Polityka Życie

Och jak jest dobrze, czyli Morawiecki i grube pieniądze

morawiecki 2 miliardy na tvp i na rolnictwo

Skoro jest dobrze, to dlaczego jest nam niedobrze? – co jakiś czas w jakimś związku jakaś dziewczyna pyta o to jakiegoś faceta. Lub na odwrót. Lub w innej konfiguracji. Ale pytanie jest szersze i dotyczy wszystkiego: życia, polityki, pieniędzy oraz premiera Mateusza Morawieckiego.

Ty sobie siedzisz i czytasz właśnie jakieś teksty w internecie, a on walczy. On – niezłomny wojownik – pojedynkuje się teraz z przeważającą siłą, byś ty mógł i mogła siedzieć sobie bezpiecznie i spokojnie. Dzielnie, jak Kmicic podczas obrony Jasnej Góry, nasz premier Morawiecki odpiera w Brukseli atak szwedzkiej nawały.

Bo tam toczą się właśnie trudne negocjacje o unijne pieniądze. Budżet tej – jak światle głosi prezydent Andrzej Duda – wyimaginowanej wspólnoty skurczył się po brexicie, co oznacza dla nas mniej pieniędzy na dopłaty. Do tego kraje tzw. oszczędnej czwórki – czyli Szwecja, Holandia, Dania i Austria – nie chcą płacić większych składek, by Polak miał co do garnka włożyć.

Ale nie bój się. On twój garnek napełni. On – premier Mateusz. Jednym z priorytetów naszego premiera jest bowiem wyszarpnięcie z Unii dodatkowych dwóch miliardów złotych na dopłaty dla rolników.

O dwa miliardy złotych on walczy. Słyszycie, ujadająca sforo?

D W A M I L I A R D Y

Nie bacząc na wyjących targowiczan, na ociekające jadem kły niemieckich służalców, na hordę łże-elit, na totalną opozycję psującą i jątrzącą, na najgorszy sort, który musi znosić ziemia nasza kochana, ojczysta… On z podniesionym czołem dumnie staje naprzeciw wrogiej Europy i wytrwale, dzielnie negocjuje. Premier nasz polski, kochany. 2 miliardy na dopłaty dla rolników wydusi z tej zgniłej Europki choćby nie wiem co. Tak mężnie staje dziś naprzeciw wrażych sił, jak w wieku 13 lat stawał naprzeciw glinom, naprzeciw tankom. Z butelką płonącej benzyny na milicyjne samochody – jak się skromnie chwalił.

W wieku 13 lat! Powiedziałbym: jak walczył wtedy, walczy i teraz.

Morawiecki dba, aby naszym rolnikom lepiej było, aby czarnoziem nasz polski i żyzny jeszcze lepsze i jeszcze zdrowsze jadło dawał. Aby od tych unijnych dopłat poczciwe nasze krasule pyszne mleko dawały. A z tego mleka żeby polski twaróg był. Taki, od którego aż kręci się w głowie.

Premier walczy o dodatkowe 2 miliardy złotych na dopłaty dla wszystkich naszych rolników. To bój ważny, bo i kwota jest znaczna. – To najtrudniejsze z negocjacji budżetowych. Środki na rolnictwo i spójność to dla nas absolutny priorytet – mówi do mnie premier Morawiecki, a jego słowa brzmią jak mazurek Chopina. Nasz, polski. – Udało nam się zbliżyć stanowiska w wielu sprawach, nasze rozmowy nocne były niezłe, były dobre – mówi, a ja słyszę w tych słowach szelest płaczącej wierzby, szmer srebrzystego strumyka i szum łanów pszenicy. – Polska będzie walczyła o nasz punkt widzenia, o to, żeby następowała faktyczna konwergencja – dodaje, a mnie od tego cudownego anglicyzmu w rdzennie polskich ustach aż duma rozpiera.

Bo dwa miliardy złotych to naprawdę dużo, prawda? I dobrze, że nasz rząd walczy o taką dodatkową kwotę na rolnictwo. Te pieniądze pomogą rolnikom, prawda?

2 miliardy złotych to bardzo dużo – kiwa potakująco głową nasz mąż opatrznościowy, nasz premier. Warto o nie bić się w Unii, bo to pomoże budować Polskę dumną i bogatą.

Ach, gdybyśmy tylko mieli wolne 2 miliardy, które możemy przeznaczyć – ot, ślepy strzał – na rolnictwo czy onkologię, edukację lub wyrównywanie szans dzieciaków z uboższych rodzin… Jest tyle potrzeb, a tak mało pieniędzy.

Szkoda, że nie mamy dwóch miliardów, przecież one rozwiązałyby tyle kłopotów…

D W A M I L I A R D Y

Nie mamy, bo kurwa przeznaczyliśmy je właśnie na TVP. Właśnie tyle kasy – dwa miliardy złotych – przelał Morawiecki premier na propagandę i co mu zrobicie. Nic nie zrobicie.

Przelał na Jacka Kurskiego, który zarabia 36,5 tys. zł gołej pensji bez dodatków (42 średnie dopłaty dla polskiego rolnika), na Danutę Holecką z „Wiadomości”, która ma co miesiąc 40 tys. zł plus VAT (46 dopłat dla rolnika) czy na średnio 28 tys. zł pensji Michała Rachonia (32 dopłaty).

Nie mamy dwóch miliardów, bo ważniejsza jest kampania o wszystko: kampania prezydencka Andrzeja Dudy, na którą zgodnie z prawem można wydać maksymalnie 19 milionów złotych. Złe języki i zdrajcy ojczyzny mówią, że te 2 miliardy dla TVP i innych mediów publicznych to 105 razy więcej niż ten limit.

Ale w zamian za te pieniądze można pokazywać piękne obrazki, jak Andrzej Duda jeździ po Polsce, a wdzięczni mieszkańcy rzucają mu się w ramiona, posyłają uśmiechy i dziękują za to, że ratuje ojczyznę naszą.

ksiązka nienawiśc.pl

Szkoda w sumie strzępić ryja. Ale skoro już wyciągnąłem kalkulator to napiszę jeszcze, że posłanka Joanna Lichocka, która triumfalnie pokazała ludziom środkowy palec po przegłosowaniu tych 2 miliardów dla TVP, zarabia rocznie z twoich podatków ok. 210000 zł, co daje 244 średnie dopłaty do hektara dla polskiego rolnika z polskim twarogiem.

Ale to nie jest najgorsza wiadomość.

Najgorszą wiadomością, jaką wszyscy znamy i o której wszyscy staramy się zapomnieć, jest prosty fakt. Niezależnie od dopłat dla TVP, niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich, niezależnie od tego co Polska wynegocjuje w UE mamy najogólniej mówiąc przesrane.

Bo ten relatywizm, ten straszny relatywizm, tak głęboko wniknął w naszą krew, w nasze kości, w nasz szpik, że nie zauważamy (i nie chcemy zauważać), że wojna my kontra oni to tak naprawdę wojna my kontra my.

Relatywizm i hipokryzja – koszmarne rodzeństwo, które sami sobie odkarmiliśmy i wychowaliśmy.

Ta sama telewizja powie wam, że dwa miliardy dla rolników to wiele i Polsce się należą. Nam, Polakom się należą. Ta sama telewizja powie wam, że dwa miliardy dla telewizji to skromna rekompensata za budowanie spójnego, narodowego przekazu.

Ten sam człowiek z Platformy Obywatelskiej, Bartosz Arłukowicz, powie wam dziś, że dwa miliardy zamiast dla TVP trzeba dać na onkologię, bo uratują życie chorych. Ten sam człowiek z PO w 2013 r., jako minister zdrowia oszczędził dwa miliardy zł na chorych na raka prostaty.

Ten sam człowiek na prezydenckim stolcu powie wam, że marzy o większej kulturze i spokoju w polskiej polityce. Ten sam człowiek w poprzedniej kampanii prezydenckiej o przeciwnikach mówił: chamy

Dwa miliardy to relatywnie dużo i relatywnie mało – zależy w jakiej grasz drużynie.

Więc (zdania nie zaczyna się od „więc”) sami sobie jesteśmy winni, bo wpuściliśmy wilki do naszych zagród i zaprosiliśmy szarańczę na nasze pola. Utrzymujemy szkodników, karmimy ich mając nadzieję, że jedna wataha wilków wygna z naszego domu drugą watahę.

Zapomnieliśmy już, że kiedyś dawno wpuściliśmy jednych i drugich do naszego spichlerza w nadziei, że mniejsze zło wypędzi większe. Problem w tym, że zło relatywnie mniejsze relatywizmu nas uczy.

I niezależnie do jakiej armii się zapiszesz, kogo będziesz woleć – dżumę czy cholerę – ktoś z nich wygra te wybory. I znów pan w garniturze lub pani w garsonce powie ci, że dla twojego dobra wywalczyła dwa miliardy, by dwa miliardy ci odebrać.

Rachunek wychodzi pozornie na zero, prawda?

Nieprawda.

 


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.

7 Responses

  1. Czytałam Twój artykuł razy kilka i tak naprawdę nie potrafię wyrazić tego co czuję a właściwie nie czuję. Słowa mało cenzuralne same cisną się na usta nie na Twój artykuł tylko na to w jakim czasie przyszło mi żyć!. Niech moim komentarzem do Twojego artykułu będą słowa piosenek tych dwóch wykonawców! Ja już nic do tego nie dodam ani nic z tego nie ujmę!

Dodaj komentarz