Polityka

Gosia Rozenek idzie do polityki, czyli kotlet mielony ojca Rydzyka

rozenek rydzyk

Małgosia Rozenek chce wejść do polityki i pracować dla Polski. Spocony Mateusz Morawiecki śpiewa pieśni religijne, a kanibal Schetyna wkłada sobie w usta podudzie nauczycielki matematyki. A nad nimi wszystkimi góruje syta twarz ojca Rydzyka. Witajcie w Polsce, gdzie rzeczy dziwaczne dzieją się codziennie.

Czasem jest tak, że zapragnę życia na krawędzi. Czasem ogarnia mnie ryzykanctwo i pragnienie życia chwilą. W dawnych czasach radziłem sobie z tym w sposób bardziej atrakcyjny literacko, ale dziś zazwyczaj kończy się na zamówieniu w stołówce kotleta mielonego. Takiego przeglądu tygodnia, po którym czasem coś przelewa się w brzuchu, a duszę ogarnia wewnętrzny niepokój.

Zamierzam się z wami podzielić tym mielonym przeglądem tygodnia. Bo w tygodniu trochę się działo.

Pierwszą częścią składową naszego kotleta jest nieoczekiwane pojawienie się na scenie politycznej nowego bohatera. Bohaterki właściwie. I każdy, kto do tej pory narzekał na duopol PiS-PO, każdy kto twierdził, że w polityce nic się nie zmienia i nie ma w niej nowych, atrakcyjnych twarzy i idei może wreszcie odetchnąć z ulgą. Objawiła się nowa nadzieja.

Jest ktoś, kto może wreszcie zebrać głosy tych, którzy głosować nie mają na kogo. Głosy skrzywdzonych, oszukanych, wściekłych. Głosy ludzi domagających się zmiany i nowej jakości.

Marzących – jednym słowem – o politycznej perfekcji.

– Nie wykluczam zajęcia się polityką – ogłosiła perfekcyjna pani domu, Małgorzata Rozenek w rozmowie z drapieżnym politycznie serwisem pudelek.pl.

Małgosia chciałaby „współdziałać dla dobra wszystkich” – co od razu lokuje ją gdzieś pomiędzy minister-wicepremier bez zakresu obowiązków Beatą Szydło, a Kosiniakiem-Kamyszem z PSL. Małgosia podkreśla, że pochodzi z domu, w którym „polityka była bardzo ważna” i mówi prawdę. Czytelnicy i czytelniczki mediów pudelkowych nie pamiętają zazwyczaj, że Rozenek jest córką długoletniego skarbnika Prawa i Sprawiedliwości Stanisława Kostrzewskiego. Jej ciocia była z kolei księgową tej partii.

Tata pani Małgosi skonfliktował się niefortunnie z Jarosławem Kaczyńskim na rok przed zwycięskimi wyborami i w 2014 odszedł z PiS. O konflikcie z Kostrzewskim bardzo szczerze poinformował wtedy sam Kaczyński, który ogłosił, że rozstali się „w bardzo miłej atmosferze”.

Ja z kolei zostałem wprowadzony w miłą atmosferę przez naszą panią Rozenek kochaną, bo właśnie takich naturalnych i świeżych twarzy mi w tej naszej polityce brakuje. Wyobrażam też sobie, że ktoś kto potrafi ganić polskie kobiety za niewytarty kurz za kaloryferem będzie świetną posłanką, a może nawet jakimś ministrem. Na przykład w takim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Bo nie wyobrażam sobie nic bardziej fascynującego niż gorące spotkanie na szczycie Małgosi Rozenek i Ivanki Trump. Mógłbym dorzucić do tego równie błyskotliwą nadzieję Polaków, Magdę Ogórek, ale obawiam się, że ani ja, ani Polska byśmy takiego ciśnienia nie wytrzymali.

Wracając jednak do tematyki kulinarnej i kotletów mielonych nie sposób nie zauważyć maszynki do mięsa, w którą wpadła partia Nowoczesna. Pisze się jej nazwę z jakimś znakiem interpunkcyjnym – kropką, lub przecinkiem na początku – bo zakładał ją Rysiek Petru, a on lubi takie nieoczekiwane znaczki, bo ktoś mu kiedyś powiedział, że to jest dobre marketingowo. Teraz ma partię Teraz! (z wykrzyknikiem!), którą myli z partią Razem (bez wykrzyknika), ale zostawmy już Ryśka i wróćmy do mielenia innego mięsa

Przemielona w maszynce została nauczycielka matematyki, szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Uważała, że może rządzić partią z poparciem minus ośmiu procent tak, jakby miała tego poparcia procent 80. Czyli słynną twardą ręką, która nie działa nigdy i nigdzie. No dobra – żelazna ręka działa w momencie, gdy twoi ludzie godzą się na twardy uścisk na karku w zamian za pliki banknotów (patrz każda partia rządząca). Ale pani Katarzyno! Jeśli jest się w końcu przewodu pokarmowego to naprawdę nie jest moment na ultimatum, jakie stawia się ludziom, którzy mają inny pomysł na partię.

Ale pani Kasia Lubnauer tego dostrzec nie chciała i wyrzucała z partii każdego, kto myślał inaczej. W końcu Grzegorz Schetyna z Platformy wziął ją i zmielił i przeżuł i wypluł zabierając ze sobą sporą liczbę posłów Nowoczesnej. No trudno im było w takiej sytuacji oprzeć się jego pięknemu uśmiechowi. Tym samym z pierwotnej Nowoczesnej została tylko pani Lubnauer i jakieś smętne Ryśkowe Teraz (wykrzyknik!). A reszta – już jedną nogą w Platformie.

Jedna ryba zjadła drugą rybę w opozycji, a co u partii słusznie rządzącej? Tam też robi się kulinarnie i też różne ochłapy wpadają do naszego kotleta mielonego. Otóż PiS poczuł wreszcie strach. Strach przed podgryzaniem, przed kąsaniem – a w końcu przed połknięciem.

Stało się tak, że znów Radio Maryja należące do biznesmena Tadeusza Rydzyka obchodziło urodziny. W okolicach tej daty zawsze w PiS robi się nerwowo. A to trzeba biznesmenowi podsypać trochę więcej pieniędzy podatników, a to dopieścić i pogłaskać po brzuszkach jego faworytów.

W taki sposób w rządzie znalazł się na przykład Jan Szyszko, który wymordował sporą część rosnącej od 12 tysięcy lat Puszczy Białowieskiej. Bo to kolega Rydzyka i ważniejszy jest niż jakiś tam ostatni las pierwotny w tej części Europy.

Jednak czasem urodziny Radia Maryja zbiegają się z nadchodzącym terminem wyborów do europarlamentu. I wtedy w PiS zaczynają dziać się cuda. Co europejską kadencję partia PiS – pełna cyników, rozwodników i chciwych prosiaków – zaczyna zapewniać o swoim głębokim katolicyzmie i na polecenie Rydzyka udawać, że znów zajmuje się likwidacją aborcji w szczególe, likwidacją seksu w ogóle, czy po prostu likwidacją Europy w centrum Europy (tak, centrum Europy według części geografów jest w Polsce).

Co europejską kadencję cyniczny biznesmen Rydzyk straszy cynicznych polityków PiS, że tym razem wystawi swoje listy wyborcze i w taki sposób jego ludzie zyskują biorące miejsca w wyborach z list PiS właśnie. I jakoś to się im kręci, a jednak tym razem coś poszło inaczej.

Politycy partii rządzącej zrobili wprawdzie – jak zwykle – co w ich mocy, by papa Rydzyk był zadowolony. Tłumnie stawili się na urodzinach Radia Maryja. Dorośli faceci trzymali się za ręce i podrygiwali w religijnej euforii udając, że w tym wszystkich chodzi w ogóle o religię. Premier Mateusz Morawiecki ściskał spoconą dłoń ministra Mariusza Błaszczaka i śpiewał „Ty wyzwoliłeś nas Panie / Z kajdan i samych siebie”. Tuż za premierem, na katolickim święcie podrygiwał Stanisław Piotrowicz (dawniej PZPR, obecnie PiS) oraz dwaj politycy, którym łamanie sporej części 10 przykazań zarzucają ślubne małżonki.

Według żony posła Zbonikowskiego (czwarty szereg na urodzinach Radia Maryja), katolicki polityk pobił ją, gdy dowiedziała się o jego romansie z blond-asystentką.

Według żony senatora Bonkowskiego (trzeci szereg na urodzinach Radia Maryja), katolicki polityk groził pistoletem jej siostrze i matce podczas świąt Bożego Narodzenia. Miał też wplątać się w romans podczas jednej z miesięcznic smoleńskich. Zupełnie jak poseł Pięta.

Abba Ojcze! Alleluja!

Swoją drogą w tym samym tygodniu i w tym samym kotlecie mielonym zraniona kochanka katolickiego posła Pięty znów wrzuciła do internetu fragmenty ich rozmów, w których deklaruje mu, że rzadko spotyka mężczyzn, którzy potrafią tak jak on „poruszyć jej duszę i łechtaczkę”. A on wypisuje jej, jak bardzo podoba mu się jej patriotyzm i wierności partii. – Dziewczyn, które nie boją się być prawicowe i wyglądają tak jak ty jest bardzo niewiele. Na mnie to działa – pisze Pięta wystawiając nieświadomą cenzurkę zwolenniczkom własnej partii. I dodaje, że zdjęcia – które wysyła mu kochanka umilając mu czas w zimnych, sejmowych ławach – są rewelacyjne.

Abba Pater!

Wracając do mielonego w Radiu Maryja. Ściskanie spoconych dłoni i śpiewanie pieśni w towarzystwie kolegów z rządu i parlamentu tym razem nie pomogło. Tym razem biznesmen Rydzyk nie zatrzymał się na szantażu „zrobię własne listy”. Tym razem faktycznie założył własną partię.

Były polityk PiS, a obecnie zaufany człowiek Rydzyka Mirosław Piotrowski złożył w sądzie papiery i zarejestrował partię o jakiejś nudnej nazwie. „Ruch Prawdziwa Europa”, czy jakoś tak. I się zaczęło. Obesrali się w tym Prawie i Sprawiedliwości, a przecież nawet mielonego nie jedli.

Strach.

Strach przyszedł do nich wielki. Bo głosy, które weźmie Rydzyk, jeśli ewentualnie założy te swoje listy, zrobią krzywdę tylko jednej partii. Partii PiS. To im właśnie ubędzie.

Rzeczniczka partii Beata Mazurek już – z błędami gramatycznymi i interpunkcyjnymi, jak to ona – ogłosiła używając starego, dobrego PRL-owskiego języka, że: „PiS przyjmuje odpowiedzialność za państwo. Każdy, kto burzy układ dzisiejszy ułatwia powrót do władzy lewicy” (z szacunku dla Czytelnika poprawiłem tę interpunkcję).

I w ten sposób biznesmen – Abba ojcze! – Rydzyk stał się dla partii lewackim zagrożeniem.

Więc (zdania nie zaczyna się od „więc”) patrzę na to, w brzuchu mi się przelewa i uświadamiam sobie, że nie tylko ryby pożerają inne ryby. W ramach jednego gatunku pożerają się też świnie.

Tutaj patrzę, jak jedna świnia w imię boże podgryza świnię drugą. Po przeciwnej zaś stronie świnia z rasy schetynówka skonsumowała właśnie swoją mniejszą, nowoczesną koleżankę. I niby mnie to bawi. I niby patrzę na to wszystko ze złośliwą radością i uśmiecham się szeroko.

Ale potem przypominam sobie, że i tak finalnie będę skazany na jedną świnię, albo świnię drugą. Jedną z tych dwóch największych. I kto by kogo nie podgryzał to i tak to właśnie mnie zjedzą w swoim korycie na samym końcu.

Ale, ale – jest jeszcze światełko w tunelu. Jest ona. Małgosia Rozenek. Kobieta, która wejdzie do polityki, by „współdziałać dla dobra wszystkich”.

I kręci mi się w brzuchu. I ciśnie okrutnie. I zastanawiam się po czym bardziej: po tym mielonym, po Gosi, po kanibalistycznym uśmiechu Grześka Schetyny, czy po tym całym „Abba ojcze”.

I nawet napisałbym jakąś pointę, ale wybaczcie – biegnę na stronę, bo już nie wytrzymam.


Tekst powstał przy wsparciu Patronów.
A gdybyście i wy mieli ochotę rzucić we mnie monetą i wesprzeć moją pisaninę, to będę bardzo wdzięczny. Tu trochę o tym piszę. Jak chcecie, kliknijcie poniżej.


9 Responses

  1. Konkluzja nie jest fajna, bo faktycznie zamienia stryjek… Z tym, że u Papy coś nie teges w statucie i niezarejestrowana. Tak się zastanawiam, czy specjalnie, czy samo wyszło, niechcący. I wbrew obowiązującej narracji, zastanawiam się, czy nie zrobiłoby nam dobrze, gdyby rodacy hurmem ruszyli do urn i zagłosowali, jak im się podoba. I w sejmie 20 partyjek, czy coś koło tego. Dlaczego? Bo to jest szansa na zdobycie kasy na działanie i otwarte drzwi do mediów tzw.głównego nurtu. Jakimś np. ruchom miejskim, nie będącym Robertem Biedroniem. Tak chociaż na jedną kadencję. Może to byłaby szansa na rzetelne dyskusje, jaki „tenkraj” ma być. Tak se gdybam. Kibicuję też mocno radiu Wątłego, bo takie projekty też są pożądane. Tak trafiłam tutaj, szukając czego innego 🙂 I dorzucam się do twojej skarbonki.

  2. Borsuku, celne, jak zwykle SIĘ CZYTA, dziękuję. Szczegolnie za skrot i wnioski dotyczace nowego Swieta Panstwowego pt Urodziny Radia.ufffff. dzieki Tobie nie musze juz ogladac filmikow z tego party. Będzie z tego Kler2.
    Mam jednocześnie prośbę. Decyzja oczywiscie nalezy do Ciebie, bo moja prosba jest taka – nie pisz już na temat Puszczy Bialowieskiej plis plis. Licencia poetica możnaby powiedzieć na to co napisales, ale to jednak po prostu błąd merytoryczny..Szyszko ma tyle prawdziwych wad, że naprawdę nie trzeba mu jeszcze wklejać czegoś, czego nie zrobił. Albo – kontrpropozycja – jak chcesz pisać, to potraktuj to rzetelnie, poeksploruj temat i dowiedz się. To pasjonujące, choć głównie dla przyrodników. Więc jak chcesz:)

  3. Witaj Borsuku,
    Od siebie chciałem dodać jeszcze, że o kanibalizm oskarżył Grzegorza Schetynę pan poseł słusznie rządzącej partii Marcin Horała w arcyciekawym, opiniotwórczym i oczywiście całkowicie obiektywnym programie redaktora Rachonia używając, ku uciesze tego ostatniego, następujących słów: „Grzegorz Schetyna już właściwie dawno temu połknął Nowoczesną, a teraz kończy trawić, no, tak można powiedzieć, już takie resztki po Nowoczesnej.” Cytat jest dokładny. Kto chce, może sprawdzić: https://www.tvp.info/40294931/schetyna-dawno-temu-polknal-nowoczesna-teraz-konczy-trawic-resztki-po-niej. Pamiętamy jeszcze ze szkoły podstawowej, co jest produktem końcowym procesu trawienia u człowieka. Dlatego możemy łatwo się domyślić czym, według posła Horały są parlamentarzyści Nowoczesnej.
    A co do poczynań opozycji Borsuku, to uparcie na myśl przychodzi mi ten uroczy filmik o dwóch przyjaciołach, którzy postanawiają okraść sklep i w tym celu każdy wyposaża się w solidną cegłę. Pamiętasz?
    Kiedy pierwszy rzuca, to trafia idealnie w szybę, ale bez widocznego efektu. Drugi dla odmiany uzyskuje efekt spektakularny, choć w sklep nie trafia w ogóle. A właściciel sklepu siedząc przy monitoringu głaszcze kota i zaśmiewa się do rozpuku.
    Dobrej nocy,
    Stanley

  4. zgrabnie zebrane w jednym miejscu (plus KNF „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”) pisowskie hiciory powodują bieg do toalety w celu wylewki obustronnej! Faktycznie, wolałabym nudniejsze czasy. Tekst jak zwykle w punkcik, piąteczkę, pytkę itd itp – wart każdych pieniążków 🙂

  5. Ech, samo życie…A jeszcze do rączego biegu na stronę skłania serial pt:”KNF i co (kto) jeszcze”

  6. I śmieję się i niedobrze mi, jednocześnie, atrakcja goni atrakcję, lecz choćbym się czołgać miała, to zawsze się tu przyczołgam, tego możesz być pewien Borsuku jak bum cyk cyk!

  7. Już wyobrażam sobie te plakaty z hasłem wyborczym: Jeśli wygram te wybory to w czasie pierwszej konferencji prasowej Radziu strzeli mi gola, na wizji! Lepiej nie będzie, będzie co najwyżej śmieszniej (jeszcze bardziej)…

  8. Kiedyś było takie przekleństwo – Obyś żył w ciekawych czasach! Kto nas przeklął i za co?

  9. Tyle się dzieje, a to tylko nasze poletko, a nawet jedynie jego drobny wycinek 😉
    Szybko mielonych Ci nie zabraknie…

    Z polskich absurdów ostatnich dni moim faworytem do nagrody „traumy tygodnia” jest parafia, w której ksiądz przyznał się do molestowania nieletniego, a i tak go wierni bronią zaciekle, a (już dorosłego) pokrzywdzonego tępią…

Dodaj komentarz