Polityka Życie

Peron numer 1 w Kostrzynie, czyli list do Jurka Owsiaka

Jutek Owsiak murem za owsiakiem

Paweł Adamowicz został zamordowany na finale WOŚP, a Jurek Owsiak zrezygnował z kierowania Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. A ja mogę w tej sytuacji zrobić tyle, że dam hasztag #MuremZaOwsiakiem, podzielę się wstydliwą historią i będę mieć nadzieję, że jeszcze to się jakoś wyprostuje.

Jurek, nie znamy się, ale jestem na ciebie zły.

Nie znamy się, choć mam wrażenie, że znamy się około 30 lat. Nie mam płaczliwych historii o tym, że cierpiałem na jakąś posocznicę, albo inną ebolę, a ty uratowałeś mi życie sprzętem WOŚP i dlatego proszę Cię o powrót. Nie, na szczęście nie musiałem z twojej pomocy korzystać i to nie jest kolejny tekst pod tytułem „Jurek, dzięki tobie żyję”. Choć mnóstwo osób życie ci zawdzięcza.

Ja też ci coś zawdzięczam. Pamiętam chłopie twoje Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników. Pamiętam twoją Kręciołę i muzykę puszczaną w radio, które z głośnika pierdziało prawie tak, jak mój sąsiad Tadek. Pamiętam też, że dzięki tobie jako młody chłopak zrozumiałem, że my Polacy, możemy robić coś dobrego. Że nie jesteśmy tacy najgorsi.

Cały ten twój WOŚP jest jak, kurwa będę patetyczny, nadzieja na to, że nie jesteśmy tak do końca przegnili. Że chociaż raz w roku potrafimy – dzięki tobie – zrobić coś wyjątkowego. A skoro już raz zrobiliśmy coś takiego dla ciebie, to i w resztę dni w roku jesteśmy ludźmi lepszymi. I robimy czasem rzeczy dobre. Chce się nam, bo z dobrem jest tak, jak ze złem: najtrudniej zacząć, a kontynuować jest coraz łatwiej.

Jurku, przecież my zawdzięczamy ci nie tylko to, że polskie dzieciaki żyją, bo uratował je twój sprzęt. Zawdzięczamy ci też to, że pokazałeś części z nas, że warto się starać. Że możemy, że warto.

Pokazałeś nam. A 27 lat później Stefan W. wbił Pawłowi Adamowiczowi nóż w serce, aortę brzuszną i przeponę podczas finału WOŚP, a ty zrezygnowałeś z kierowania tym wspaniałym przedsięwzięciem.

Jurek, kurwa, ja cię rozumiem, ale się z tobą nie zgadzam. Nie możesz.

Ja rozumiem jak ciężko było ci przez te dekady znosić obrzydliwe ataki ze strony małych ludzi. Rozumiem i widzę to, że w ostatnich latach – kiedy ci mali ludzie dostali w swoje łapki ster władzy – niszczą cię na skalę wcześniej niespotykaną. Że nienawiść kropka pl, która wylewa się na ciebie ma taki ciężar, że nie udźwignąłby pewnie jej nikt z nas.

Z jednym wyjątkiem. Ty ją umiesz udźwignąć.

Śmierć Pawła Adamowicza to trauma z jaką musi poradzić sobie większa część naszego wspólnego kraju. A ty Jurku, musisz poradzić sobie z nią podwójnie. Ale wiem, że umiesz. Wiem, że dasz radę.

Pamiętasz? Z dobrem jest tak, jak ze złem: najtrudniej zacząć, a kontynuować jest coraz łatwiej.

Stefan wybrał zło. Te obmierzłe trolle z Twittera wybrały zło. Te media prorządowe wybrały zło i pieniądze. Posłanka Pawłowicz wybrała zło i jakieś szczególne zburzenia, których nie chcę tu diagnozować.

Stałeś się Jurku ofiarą tych ludzi i ja rozumiem, że po tylu latach nienawiści wymierzonej w twoją stronę chciałbyś odpocząć. Chciałbyś spokoju. Chciałbyś ukryć się, zamknąć się w czterech ścianach i schować się przed tym złem. Wiem, że ta nienawiść już dawno przekroczyła próg bólu, który mógłby wytrzymać zwykły człowiek i podziwiam cię, że dałeś radę tak długo.

Ale z dobrem jest tak jak ze złem: najtrudniej zacząć, a kontynuować jest coraz łatwiej. Zacznij jeszcze raz, wróć do WOŚP.

Jurek, cholera jasna. To jest też mój osobisty interes, bo mój kraj – który jednak kocham – ulepiony jest z pośniegowego błota i łez i nie mogę sobie pozwolić na tracenie takich ludzi, jak ty.

Umówmy się Jurek. Wyznam ci mój wstydliwy sekret związany z twoim Woodstockiem, a ty wrócisz na stanowisko głównodowodzącego WOŚP. Gra?

To opowiem ci, jak kiedyś pojechałem na ten twój słynny Przystanek Woodstock. To było jakieś 14-15 lat temu, a ty właśnie przeniosłeś imprezę do miejsca, o którym nigdy nie słyszałem – do Kostrzyna nad Odrą. Byłem wtedy z jednej strony chłopakiem, który właśnie awansował na poważne stanowisko w mainstreamowych mediach, a z drugiej typem, który z racji wieku goli irokeza i wkłada do glanów sznurówki w mniej rzucającym się w oczy kolorze. Czasy były takie, że pracowało się w redakcji po 15 godzin, a potem nie mogło się spać, bo dedlajny i osobiste problemy.

Po kilku miesiącach tego niespania kazali mi wziąć kilka dni wolnego i nie miałem co ze sobą zrobić. Więc (zdania nie zaczyna się od więc) pojechałem do Krakowa, gdzie sporo piłem i spędziłem kilka dni w towarzystwie takiej Zuzki, barmanki z knajpy na Kazimierzu. Wiesz Jurek co to za klimaty i nie muszę ci mówić. W każdym razie bardzo mi się takie wolne dni podobały i nie chciałem wracać do Warszawy i do redakcji. Bardzo nie chciałem.

I wymyśliłem sobie, że róbta co chceta, przedłużę sobie ten przymusowy urlop i pojadę w Polskę. A akurat Zuzka była – wyobraź sobie Jurek – wolontariuszką twojego WOŚP. I mówi mi: Owsiak ma Woodstock w Kostrzynie w tym roku.

Poszedłem na dworzec główny w Krakowie i kupiłem bilet do tego twojego Kostrzyna. Mogłeś mi kurwa Jurek powiedzieć, że to pułapka.

Dobra, może byłem trochę pijany, ale nie spodziewałem się, że Kostrzynów w Polsce jest takie zatrzęsienie. Wylądowałem w jednym z nich, w maleńkim Kostrzynie w Wielkopolsce, na wschód od Poznania. Była noc, a tam psy szczekały dupami i nigdzie cię Jurku znaleźć nie mogłem. Następnego pociągu też nie mogłem znaleźć, bo przyjeżdżał dopiero rano. Na peronie numer jeden znalazłem za to gromadę miejscowej dresiarni.

I wiesz co Jurek? Nic się złego nie stało.

Dogadaliśmy się znakomicie, a to dlatego, że zapytałem ich gdzie jest ten słynny Woodstock Owsiaka, a oni wybuchnęli śmiechem i powiedzieli, że też chcieliby tam być. Twoje nazwisko Jurku sprawiło, że siedziałem na tym peronie do 5 rano jako gość honorowy i piłem tanie wino z butelki w najznakomitszej komitywie z dziewczynami w kreszowych dresach i ogolonymi na łyso chłopakami z okolicznych wsi. Dogadywaliśmy się doskonale, bo mówiliśmy o tobie.

Chłopaki z bliznami na czaszkach i brakami w uzębieniu rozmawiali ze mną wtedy o tym, jak bardzo szanują Jurka Owsiaka i jak fajnie, że w naszym smutnym, jak obesrana dupa kraju jest ktoś taki, jak on. Chłopaki, z którymi normalnie musiałbym się na tym peronie napierdalać ugościli mnie winem i opowiastkami z regionu. Dzięki tobie Jurku.

Nie dojechałem wtedy na twój Woodstock, bo po nocy spędzonej na peronie numer jeden w Kostrzynie w Wielkopolsce miałem tylko tyle energii, że dałem radę doczołgać się do pociągu do Poznania i dalej do Warszawy. Ale było miło.

To jest moja wstydliwa historia, którą dla ciebie Jurku podzieliłem się z tysiącami czytelników. Jestem takim przygłupem, że nie umiem nawet dojechać pociągiem do Kostrzyna nad Odrą. Sierota totalna.

Ale nawet ja, przygłup totalny, wiem jedno. Jurek, do jasnej cholery. Bez ciebie ten WOŚP nie będzie taki sam. Kto uratuje kolejne dzieciaki przed niedofinansowaną służbą zdrowia? Kto, jak nie ty zrobił w Polsce tyle dobrego? Kto sprawi, że ludzie na peronach, na ulicach i na placach poczują tę – cholera, patos – wspólnotę? Oni to sprawią? Oni, którzy szczują na ciebie i sami nie reprezentują sobą więcej niż ten brudny osad na podkładach kolejowych na dziwnych stacjach, na których wysiada się przez pomyłkę?

Proszę, Jurku wracaj.

Myślę, że o to samo proszą cię dzisiaj te dziewczyny i chłopaki z peronu numer jeden w Kostrzynie w Wielkopolsce. Nie możesz ich zostawić tak samych sobie.

 


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.


 

17 Responses

  1. Najsmutniejsze jest to, że dziś na tym peronie, zamiast wina dostałbyś łomot, a chłopaki zamiast kreszu, mieliby by bluzy wyklęte…

  2. Takie historyjki jak ty z Kostrzyniem ma każdy, nie jesteś przygłupem. Mogę ci powiedzieć, jak uciekł mi autobus do Prawdy xD albo jak mój były już chłopak w nocy wysiadł nie tam, gdzie zamierzał. Musiałom wyguglać nazwę miejscowości, by się dowiedzieć, gdzie wylądował. Już podpowiedzi wyszukiwarki poinformowały mnie, że miejscowość jest nawiedzona *_*

  3. dzięki za tekst, smutno się robi w Polandii, kiedyś ten folklor Owsiaka faktycznie jednoczył wszystkich, teraz używają go by dzielić. Nie ma mnie w Polandii od roku, a przez ten rok 1 człowiek oblał się benzyną i podpalił i został nazwany niepoczytalnym. Chciano unicestwić dziki. Wycofano się z refundacji nowoczesnych leków antynowotworowych. Zamknięto oddziały geriatryczne. Odmówiono dodatku pielęgnacyjnego niepełnosprawnym i próbowano ich siłą usunąć z Sejmu RP. Podczas światełka do nieba zabito na scenie człowieka, morderca jest nazywany sfizofrenikiem mimo ze nie został jeszcze zdiagnozowany. Jurek Owsiak wycofał się z prowadzenia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a Pawłowicz, TVP i kilka innych bazyliszkow spod kamienia go obrzygało. Trochę dużo jak na tak krótki okres czasu. Polandia się zmienia i to na gorsze, czy stajemy się państwem faszystowskim, napędzanym wzajemną nienawiścią?

  4. Nie spodziewałam się, że ta opowieść będzie właśnie taka… Wyznanie i zabawne, i wzruszające.
    Dzięki, że się podzieliłeś.

  5. Ten screen jest bardzo ciekawy. Przescrolluj ten profil. Widzisz? Nawet TAM Cię zaważyli 😀 .

  6. Jerzy ma prawo do odpoczynku. Zniósł już wiele. Natomiast warto dawać mu wyrazy wsparcia, żeby przypadkiem nie uwierzył w przekaz szczujni pisowskiej, która insynuuje, że owa tragedia była jego winą.

    Poza tym tekst absolutnie w punkt. Wrzucałem do orkiestrowych puszek od kiedy pamiętam (choć będąc lewakiem uważam, że łatanie dziur w systemie opieki zdrowotnej na drodze zbiórek to słaby pomysł), ale dopiero gdy dotarłem na Przystanek, zrozumiałem jak kolosalny kapitał społeczny zbudował Jurek Owsiak. Z takim ładunkiem życzliwości wcześnie się nie spotkałem (choć wyparował on przy wpychaniu się do pociągu powrotnego). Sądzę że dokładnie dlatego aktualna władza chce Jurka, WOŚP i Przystanek zniszczyć. Bowiem nie może być tak, żeby lepszy i gorszy sort miały płaszczyznę porozumienia. A Prezes przecież wie, że bez szczucia i tworzenia podziałów nie utrzyma stołka.

    #JurkuWróć (gdy będziesz się czuł na siłach)

  7. Dajmy mu spokój, każdy ma prawo do takich decyzji. Zrobił niesamowicie dużo, nie skazujmy go na wieczne działanie za nas – może teraz pojawi się nowy „Jurek”, niekoniecznie taki sam czy lepszy ale zdecydowanie świeża krew będzie odporniejsza.
    Nasz Jurek niech decyduje zgodnie ze swoimi odczuciami. Może wróci za jakiś czas mocniejszy?

  8. Nie wiem sama, Borsuku…
    Jasne, że Orkiestra to w dużej mierze Jurek, ale z drugiej strony każdy ma jakieś granice i ilość jadu, który może przyjąć bez popadania w ciężką depresję. Sam zobacz: po tylu latach opluwania, na jego warcie zginął człowiek. Nie obwiniam Jurka oczywiscie, ale rozumiem, że enough is enough. I to, że nie będzie prezesem fundacji, nie musi chyba oznaczać, że nie chce być z nią kojarzony, że nie może być jej twarzą? Może zamiast stawać hashtagmuremzaowsiakiem i wywierać na nim presję by wrócił, pokażmy mu, że to co stworzył – Orkiestra – z nim czy bez niego, będzię równie głośno grała. Że Orkiestra przetrwa, bo będziemy ją wspierać bez względu na to czy drygować będzie on czy może ktoś inny? Dlatego, że popieramy jej działania i to, co ze sobą niesie?
    Nie wiem…

  9. Ja też rozumiem. I też się nie zgadzam.

    W normalnym, cywilizowanym kraju normalny człowiek na jakimś stanowisku, jak zostaje oskarżony – nawet niesłusznie, to składa rezygnację, żeby jego prywatne problemy nie rzutowały na organizację, którą zarządza i broni się (i swojego dobrego imienia) w sądzie. I dopiero gry uporządkuje te sprawy wraca do życia publicznego.

    W normalnym, cywilizowanym kraju normalny człowiek na jakimś stanowisku, jak sam się poczuwa do jakiejś odpowiedzialności – nawet niesłusznie, to może złożyć rezygnację (albo iść na długi urlop), żeby jego prywatne problemy nie rzutowały na organizację, którą zarządza i na spokojnie rozpracowuje swoje problemy, np. z psychologiem i dopiero jak czuje, że jest z nim wszystko ok, to wraca.

    Ale w Polsce. To jest dziki kraj, tu jest dżungla, tu jak ktoś składa rezygnację, to dla wszystkich pojebów jest znak, że ma powód, że ma coś na sumieniu, że oskarżenia były słuszne.

  10. To ja sie tez podziele: rok 1992, festiwal w Jarocinie. Bylam tam pierwszy (i ostatni) raz w zyciu. Na koncertach wolontariusze zbierali wsrod publicznosci datki na chore dzieci i kazdy z nas, mimo ze czesto byly to juz nasze ostatnie pieniadze, cos wrzucil do puszki. To byly poczatki Orkiestry, pierwszy final byl pol roku pozniej.
    Ktoregos dnia, lazac ze znajomymi po Jarocinie, spotkalam Jurka. Siema, siema. Ja, wtedy grzeczna prymuska swiezo po liceum, zapytalam go oniesmielona „Jurek, moge cie dotknac?” Na co on sie rozesmial i przytulil mnie z calej sily.
    Dla mnie Owsiak, bez wzgledu na to, co zlego sie o nim mowi, pozostanie zawsze tym facetem, ktory pogadal czy przytulil kazdego i ktory darl sie ze sceny, a punki wyskakiwaly wtedy z ostatnich zlotowek, zeby wrzucic do puszki <3

    1. Możesz wziąć tego przerobionego screena z Twittera i wsadzić sobie go bardzo, albo to bardzo głęboko?

    2. Jak chcesz to Ci sfabrykuję dowody że jesteś adoptowany – też w nie uwierzysz?

  11. Pozwolmy mu zachowac ta wrazliwosc, albo jej resztki, ktore mu jeszcze zostaly. Tez mam nadzieje, ze wylize sie i wroci, ale teraz… teraz spokoj.

Dodaj komentarz