Media Polityka

Członek PiS wystąpił w porno, Dorota Wellman piszczy z radości

Członek PiS wystąpił w porno

Facet z PiS pokazał kutasa i przeleciał prostytutkę w kiepskiej jakości, prowincjonalnym filmie pornograficznym Podrywaczki.pl. To sama prawda. To się wydarzyło i tym żyje dziś telewizja TVN i jej flagowy program „Dzień Dobry”. Obejrzałem to, żebyście wy nie musieli tego robić. Nie trzeba dziękować.

Mam cztery problemy z sytuacją, w jakiej znalazł się pan Marek, były już członek rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość, który wystąpił w filmie pornograficznym.

Pierwszy z nich, jest taki, że usilnie próbuję nie użyć cisnącego się na klawiaturę żartu o członku. No bo ej! Chyba stać mnie na więcej. Ale trudno mi to idzie, uwierzcie. Zwłaszcza, że pan Grzegorz, sekretarz komitetu terenowego PiS, który zwerbował pana Marka do partii mówi po zapoznaniu się z jego dokonaniem kinematograficznym: „liczyłem na większą aktywność nowego członka”. Dlatego po prostu zostawmy to i idźmy dalej. Nie mówiąc tych żartów. Nie myśląc o niech. Spróbujcie o nich nie myśleć.

Drugi problem, jaki mam z tą sytuacją jest taki, że pan Marek w ogóle do partii został zwerbowany. Że pan Grzegorz na osiedlowej siłowni prawdopodobnie rozwinął przed nim metaforyczne skrzydła orła białego i przy dźwięku szarżującej husarii ubijającej kopytami ziemię – tę ziemię! – być może rozmawiał z nim o tym, ile w tym kraju mogą wspólnie zmienić. I że wreszcie odbiorą ten kraj takim zdrajcom i sprzedawczykom jak – prawdopodobnie – ja. I jak część z was.

Nigdy nikt mnie do żadnej partii nie werbował, więc mogę sobie tylko wyobrazić co mógł mówić pan Grzegorz panu Markowi. Ale za to spisałem scenę dialogu rozpoczynającą film pana Marka. Wtedy, przy werbunku, z pewnością wyglądało to inaczej, ale skoro wam obiecałem, to obiecałem. Tu l’as voulu, George Dandin i nie ma co odwlekać nieuniknionego. Wcisnąłem play.

Fabuła jest taka, że do pana Marka – używającego scenicznego pseudonimu Zibi – przychodzi posunięta w latach aktorka grająca tu szefową wspólnoty mieszkaniowej.

ONA (blondynka w czarnej garsonce i czerwonych koralach): – Jak pan wie jestem prezesem wspólnoty mieszkaniowej.

ON (w jeansach marmurkach i białej koszulce-żonobijce): Tak, tak. Oczywiście. Chodzę na… na zebrania.

ONA: I bardzo się cieszę, ale sprawa jest poważna, bo mieszkańcy wystąpili z petycją likwidacji pubu pod naszym blokiem.

ON: Ale [nagranie nieczytelne] co? Dlaczego?

ONA: [nagranie nieczytelne] jest pod naszym blokiem. Jest głośna muzyka, krzyki, piski, nawet do bójek dochodzi.

ON: Ale co pani mówi? [nagranie nieczytelne] chodzimy tam z kolegami piwko wypić.

ONA: Ale ja bez tego podpisu stąd nie wyjdę!

ON: Jak podpiszę, to koledzy mnie zabiją!

I w końcu pani prezes występuje z propozycją korupcyjną.

ONA: Jak pan podpiszesz petycję, to ja panu pokażę, że są przyjemniejsze rzeczy.

ON: No nie wiem, ale bym [nagranie nieczytelne] z panią na koniec świata, ale co powiedzą koledzy?

ONA: Człowieku! Masz okazję mnie przelecieć, rozumiesz? To może potem im opowiesz, jak było.

I tu następuje 10 minut i 43 sekundy rąbanki. Nieapetyczne, więc przewinąłem.

Nie przypomina wam to czegoś? Przecież to jak u posłanki Sawickiej i agenta Tomka! Czy ja mam się zgodzić, by najlepszy rząd od czasów chrztu Polski werbował w swoje szeregi człowieka tak łasego na korupcję?

I to jest mój problem numer trzy. Mylę bohatera dramatu z aktorem go odgrywającym. A przecież pan Zibi – przepraszam, pan Marek – jasno wytłumaczył to wszystko siedząc dziś na kanapie w „Dzień Dobry TVN” i patrząc w zadowolone z życia twarze Doroty Wellman i Marcina Prokopa. A obok pana Zibiego – przepraszam, Marka – siedział człowiek z tytułem profesorskim i szczerym wyrazem niedowierzania na twarzy. Serio, serio.

Oto co pan Marek powiedział w telewizji TVN na eleganckiej, wielkomiejskiej kanapie. W tym samym programie, który szczyci się wywiadem z prezydentem RP.

ON: (w tych samych marmurkowych jeansach, co w pornosie): Yyyy… To był daleki…[nagranie nieczytelne] chciałem po prostu spróbować czegoś nowego. [Nieczytelne]. Taką nadzieję, że po prostu popłynie to.

W ten sam sposób pan Marek odpowiedział na pytanie o wstąpienie do PiS, jak i na pytanie o występ w żenującym porno.

Tu możecie to obejrzeć. W sensie „Dzień Dobry”, bo przecież nie zalinkuję wam tego drugiego syfu.

I co? Obejrzeliśmy? Pośmialiśmy się? Zadowoleni? Ha ha ha? Ale ten pan Marek głupi, co?

No to teraz powiem wam o problemie czwartym i najważniejszym. Mój problem to zapraszanie żenującego, niezbyt inteligentnego faceta z wadą wymowy i brakiem standardów moralnych do telewizji tylko po to, by urządzić sobie seans nabijania się z partii, której nie lubimy.

To jest kurwa skandal i upadek jakiejkolwiek etyki mediów, pani Wellman i panie Prokop.

Panie Prokop i pani Wellman – serio, PiS kompromituje się sam, na każdym kroku i na własną prośbę. I nie trzeba sięgać po wykluczonego – tak, tak – pana Marka z Podlasia, by znaleźć pretekst, by im dokopać.

To jest zapraszanie gościa słabszego, głupszego i bardziej naiwnego od siebie tylko po to, by pokazać jego twarz, nazwisko i – hehe – spenetrować umysł widza idiotycznym skojarzeniem, że ten facet reprezentuje jakąś siłę polityczną.

No jakby nie reprezentuje.

Pani Wellman i panie Prokop. Wy to wiecie doskonale. Wy, w tych swoich eleganckich ciuszkach, najedzeni, syci i uśmiechnięci pastwicie się nad swoją ofiarą, która kurwa nic z tego nie rozumie! Tak, pan Marek wstąpił do PiS, bo zachęcił go do tego jakiś facet na siłowni. Tak, pan Marek dał się namówić jakiemuś alfonsowi do zdjęcia gaci przed kamerą. Tak, pan Marek jest żenujący, słaby i nie wygląda ani korzystnie, ani inteligentnie.

Seans pana Marka z wynajętą przez alfonsa prostytutką trwał 10 minut i 43 sekundy. Seans pana Marka skierowany jest do jakichś dziwnych ludzi, którzy z niewyjaśnionych przyczyn w 2017 roku wciąż oglądają polskie porno.

Ale wasz seans nienawiści wobec pana Marka, wobec osoby wykluczonej, wobec osoby ewidentnie potrzebującej pomocy psychologicznej trwał minut 12 i 36 sekund. Wasz seans skierowany jest do jakichś dziwnych ludzi, którzy z niewyjaśnionych przyczyn w 2017 roku wciąż oglądają „Dzień Dobry TVN”.

Czym wy różnicie się od tego alfonsa, który również zaciągnął pana Marka przed kamerę? A przecież to takimi wykluczonymi społecznie osobami pani Wellman i pan Prokop lubią wycierać sobie uśmiechnięte twarze, gdy mówią nam: „wyślij SMS z hasłem POMAGAM”.

No to kurwa, pomogliście.

Jeden z Czytelników napisał mi kiedyś, że pominąłem w moich bajdurzeniach o kodzie kulturowym i o tym, jak świadomość wpływa na punkt widzenia dwa ważne nazwiska: Sapira i Whorfa. To teraz to naprawię.

Ci panowie badali zasady relatywizmu językowego. Twierdzili, że język, jakiego używamy może wpływać na to, jak postrzegamy świat. Jak myślimy. I ja się trochę z panem Sapirem i panem Whorfem zgadzam. Uważam, że język, którego używasz wpływa na to, co cię otacza. I na to, że czasem trudno jest się dogadać, tak samo jak tym panom było trudno dogadać się z Indianami Hopi.

Ja być może, z winy mojego prostackiego języka, wszędzie widzę patologię. Ale może dlatego widzę ją nie tylko w panu Marku, ale też w pani Wellman i panu Prokopie.

Jest taki doskonały polski dokument „Czekając na sobotę”. Doskonały według mnie, bo ja do końca normalny nie jestem. Ja na patologii się ukształtowałem, ja patologii łaknę i wypatruję jej, jak Beata Kempa procesji na Boże Ciało. Ja szukam jej w każdej formie, pożądam, tęsknię.

Każda książka, każdy film, każdy wiersz – cholera – jest dla mnie lepszy, gdy nutkę patologii zawiera.

Ale zaraz, zaraz, czym jest patologia, o której mówię? Tak, żebyśmy dobrze się zrozumieli. Słownik języka polskiego definiuje ją jako „nieprawidłowe zjawiska występujące w życiu społecznym”. I pomimo, że uwielbiam Charlesa Bukowskiego, Marka Hłaskę i historie wąsatych taksówkarzy, to nie tylko to w tej szerokiej definicji umieszczam.

Umieszczam w niej właśnie osoby wykluczone, którymi jedna Rzeczpospolita Polska gardziła i ich istnienie przemilczała, a druga Rzeczpospolita wykorzystuje ich tak samo, jak alfons wykorzystał pana Marka. I jak wykorzystała go pani Wellman i pan Prokop.

Bo „nieprawidłowymi zjawiskami występującymi w życiu społecznym” jesteście również wy, pięknie uczesani i młodzieżowo ubrani prowadzący „Dzień dobry, kurwa, TVN”.

Mnie interesuje, co patologia ma do powiedzenia. Dlatego lubię obejrzeć sobie na przykład dokonania państwa Morawskich – „Czekając na sobotę”, „Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym” i – tak, tak – „Chłopaki do wzięcia”, jedna z najbardziej przykrych rzeczy, jaka powstała kiedykolwiek w polskiej telewizji.

Filmy małżeństwa Morawskich polegają na tym, że oni po prostu stawiają przed człowiekiem kamerę. Przed człowiekiem nawet nie z dołów, ale z głębin społecznych. I pozwalają mu mówić o tym, czego chce, o czym marzy, o czym tak w skrytości ducha sobie myśli. Pozwalają mu mówić jego językiem i jego kodem kulturowym. I nie organizują przy tym seansu nienawiści. Dlatego ja to bardzo chętnie oglądam.

I wiecie co? Ja wtedy przypominam sobie, że bohaterowie tych filmów – znów użyję tego słowa – ludzie wykluczeni, biedni, głupi, smutni przeraźliwie – ci ludzie są takimi samymi, pełnoprawnymi obywatelami co my. No serio, tak jakoś to wszystko jest poukładane.

I tak sobie myślę wtedy, pani Wellman i panie Prokop, że organizowaniem seansów nienawiści wobec tych ludzi nic z tym nie zrobicie, chociaż ich obywatelstwo i prawo głosu bardzo wam się nie podoba.

Ja wiem, ja rozumiem, ja też robię w mediach. Ja to znam. Najłatwiej jest ośmieszyć kogoś głupszego wykorzystując swój blichtr, wyuczony uśmiech i sute pensje. Ale zastanówcie się, kim są te chłopaki, którymi zawodowo gardzicie w gównotelewizji na żywo pomiędzy materiałem jakiejś pindzi o omlecie ze szczypiorkiem, a materiałem innej gwiazdeczki o perfekcyjnym makijażu na randkę z Tindera? Myśleliście kiedyś o tym?

Myśleliście o tym, jak wielu ich jest?

Myślicie, że ci ludzie z których kpicie przez 12 minut i 36 sekund, znajdą swój kod kulturowy i swój język z wami? Czy z tą większością społeczeństwa, tak samo wykluczoną intelektualnie, jak oni?

Oni dogadają się z wami, pani Wellman i panie Prokop? Czy z panem Markiem?

No przecież – kurwa – dzięki wam, oni w końcu powieszą nas wszystkich na latarniach.

Bo drzewa, to Szyszko już wyciął.

14 Responses

  1. Nike Air Zoom Pegasus

    ygxrqa,A fascinating discussion is definitely worth comment. I do think that you ought to publish more on this topic, it may not be a taboo fcuzjzrwb,subject but generally folks don’t talk about such subjects. To the next! All the best!!

  2. Wreszcie troche ulgi, ze „Jeszcze Polska nie zginela…”, ze jeszcze jest jakis cien nadziei.

    Wymadrze sie krotko, bo akurat ostatnio sie znalazlo ( w drugim jezyku narodowym w moim wypadku, ale uzyteczne) – Pathos logos.
    Pathos= „cierpienie, bol, udreczenie, niepomierne cierpienie od ran”,
    Logos= slowo.
    Pathologos = slowa przynoszace cierpienie, udreke. Ekwiwalent -> mowa nienawisci.

    Mysl, mowa i uczynek. Mysl staje sie slowem, slowo przeradza sie w czyn. Uwazaj na to, co myslisz bo to stanie sie Twoim zyciem w slowach i w czynach.

    Filozoficzny koncept starogrecki taki.

    (Philo – umilowanie, milosc do,
    Sofos/ Sofija- Madrosc wynikajaca z wiedzy nabytej poprzez doswiadczanie.
    Filozofia (pholisofija/philosofos)= umilowanie madrosci)

    Z ciekawostek na temat.

    Pozdrawiam i dziekuje za ulge po poczytaniu, ze jeszcze Polska nie zginela 🙂

  3. Dozgonną obecność na blogu miałam obiecać pod wpisem najnowszym, przyznając się jednocześnie do całodniowego czytania wpisów, pomiędzy a nawet w trakcie niedających się zebrać w logiczną całość wykładów (uroki studiowania zaocznego), nie mniej ten wpis o patologii i jej poszukiwaniu urzekł me serduszko i wywołał radość, że gdzieś tam są ludzie, a dokładniej taki Pan Borsuk, który również tą patologie w w formie wszelkiej chłonie. Ktoś słyszał o dokumencie „Czekając na sobote”! A mnie znajomi z ukosa obserwują jak o tym wspominam. Tym samym mogę obiecać swoją dozgonną sympatie i przyjaźń, bo dawno nie trafiłam w miejsce, którego treść byłaby na tyle zbliżona do moich własnych przemyśleń czy odczuć. Zbliżona bo stuprocentowej zgodności mieć nie można, no nie bawmy się w dawców narządów, przynajmniej nie wirtualnie.
    Dziękuje, że Pan tu jest <3

    1. Hej dziewczyno! Jest to jeden z najmilszych komentarzy, jakie dostałem. A okazuje się, że ludzie są super mili i ogólnie piszą mi fajne rzeczy. Dziękuję, czytaj i oglądaj Bandziorka 🙂 Ja się strasznie cieszę, jak znajduję ludzi, którzy myślą podobnie 🙂

  4. Gdyby nie „Dzień dobry TVN”, wpisu na nienawiść.pl by nie było, przez co nie dowiedziałabym się o istnieniu takiego członka PIS. Dobrze zatem, że go zaprosili. To nie dziennikarze go ośmieszyli, lecz on sam się ośmieszył – przyjmowanie zaproszeń telewizji nie jest obowiązkiem. Mnie się wydawało, że gość był ponadto pod wpływem alkoholu. Zapewne on sam się szczyci tym, że jest gwiazdą, że był nawet w TVN. Nie każdy jednak o nim słyszał, a warto wiedzieć, jak i jakich członków werbuje PIS. Nie zauważyłam, by dziennikarze sobie z niego jaja robili. Sorry.

  5. Pod wszystkimi Pana tekstami podpisac sie moge obiema rekami. Pan w niewiarygodnie zgrabnym stylu wyraża to co sądzi i myśli bardzo wielu ludzi. Brawo!

  6. Lansik na garbatych plecach. Wydaje się, że media robią to celowo. Podzielić. Czyż to nie milusio mieć „bekę”, ha! jest ktoś gorszy. Rozwarstwieni. To my. Mieliśmy w historii wieszaki na latarniach… Patology fanclub

  7. o tutaj można ten syf obejrzeć [nagranie nieczytelne]

    1. Przepraszam, tutejszy mechanizm blokuje linki w komentarzach. No i kurcze nie wiem, czy chcemy pokazywać ludziom talenty pana Marka?

  8. a, jeszcze jedno, nie żebym Cię broń boże oskarżał o hipokryzje, ale przecież nie tak dawno sam z kolegami w studiu „Dzień Dobry” odpowiadałeś na pytania Borsuku xD

    1. Ale wydaje mi się, że nie byłem tam w charakterze przygłupa, którego pokazuje się widowni w kategoriach cyrku osobliwości 🙂 A może byłem? W sumie nie mnie oceniać.
      Wiesz, ja krytykuję media, ale nie twierdzę, że trzeba to wszystko spalić i zaorać. Po prostu jako widz być bardziej czujnym, a jako mediaworker bardziej samokrytycznym.

  9. a tak swoją drogą to na hipotezie whorfa jest oparta fabuła filmu arrival z tamtego roku, który polecam

  10. „To jest kurwa skandal i upadek jakiejkolwiek etyki mediów, pani Wellman i panie Prokop.”
    piszesz tak jakby polskie media informacyjne a zwlaszcza tvn kiedykolwiek trzymaly poziom

    1. Kiedyś jednak ten poziom był wyższy. Zresztą – poziom cyklicznego wydawnictwa/programu zawsze będzie nierówny. Tutaj mnie wkurzyli bardziej niż zazwyczaj, bo zazwyczaj telewizji śniadaniowych po prostu nie oglądam. Nie jestem idealistą, by wierzyć, że TVN, TVP czy inne TV kiedykolwiek podniesie poziom tak, byśmy byli szczęśliwi. Ale mogliby unikać ewidentnej chamówy.

Dodaj komentarz