, ale niektórzy zaopatrzyli się w kombinezony płetwonurków. – I zanurkują po kasę i władzę. Trzeba im te kombinezony podziurawić. Jakaś instrukcja?

  4. W końcu sam Piotrowicz otwarcie przyznał, że nie chodzi o poprawę funkcjonowania sądów, a o zmiany personalne. I wszyscy mamy mu wierzyć na słowo, że jak tylko przejmą ręczne sterowanie, przeprowadzą też niezbędne reformy. Jakby cyfryzacji lub usprawnienia kodeksu postępowania nie dało się zrobić najpierw…

  5. Nie za bardzo rozumiem wku.wiania się na sądy czy wysokość pensji sędziów, za to jak najbardziej zgadzam się z wpisem i tym którzy popierają zmiany Ziobry polecam taki artykuł:

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/oskarzyc-pana-boga-jak-zbigniew-ziobro-szuka-winnych-smierci-swojego-ojca/c4c5nr4?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&utm_v=2

    Tak wygląda sytuacja wymiaru sprawiedliwości gdy w rękach władzy są tylko prokuratury i służby mundurowe, jak dobra zmiana obejmie sędziów i komorników takie cyrki nie będą potrzebne, te postępowania, które trzeba od razu będą się toczyły po właściwej linii. Sędzia wymieniona w artykule i tak na mój gust zachowuje się ryzykownie -jaka jest jej przyszłość w zawodzie? Jakie ma szanse na awans, jeśli zależy on od Ziobry? Artykuł jest sprzed kilku miesięcy, w międzyczasie minister sprawiedliwości zyskał uprawnienia do zmian na stanowiskach prezesów sądów bez zasięgania opinii samych sędziów. Zmiany objęły już kilkadziesiąt sądów -zawsze są jakoś uzasadniane, ale jak mają się te uzasadnienia do rzeczywistości:

    http://www.iustitia.pl/informacje/1963-odwolani-prezesi-jednego-z-najlepszych-sadow-w-polsce-domagaja-sie-prawdy-od-ministra-sprawiedliwosci

  6. Odniosę się tylko do ostatniego zdania – optymista z Ciebie. Pozazdrościć. Z resztą się zgadzam.

Dodaj komentarz