Media Polityka

Szczęśliwego nowego roku 1984, czyli siostry Godlewskie i propaganda

siostry Godlewskie

Koniec roku 2017 przyniósł mi trzy rzeczy. Odkryłem siostry Godlewskie, dowiedziałem się, że nie jestem Polakiem i usłyszałem akronim MaBeNa, oznaczający nową maszynę propagandową PiS. I w ten sposób zamiast roku 2018 mam rok 1984.

Jest taka książka, którą chyba każdy czytał – „Rok 1984” Orwella. Jej popularność jest naszym przekleństwem. Okazuje się, że powieść, która w założeniu miała być ostrzeżeniem, dla polityków stała się poradnikiem.

I czerpią z tego poradnika, oj czerpią.

Moim ulubionym motywem z „Roku 1984” było Ministerstwo Prawdy i sącząca się z niego toporna propaganda. Jednego dnia obywatele dowiadywali się, że Oceania od zawsze jest sprzymierzeńcem Eurazji, by na drugi dzień usłyszeć, że od zawsze jest tej Eurazji zaciętym wrogiem. I nikogo to nie dziwiło.

Pisałem już tutaj, że podobnie jest z narracją partii słusznie rządzącej. Wyborcy PiS jednego dnia kochają prezydenta Andrzeja Dudę, by drugiego go nienawidzieć, a trzeciego znów kochać. Wszystko zależy od przekazu dnia i od humoru kanclerza Kaczyńskiego.

Podobnie jest ze Zbigniewem Ziobrą i Jackiem Kurskim. Twardy elektorat PiS nienawidził ich za zdradę prezesa i wbicie mu noża w plecy. Teraz ten sam elektorat kocha ich miłością najszczerszą zapominając o swojej własnej nienawiści. Bo tak nakazano w mediach rządowych, które zresztą były zdrajca Kurski dostał w lenno.

Ludzie nie myślą, nie pamiętają, nie chcą pamiętać. Dużo wygodniej jest płynąć z prądem i spijać aktualny przekaz z różowiutkich ust braci Karnowskich i Danuty Holeckiej. Oni mówią nam codziennie, co jest aktualnie czarne, a co aktualnie białe, kto obecnie jest dobry, a kto obecnie zły.

A że wczoraj było na odwrót i czarne było białe, a zły dobrym był? To nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy – jak śpiewał kiedyś jeden facet.

Jednak propaganda prorządowych portalików i gazet, rządowej telewizji i radia – jak się okazuje – nie wystarcza. PiS dzięki poradnikowi „1984” zamierza powołać prawdziwe Ministerstwo Prawdy, by prawda dotarła wreszcie do każdego Polaka. Czy ten Polak chce tego, czy nie – prawda go znajdzie i urządzi mu pod czaszką intelektualny holokaust.

Bo propagandy jest, wyobraźcie sobie, za mało.

Zabawne jest to, że oni nawet nie starają się tego ukryć. O planach powołania Ministerstwa Prawdy bez wstydu opowiedział w rozmowie z PAP intelektualny filar Prawa i Sprawiedliwości, prof. Andrzej Zybertowicz.

– Największym wyzwaniem Polski w rozpoczynającym się roku jest zbudowanie MaBeNy – Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej – powiedział Zybertowicz snując absurdalną wizję budowy propagandowego potwora, który nauczy Polskę i Europę miłości do PiS.

Czym ma być ta maszyna? Ma być mechanizmem, z którym współdziałać mają wszelkie instytucje państwowe: od ambasad, poprzez ministerstwa, po TVP i Danutę Holecką. Wszyscy razem, wespół wzespół, mają budować narrację sukcesu na rodzimym podwórku i froncie wojny z Unią Europejską. Bo z Unią naprawdę jesteśmy już w stanie wojny – tak rozumiem słowa pana profesora.

– Trzeba zastrzec, że wejście w konflikt z Unią Europejską było dla nas nieuniknione. Żadne wyjaśnianie działań rządu nie sprawiłoby, że konfliktu w ogóle by nie było – mówi Zybertowicz.

Więc (zdania nie zaczyna się o więc) ruszyć ma wojenno-propagandowa maszyna MaBeNa. Ona powie ci co masz myśleć i o czym. Pod płaszczykiem chwalenia każdej decyzji rządu, wytłumaczy dlaczego masz nienawidzieć swojego sąsiada, który nie głosował na partię słusznie rządzącą. A skoro nie głosował to znaczy, że jest przeciwnikiem reform, oszalałym z wściekłości postkomunistą atakującym partię.

A atak na partię jest atakiem na Polskę.

Albo ta dziewczyna z biurka obok. Ta, która wrzuciła na Facebooka mema z Kaczyńskim. Przecież za tak antypolskie działanie trzeba jej przynajmniej ogolić głowę. Do tego na pewno pieprzy się z jakimś cudzoziemcem, zdrajczyni rasy.

MaBeNa – ta absurdalna idea Zybertowicza – ma skupić się na propagandzie sukcesu. Ale PiS sukces rozumie w sposób specyficzny. Zauważcie, że propaganda Holeckiej , Karnowskich i innych usłużnych nie polega jedynie na chwaleniu partii. Ona przy okazji – wypielęgnowanym paluszkiem – wskazuje tych, którzy temu sukcesowi chcą przeszkodzić. Zauważcie, jak oni chętnie w swojej propagandzie używają zamiennie słów „rząd”, „partia” i „Polska”. Jak dzień po dniu wtłaczają nam w głowy znak równości pomiędzy tymi pojęciami. Jak urządzają seanse nienawiści. Jak sprzeciw wobec PiS staje się zdradą ojczyzny.

Nawet przy przy okazji jakiegoś koncertu disco polo na Sylwestra TVP w Zakopanem można było podzielić Polaków na tych prawdziwych i tych zdradzieckich i totalnych. Okazuje się, że jeśli komuś disco polo się nie podoba to Polakiem nie jest i kropka.

W ten sposób fani artysty Stanisława (Sławomira? Przepraszam, usłyszałem o nim dopiero teraz) i Zenka Martyniuka to zdrowa tkanka społeczna, a reszta: wypierdalać do Unii. A tam zgwałcą was uchodźcy.

Tak przynajmniej rozumiem słowa posła nacjonalisty Andruszkiewicza, który odlepił się od Kukiza, by jak różowy prosiaczek walczyć ze stadem innych posłów-renegatów o dostęp do rządowego cyca.

Jeśli disco polo stało się polityczne, to wszystko jest już polityczne.

Jestem ciekaw tego Ministerstwa Prawdy profesora Zybertowicza. Bo w tej rządowej propagandzie jest jak na froncie – nie wolno się zatrzymywać. Trzeba przeć do przodu i ciągle, ale to ciągle eskalować.

W końcu dojdziemy do momentu, w którym papierkiem lakmusowym polskości nie będzie tylko miłość do PiS, disco polo i do Papryka Vege. W końcu ci wszyscy funkcjonariusze partyjni przebrani za dziennikarzy dojdą do ściany. A MaBeNa i profesor Zybertowicz ich do tej ściany docisną i krzyczeć będą głosem potężnym: „Chwalić! Chwalić! Nikogo nie oszczędzać!”

I co oni zrobią, te biedne Samuele Pereiry, te Danuty, Ziemce, Kanie, Rachonie, Telewizje Republiki, te Karnowskie nieszczęsne? Jak podzielić nas bardziej, skoro już na początku 1984 roku podzieleni zostaliśmy Stanisławem, czy Sławomirem?

Mam podpowiedź, którą daję całkowicie za darmo. Drodzy propagandyści, gdy na karku poczujecie ciepły oddech profesora Zybertowicza, a MaBeNa złapie was w stalowy uścisk miłości, gdy zabraknie wam już Zenka Maryniuka do dzielenia Polaków, sięgnijcie po siostry Godlewskie.

(Jeśli ktoś nie zna szanownych pań artystek i miłośniczek tzw. medycyny estetycznej, to ostrzegam, że poniżej zamieszczam film, na którym widać, jak siostry Godlewskie wyglądają i jak – niestety – śpiewają).

To może być ostateczny cios w wojnie polsko-polskiej, panie Zybertowicz. Opcja atomowa, którą warto mieć w zanadrzu. Gdy już dojdziecie do ściany warto z niej skorzystać.

Rządowy teleekran w każdym domu. A na teleekranie – siostry Godlewskie naprzemiennie z Markiem Suskim.

I wtedy ostatecznie się okaże, kto jest Polakiem.

 

15 Responses

  1. – zarzucaj komuś, że wciąga postronne osoby (Martyniuk – swoją drogą zabawne to przerobienie nazwiska na ‘Maryniuk’,typowa finezja frustratów) w konflikt polityczny
    – speuntuj wylew złości linkiem do filmu dziewczyn, które nie są nawet piosenkarkami, i zrób to tylko dlatego, że nie podoba ci się jak wyglądają i śpiewają

    Powiem Ci coś. One przynajmniej zdają się mieć fun z tego co robią, a natrafiając na ich filmiki przynajmniej się uśmiechnąłem. Ty za to serwujesz jakiś bezsensowny wylew złości, absolutny bełkot, którego jedynym zadaniem jest sprawienie, żebym się poczuł tak żałosnym typkiem jak ty.
    I który sprawił, że aż się wkurwiłem, więc powiem ci coś więcej- właśnie tacy ludzie jak ty – a jest was mnóstwo w tym całym antypisowskim (innym słowem nie da się tego nazwać, bo jedyne na czym się koncentrujecie to jak najzacieklejszy ostrzał tej partii i jej zwolenników) pożal sie boże froncie – WY – utrzymujecie PiS u władzy i to właśnie na takich frustratach ten wasz znienawidzony PiS zbija sobie tak pokaźny teraz kapitał. Jesteście dokładną kalką moherowych beretów z poprzedniej dekady, i pomału stajecie się tak samo jak oni obciachowi, co w sumie jest nielada wyczynem, więc gratuluję.

    Plwam na was, zarówno na jednych jak i drugich i na wasze bezsensowne walki. Ciągniecie dyskurs polityczny w Polsce na dno – strach nawet wypowiedzieć się publicznie na jakikolwiek temat, by nie zostać zaraz przypisanym do którejś z waszych idiotycznych stron. Marni ludzie, którzy niestety wyznaczają standardy światopoglądowe w tym kraju, bo jest was po prostu dużo.

    Cały propisowski i antypisowski zastęp – jesteście kurwa siebie warci.
    A nawiasem mówiąc, czego mogłem się spodziewać po “autorze”, który:

    – zakłada bloga
    – stwierdza, że bycie blogerem to gówno, bo kojarzy mu się tylko z Kasią Tusk
    – nie chcie być nazywany blogerem
    – zakazuje tego na blogu, który prowadzi
    – wciąż prowadzi bloga, ergo: JEST BLOGEREM (sic!)

    I jeszcze ktoś się tu spuszcza nad tym jaki ty to nie jesteś merytorycznyXD Absurd na tego typu stronkach zawsze goni absurd.

    I wiem, mój wylew teraz też jest nacechowany emocjami, a “pojedyncze słowa rzadko mogą coś zmienić”, ale chciałeś nienawiści to masz nienawiść. Bo wiesz “czasem mam po prostu ochotę głośno się sprzeciwić. Ponarzekać. Wkurzyć się. Nie dać zgody na to, jak wyglądają rzeczy*”.

    Więc chyba nie powinieneś mi mieć tego za złe:)

    Pozdro szejset

    * jeśli ktoś kumaty to czyta, a nie widział – to są jego własne słowa z notatki o swoim blogu

  2. Przyznaj sie prosze, ze te blachary z jakiegos redtuba wziales, pliiiz😁
    A co do reszty. Tekst jak zwykle rispekt jak mawiaja ponoc mlodzi, a merytorycznie to cycki opadaja. Mimo to dzieki!

  3. Czasami czuje się jak taki glonojad, przysysam się do źródeł patologii (znajoma twierdzi, że to pewnie jedyny powód dla którego się z nią zadaje – nie zaprzeczyłam) licząc, że gdzieś za tym wszystkim zobaczę wzór, czystą szybke, najwyższy absolut (albo absolut 0,7) który objawi mi jaka stoi za tą patologią przyczyna. Jest w tym coś masochistycznego, chciałabym tak mocno umieć inwestować w swoje życie ile energii poświęcam zgłębianiu patologii wszelkiej, od kierunku studiów po czytanie frondy hobbystycznie.
    O istnieniu sióstr Godlewskich słyszałam ale usłyszeć ich wokal to zupełnie nowy wymiar masochizmu. Tak na równi z oglądaniem tvp.

  4. Borsuk, zdemolowałeś moje uniwersum! Przez ciebie w parterze leżę i kwiczę! Może to i lepiej, złudzenia precz!
    Bo aż do tego posta łudziłem się podskórnie, gdzieś z tyłu głowy pełgały ostatnie płomyki nadziei, że cała ta zmiana na dobre to najzwyczajniej jaja są. Szutka. Krotochwil. Sránda a blba, jakby powiedzieli Czesi.
    Twój tekst mnie powalił, myślałem, że może ty dopuściłeś się nadinterpretacji i przeinaczeń, choćby nieświadomie nawet.
    Sprawdziłem informacje podane przez ciebie posiłkując się wszystkimi dostępnymi źródłami.
    Niestety.
    TO
    SIĘ
    DZIEJE
    NAPRAWDĘ!
    Czuję się jak czuł się w “Mistrzu i Małgorzacie” Stiopa Lichodiejew, kiedy na kacu – gigancie, we własnym mieszkaniu zobaczył Behemota zakąszającego wódkę borowikiem.
    “A więc tak właśnie zaczyna się obłęd!…”

    1. Bardzo fajny komentarz 🙂 No niestety – rzeczywistość ciągle nas zaskakuje

  5. masz czasem tak, że uczucie rezygnacji wypełnia każdą Twoją komórkę, przysłania śmieszność jaką powinno rodzić to wszystko co nas otacza… czy czujesz, że nic już Cię nie zdziwi, że nie ma już granic których nie przekroczą, że nie ma nadziei?
    ja własnie tak czuję i ze wszystkich sił staram się nie poddawać tym myślom, ale łapię się na tym, że przestaję przeklinać kiedy oglądam telewizję… a to już początek końca

  6. Smutny bardzo ten Twoj noworoczny tekst. O ministerstwie prawdy nie czytalam, jakos mnie ta wiadomosc ominela, ale ze Polska sie kraina Orwellowska zrobila, to fakt.
    Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj sie.

  7. Zakład że zaraz będą miały swoj program jako ‘nowe kardaszjanki czy inne tego typu szajze? 😉

Dodaj komentarz